Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko_Przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko_Przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 maja 2018

Konfitura z kwiatów bzu lilaka



Ciąg dalszy przetwarzania kwiatów bzu lilaka :)
Konfitura została mi podpowiedziana na FB gdy wrzuciłam post z początku moich poczynań z kwiatami bzu lilaka.
Pomyślałam zatem - czemu nie spróbować - do pączków pewnie będzie jak znalazł.

Konfiturę szykuje się przez 2 dni - pierwszego dnia nastawiamy napar z kwiatów, kolejnego dorzucamy świeże kwiaty i zamykamy w słoikach.

Smakowo - bosko czuć bez, nie wiem czy moim domownikom nie będą przeszkadzać wyczuwalne kwiaty, mi nieco przeszkadzały...

...ale może do pączków czy naleśników będą wpisywać się idealnie...

Nie zmienia to faktu iż w słoiczku prezentują się cudownie!

Zapraszam.



Składniki na 5 niewielkich słoiczków:

Składniki na napar:
  • 3 szklanki (ugniecione) kwiatów bzu lilaka
  • 2,5 szklanki gorącej wody
Kwiaty umieścić w słoiku i zalać gorącą wodą, słoik zamknąć i odstawić na co najmniej 12h. W tym czasie wstrząsnąć słoikiem ze 2 razy.


Dodatkowo:
  • 3 szklanki kwiatów bzu lilaka
  • 500 g cukru
  • sok z 1 czerwonego grejpfruta
  • sok z 0,5 cytryny
  • 2,5 łyżki pektyny
Napar z kwiatów przelać przez sitko do garnka, wycisnąć kwiaty bzu i wyrzucić. Cukier wymieszać z pektyną i dodać do garnka, wymieszać, nastawić i zagotować. Po zagotowaniu zmniejszyć ogień i gotować 10-15 minut.

Po tym czasie kwiaty bzu wymieszać z sokiem grejpfruta i cytryny i dodać do naparu, wymieszać, gotować jeszcze prze 3-4 minuty.

Gorący dżem nakładać do wcześniej wyparzonych słoiczków, zakręcać i ustawiać do góry dnem. Tak pozostawić na kilka godzin.

Po tym czasie przechowywać w chłodnym i ciemnym miejscu.


Miłego dnia!





poniedziałek, 18 września 2017

Powidła śliwkowe z pomarańczami



Powideł zawsze robię najwięcej, bo najwięcej ich znika z półki...
Natalia jest ich największą fanką, ale ja zaraz za nią...
Bardzo lubię robić wszelakie ciasta czy ciasteczka z ich dodatkiem, ale ostatnim smakowym hitem jest tort czekoladowy z powidłami :)

Ale tym razem oprócz powideł klasycznych (tych jest najwięcej), powideł z czekoladą (te dla wielbicieli śliwki w czekoladzie) zrobiłam te oto powidła z pomarańczami i przyznam że mocno przypadły mi do gustu, głównie za przełamanie klasycznego smaku, ale także za wyraźny smak pomarańczy!

Jeśli jeszcze gdzieś znajdziecie trochę śliwek, zróbcie kilka słoiczków na spróbowanie :)


Składniki na 4-5 słoiczków:
  • 2 kg śliwek węgierek
  • 2 pomarańcze (skórka i sok)
  • 200 g cukru nierafinowanego demerara (w zależności od Waszych upodobań, ale także od słodkości owoców jakich używacie)

Śliwki umyć, przekroić na pół, usunąć pestki, wrzucić do garnka/patelni.
Pomarańcze wyszorować i sparzyć wrzątkiem, zetrzeć z nich skórkę, dodać do śliwek, wycisnąć sok, dodać do śliwek. Dodać także cukier. 
Dokładnie wymieszać.


Nastawić na średni ogień i gotować mieszając co chwile, po zagotowaniu zmniejszyć ogień do minimum i gotować dalej mieszając co chwila aby nasze powidła się nie przypaliły.

Najlepsze powidła otrzymujemy smażąc je na raty, tj. przez kilka dni najlepiej 3 dni. Wówczas smażenie rozkładamy na te dni, smażąc każdego dnia powidła przez około 1 godzinę na małym ogniu mieszając co chwila.
Ostatniego dnia gorące powidła przekładać do wysterylizowanych słoiczków, od razu zakręcać i odstawiać na blat do góry nogami (na zakrywce), zostawić na kilka godzin do wystygnięcia.
Jeśli chcecie/wolicie zapasteryzować powidła to polecam wykonanie tego w piekarniku. Po zakręceniu słoiczków wstawiać je do nagrzanego do 120ºC i pasteryzować przez 20 minut. Następnie wyłączyć i uchylić piekarnik i pozostawić w nim do całkowitego wystygnięcia słoiczków, najlepiej przez całą noc.

Odstawić w chłodne miejsce i otworzyć kiedy najdzie Was na nie ochota :)






wtorek, 12 września 2017

Dżem brzoskwiniowy



Za oknem zaczyna się robić szaro i buro, a u nas w domu słonecznie i pachnąco - to wszystko dzięki przetworom jakie robię...
Dzisiaj zamknęłam w słoikach brzoskwinie i w taki rytm pracy wpadłam, że zamknęłam dosłownie wszystko, nie zostawiając nawet odrobiny do zdjęcia...

Ale jako pakującemu do słoików ostał się garnek do wylizania - dżem jest przepyszny!

W moim wydaniu umiarkowanie słodki - pewnie patrząc na siebie dałabym jeszcze mniej cukru, ale dziewczynki i Maciek wolą nieco bardziej słodkie, a przecież to dla nich 💛💛💛 

I mimo iż grożę im co roku że więcej im dżemów robić nie będę bo ich nie jedzą to i tak nieco robię.
I dla nas i dla rodziców i dla brata i jego rodziny i trochę się dostanie znajomym....
I wszyscy zadowoleni, więc jak tu nie robić....

Zachęcam do zrobienia, jeszcze zdążycie, ja myślę że jeszcze ze 2kg zrobię.



Składniki na 4 małe słoiczki:

  • 2 kg brzoskwiń
  • 200 g cukru (dostosuj ilość do swoich upodobań i słodkości owoców)
  • skórka otarta i sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Brzoskwinie włożyć do miski, zalać wrzącą wodą i pozostawić na 0,5 - 1 minutę, wyłowić łyżką cedzakową, obrać ze skórki, przekroić na pół i wyrzucić pestki. Brzoskwinie pokroić na ćwiartki i każdą ćwiartkę najpierw jeszcze na pół i następnie na kwadraciki, wrzucić na dużą i głęboką patelnię, dodać cukier oraz skórkę i sok wyciśnięty z cytryny. Zagotować a następnie zmniejszyć ognień do minimum i dusić do uzyskania gęstej konsystencji.
Wszystkie dżemy które robię rozkładam na 2-3 dni, wówczas każdego dnia duszę je przez około 1h. Na koniec duszenia dodać ekstrakt waniliowy, wymieszać i jeszcze chwilkę zagotować.

Gorący dżem przekładać do wyparzonych lub wysterylizowanych słoiczków oraz od razu pasteryzować. 
Ja pasteryzuję w piekarniku rozgrzanym do 120*C (termoobieg) przez 20 minut a potem studzę w lekko uchylonym piekarniku.

A potem do spiżarki na leżakowanie, ale nie za długie, wkrótce po Was wrócę 😊

Do miłego zobaczenia :)





środa, 5 października 2016

Suszone pomidory w oleju



To kolejna tegoroczna nowość w naszych przetworach. Powstała głównie dla urozmaicenia moich poczynań kuchennych, ale także z naszej sympatii do suszonych pomidorów :)

Generalnie wykonanie ich nie jest trudne, ale za to czasochłonne!
Pomidory oczywiście najlepiej wysuszyć na słońcu... jeśli jednak nieco go brakuje można użyć specjalnej maszyny do suszenia owoców/warzyw/grzybów lub po prostu piekarnika.
Ja szykowałam pomidory w piekarniku i już się martwię jaki będzie rachunek za prąd....
ponieważ wysuszenie ich zajęło mi aż 6h!

Więc jestem bliska zakupu suszarki lub wyprowadzki tam gdzie słońce operuje zdecydowanie dłużej :)

Jeśli zatem macie siłę czas i nieco pomidorów przygotujcie sobie niewielkie zapasy :)


Składniki:
  • pomidory (najlepiej odmiana podłużna - są mięsiste, maja mało soku i pestek)
  • oliwa lub olej
  • świeże zioła, czosnek
Pomidory myjemy i suszymy, przekrawamy na pół i układamy jeden obok drugiego na blachach z piekarnika.

Piekarnik rozgrzewamy do 100*C (termoobieg), wstawiamy zapełnione blachy do piekarnika, lekko uchylamy drzwiczki (blokujemy za pomocą trzonka od drewnianej łyżki) i suszymy.
U mnie suszenie zajęło 6h. 
W międzyczasie kontrolujemy to co dzieje się w piekarniku i wyciągamy ususzone już pomidory.

Na dno wystylizowanych słoiczków wkładamy zioła oraz czosnek, a następie układamy dość ciasno suszone pomidory do 3/4 ich wysokości. 

Szykujemy olej/oliwę - podgrzewamy ją dość mocno, ale nie zagotowujemy (usmażymy wówczas pomidory :)), zalewamy przygotowane wcześniej słoiczki z suszonymi pomidorami, od razu zamykamy słoiki i odstawiamy do ostygnięcia.


Smacznego!



środa, 7 września 2016

Chutney z pomidorów



Jak już wspominałam przerobiłam już ze 40 kg pomidorów, większość z nich to przecier, choć nie zabrakło dżemu z pomidorów oraz nowości w tym roku - ketchupu - jest w dwóch wersjach - łagodna i pikantna.
Była też zupa a i salsę pomidorową zrobiłam, więc dzisiaj może będą do niej gofry wytrawne :)

Zostały mi ze 3 kg pomidorów i prawie byłam przekonana, że będzie z nich przecier bo najszybciej i najbardziej uniwersalnie. W zimie jak znalazł będzie z niego zupa, albo sos do spaghetti, można też z niego zrobić ketchup jak nasze zapasy się skończą (jest tak dobry że pewnie szybko się skończą).

Ale fenomenem tego sezonu okazał się chutney z fig, czemu zatem nie chutney z pomidorów? Także jako dodatek do serów czy wędlin.

No i na próbę zrobiłam z 1kg!
Tak mi posmakował że zaraz po nim zrobiłam z kolejnego!

Świetny smak, imbirowy, słodkawy i lekko ostrawy od chilli....
Pyszności jak dla mnie.

Jeśli został Wam się jeszcze z 1kg pomidorów zróbcie go koniecznie!


Składniki na 4 niewielkie słoiczki:
  • 1 kg pomidorów
  • 250 g cukru trzcinowego
  • świeży imbir wielkości kciuka
  • 1 papryczka chilli
  • 2 goździki
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 0,5 łyżeczki kminku mielonego
  • 0,5 łyżeczki soli

Pomidory sparzamy i zdejmujemy z nich skórkę, przekrawamy na pół i wydrążamy gniazdo od szypułki, jeśli chcecie usuńcie gniazda nasienne - ja tego nie robiłam bo moja odmiana ma niewiele nasion, które zresztą mi wcale nie przeszkadzają.
Teraz pomidory kroimy na kwadraciki i przekładamy na dużą patelnię z nieprzywierającą powłoką.
Imbir obieramy i ścieramy do pomidorów na tarce.
Paprykę czyścimy, usuwamy gniazda nasienne, drobno kroimy i dodajemy do patelni (pamiętajcie o dodaniu takiej ilości papryczki aby pasowała Waszym preferencjom, także każda papryczka różni się od siebie ostrością).
Dodajemy pozostałe dodatki, delikatnie mieszamy i nastawiamy.

Od zagotowania gotujemy na średnim ogniu około 20-40 minut aż płyn wyparuje a chutney zrobi się gęste, ale wciąż pomidory będą w niewielkich kawałkach.

Jeszcze gorące przekładamy do wyparzonych/wysterylizowanych słoiczków, zamykamy i pasteryzujemy na sucho (w piekarniku rozgrzanym do 120*C) przez 20 minut. Studzimy w uchylonym piekarniku.

Podajemy do serów, wędlin, kiełbas czy po prostu na krakersy lub bułki :)

Smacznego!









niedziela, 4 września 2016

Chutney z fig



...już dawno nic mi tak bardzo nie skradło moich kubków smakowych :)
....albo przynajmniej tak mi się wydaje :)

Już od zeszłego roku zaciekawiło mnie chutney, dla tych co teraz robią duże oczy jak moi domownicy wyjaśniam w uproszczeniu że to wytrawny dżem z owoców, w dość ostrym i specyficznym smaku. Idealnie pasuje do serów czy wędlin, a także krakersów czy frittaty.

Ponieważ w Auchan, już w Warszawie zobaczyłam przepiękne figi - ładne, duże i dojrzałe za niewiele więcej niż te co leciały ze mną z Barcelony, postanowiłam kupić i przygotować, tak na próbę :)

Próba okazała się IDEALNA!
Degustowałam prosto z garnka i pomimo dość mocnego smaku był przepyszny!
Większość zamknęłam w słoiczki, takie malutkie, a jeden zostawiłam dla nas na teraz.
W sumie to tego dnia nikomu nie dałam spróbować, zatem kolejnego przygotowałam deskę serów do degustacji z nowym chutney.

W domu nie było nikogo komu by nie smakował, zwłaszcza z serem!
Było słychać achy i ochy i sięgali po kolejne i kolejne!
Dobrze, że zdjęcia zrobiłam wcześniej :)

Naprawdę chutnej jest wyśmienity, zwłaszcza w towarzystwie serów, zarówno krowich jak i kozich i owczych, pychotka!!!!

Jak znajdziecie figi, zróbcie koniecznie, nawet z połowy porcji!


Składniki na 6 małych słoiczków:
  • 1 kg fig
  • 200 g cukru muscovado
  • 150 ml octu winnego z białego wina
  • 400 g czerwonej cebuli
  • 1 kwaśne jabłko (użyłam antonówki)
  • 150 g rodzynek
  • 2 goździki
  • 1 czubata łyżeczka zmielonej kolendry
  • 1 łyżka utartego świeżego imbiru
  • dwie duże szczypty cynamonu
  • szczypta soli

Figi myjemy, suszymy i kroimy w ćwiartki.
Cebulę obieramy i kroimy w piórka.
Jabłko myjemy obieramy ze skóry, przekrawamy na pół, wydrążamy gniazdo nasienne i kroimy na małe kwadraciki.
Wkładamy do garnka, dodajemy wszystkie dodatki i przyprawy, mieszamy. Doprowadzamy do zagotowania, po tym czasie zmniejszamy ogień i wolno dusimy do otrzymania gęstej konsystencji konfitury (około 30-40 minut), część owoców/warzyw nie będzie do końca rozpęknięta i jeśli dla Ciebie kawałki są za duże, dla mnie ciut były, zblendować część za pomocą blendera ręcznego. Ja rozdrobniłam połowę i następnie wszystko razem wymieszałam - konsystencja była idealna.

Gorący chutnej przekładamy do wyparzinych/wysterylizowanych słoiczków i zakręcamy. Możemy postawić na przykrywce i tak pozostawić do ostudzenia lub dodatkowo zapasteryzować, najlepiej na sucho - 20 minut w rozgrzanym do 120*C piekarniku a następnie ostudzić w uchylonym piekarniku.

Podawać z serami, wędliną, plackami wytrawnymi, krakersami, frittatą i wiele wiele innych możliwości!

Miłego!


Wersja prezentowa :)





piątek, 2 września 2016

Ketchup



W ramach przerabiania prawie 40 kg pomidorów oprócz standardowego przecieru pomidorowego i dżemu z pomidorów przygotowałam w tym roku dwie nowości - ketchup domowy oraz suszone pomidory!
Teraz będzie o ketchupie, a suszońce innym razem.

Mając tyyyyyle pomidorów pomyślałam - czemu nie ketchup, dziewczyny lubią a ten domowy pewnie będzie lepszy niż kupny, a już na pewno będzie zdrowszy i będę wiedzieć co w nim jest!

Na pierwszy rzut poszedł kilogram pomidorów, tak na próbę.
Okazało się, że udało mi się zamknąć tylko jeden słoiczek, bo reszta powędrowała na stół i prawie w całości została zjedzona!

No więc do dzieła i zaczęłam robić kolejne partie!
Doprawiając już do swoich upodobań.
Jeśli chcecie ostry ketchup dodajcie tak jak u mnie papryczki chilli, dajcie jej tyle ile lubicie i pamiętajcie o jej ostrości, moja jest potwornie ostra i naprawdę wystarczy odrobina do zaostrzenia smaku.

Jako że u mnie głównymi koneserami ketchupu są dzieci więc nie dawałam jej wiele.

Zachęcam i Was do wykonania, przepis prosty a wiadomo co jemy, zwłaszcza jeśli chodzi o tego typu dodatki....



Składniki:*

  • 4 kg pomidorów - najlepiej podłużnych, mają najmniej pestek i wody
  • 800 g cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chilli 
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 80 g cukru
  • 4 łyżeczki soli
  • 4 łyżeczki octy winnego
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pieprz
  • 8 goździków
  • 4 listki laurowe
  • 8 ziela angielskiego

Pomidory sparzyć wrzątkiem i zdjąć skórkę, przekroić na pół i wydrążyć gniazda nasienne, przekroić jeszcze na ćwiartki i ósemki, wrzucić do garnka (na tym etapie można z pomidorów zrobić pulpę jeśli posiadacie do tego odpowiedni przecierak). Dodać pokrojoną w piórka cebulę i wyciśnięty czosnek.
Dodać wszystkie przyprawy.

Wstawić na ogień i od zagotowania dusić przez 1-1,5h w odkrytym garnku. aby wyparował nadmiar płynu a ketchup zgęstniała.
Jak masa będzie już gęsta wyjąć z niej liść laurowy, ziele angielskie, goździki. Za pomocą blendera ręcznego rozdrobnić nasz ketchup tak aby był gładki i nie miał żadnych cząstek warzyw czy przypraw.

Gorący ketchup przekładać do gorących wyparzonych /wysterylizowanych słoiczków/buteleczek, zakręcić i postawić do góry nogami.
Jeśli chcecie możecie zapasteryzować - najlepiej na sucho piekąc w piekarniku rozgrzanym do 120*C przez 20 minut, ostudzić w uchylonym piekarniku.

No nam tak zasmakował, że coś czuje, że kupny jest już na straconej pozycji! 
...że ja wcześniej na to nie wpadłam.... 




* W przygotowaniu ketchupu mocno mnie tu wspiera mój park maszynowy - kiciuś wraz z dostawką do wyciskania soków robi mi pulpę z pomidorów - nie muszę ich ani obierać ani usuwać nasion, wyciska z nich wszystko co najlepsze potem wszystko maszeruje do Thermomixa, on już dba o odpowiednie odparowanie i zblenowanie do gładkości :)




sobota, 13 sierpnia 2016

Sok malinowy




Kolejna spora dostawa malin od mojego taty. 
Tym razem powstał z nich sok :)
Myślę, że będzie się cieszył ogromnym powodzeniem u nas w domu i szczerze mówiąc nie wiem czy dotrwa do zimy czy nawet późnej jesieni... bowiem moi domownicy, a zwłaszcza dziewczynki, to wielbiciele napoi słodkich.

Ale mówiąc szczerze wolę żeby piły mojej roboty soki niż mają pić chemiczne napoje ze sklepu.

Sok po raz kolejny przygotowałam w świeżo zakupionym sokowniku (pisałam o nim przy okazji soków porzeczkowo-malinowych) i powiem szczerze, że bardzo jestem zadowolona z tego zakupu i już obmyślam plan co by jeszcze przez niego przepuścić :) Garnek z malinami był prawie pełen po których została niewielka garstka po wyduszeniu z nich soków. Wg mnie nic się już z nich nie wyciśnie bo wszystko poszło do soków, nawet nie bardzo nadają się do ciasta.

Soki wychodzą bardzo aromatyczne. 
Liczę zatem że będą pyszne jako dodatek do herbaty :)




Składniki:
  • 1 kg malin
  • 150 g cukru



Przygotowanie - wersja nr 1

Do garnka wrzucamy obrane i oczyszczone owoce, wlewamy wodę i wsypujemy cukier, gotujemy przez 5 minut. Po tym czasie wyłączamy palnik i pozostawiamy owoce na 1h. Po tym czasie ponownie wszystko zagotowujemy, przecedzamy przez gazę do wysterylizowanych butelek (jeszcze gorące).
Najlepiej od razu zakręcić i postawić do góry nogami i tak wystudzić, jeśli używamy weków, zamykamy i odstawiamy do ostudzenia.

Soki możemy także zapasteryzować na sucho - przez 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 120*C.



Przygotowanie - wersja nr 2 (w sokowniku)


W dolną część sokownika wlewamy wodę, do najwyższej (tej z dziurkami) wrzucamy owoce i dodajemy cukier.
Włączamy palnik pod garnkiem i gotujemy.
Cały proces trwa około 30-60 minut (w zależności od ilości owoców), aż wszystkie owoce oddadzą sok.
Kontrolujemy poziom soku w środkowym pojemniku i co jakiś czas zlewamy sok do wysterylizowanych/wyparzonych butelek. Zamykamy i albo stawiamy do góry nogami - butelki zakręcane lub odstawiamy - weki do całkowitego wystudzenia.

Tak przygotowane soki można także zapasteryzować, lecz nie ma takiej konieczności.

Przygotowane soki odstawiamy w chłodne i ciemne miejsce. Tak przygotowane soki sa bardzo aromatyczne i dość słodkie, będą zatem idealne jako dodatek do herbaty czy wypicia po rozcieńczeniu z wodą.



piątek, 5 sierpnia 2016

Sok porzeczkowo-malinowy/wiśniowy



....czy ja już przypadkiem nie pisałam, że u nas mocno przetworowo?
Oprócz dżemów i nalewek w tym roku do zapasów dołączą soki!

Te powyżej przygotowane są głównie z czerwonej porzeczki, a ich smak podkręcają w jednej wersji maliny, w drugiej wiśnie.

Soki miałam zrobić w wersji tradycyjnej (wersja nr 1 poniżej), ale tuż przed wyjściem do domu przypomniało mi się urządzenie do soków, które miała moja mama w czasach PRL'u i zdawało mi się, że mignęła mi na półce w jednym z hipermarketów....

Odpaliłam zatem internet i długo szukać nie musiałam - znalazłam - nazywa się sokownik.
Długo się nie zastanawiałam i nabyłam i soki wykonałam w nim (wersja nr 2) i jestem bardzo zadowolona z zakupu.
Sokownik jest dużym garnkiem składającym się z 3 części i pokrywki.
Do części dolnej wlewamy wodę, część druga jest na powstający sok - posiada rurkę przez którą sok wlewamy do butelek, a do części trzeciej wrzucamy owoce i cukier.

Sprzęt bardzo prosty ale jaki przydatny i ekonomiczny. 
Skraplająca się para wodna wyciska z owoców wszystkie soki :)
Naprawdę pozostało po owocach nie wiele.... Do tego garnek robi za Ciebie wszystko, nasze zadanie kończy się na zlewaniu i zamykaniu butelek. 
Ja używałam weków z firmy Weck, zatem wlewałam do nich gorący sok i wekowałam, bez konieczności pasteryzowania. Butelki/słoiki z nakrętkami wystarczy po napełnieniu i zakręceniu postawić do góry nogami.

Polecam Wam bardzo ten oto sprzęt!

...ale sok możecie wykonać tradycyjnie (wersja nr 1) i cieszyć się nim jesienią!
Coś mi się wydaje, że szybko u nas znikną....



Składniki:
  • 2 kg czerwonych porzeczek
  • 1 kg malin/wiśni
  • 750-1500 g cukru
  • 1 litr wody

Przygotowanie - wersja nr 1

Do garnka wrzucamy obrane i oczyszczone owoce, wlewamy wodę i wsypujemy cukier, gotujemy przez 5 minut. Po tym czasie wyłączamy palnik i pozostawiamy owoce na 1h. Po tym czasie ponownie wszystko zagotowujemy, przecedzamy przez gazę do wysterylizowanych butelek (jeszcze gorące).
Najlepiej od razu zakręcić i postawić do góry nogami i tak wystudzić, jeśli używamy weków, zamykamy i odstawiamy do ostudzenia.

Soki możemy także zapasteryzować na sucho - przez 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 120*C.



Przygotowanie - wersja nr 2 (w sokowniku)



W dolną część sokownika wlewamy wodę, do najwyższej (tej z dziurkami) wrzucamy owoce i dodajemy cukier.
Włączamy palnik pod garnkiem i gotujemy.
Cały proces trwa około 30-60 minut (w zależności od ilości owoców), aż wszystkie owoce oddadzą sok.
Kontrolujemy poziom soku w środkowym pojemniku i co jakiś czas zlewamy sok do wysterylizowanych/wyparzonych butelek. Zamykamy i albo stawiamy do góry nogami - butelki zakręcane lub odstawiamy - weki do całkowitego wystudzenia.

Tak przygotowane soki można także zapasteryzować, lecz nie ma takiej konieczności.

Przygotowane soki odstawiamy w chłodne i ciemne miejsce. Tak przygotowane soki sa bardzo aromatyczne i dość słodkie, będą zatem idealne jako dodatek do herbaty czy wypicia po rozcieńczeniu z wodą.








poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Dżem morelowo-malinowy



Morele coraz lepsze, zatem skusiłam się na przygotowanie tego oto dżemu, tak dla porównania jak będzie smakował vs zeszłoroczny brzoskwiniowo-morelowo-malinowy.

Dżemik baaaardzo dobry i rzeczywiście jest to dobre połączenie smaków, choć z brzoskwiniami ma jeszcze to "coś"...

Oba bardzo dobre, oba idą do spiżarki w oczekiwaniu na dni kiedy zapomnimy o świeżych owocach!


Składniki na 4 słoiczki:
  • 1 kg moreli
  • 300 g malin
  • 150 g cukru trzcinowego demerara
  • sok z 0,5 cytryny
Morele umyć osuszyć, usunąć pestki i pokroić na ósemki, wrzucić na patelnię. Dodać maliny cukier oraz sok z cytryny, wstawiamy na palnik. 
Po zagotowaniu zmniejszamy ogień i dusimy.

przygotowanie takiego dżemu najlepiej rozłożyć na 2 dni, wówczas każego dnia smażymy dżem przez około 1h. Drugiego dnia gorący dżem przekładamy do wysterylizowanych słoiczków i pasteryzujemy.


Ja sterylizuje i pasteryzuję słoiczki w piekarniku. 
Do sterylizacji - wkładam umyte słoiki do zimnego piekarnika, nastawiam na 120*C i od zagrzania piekarnika piekę przez 30 minut.
Do pasteryzacji - wyjmuję słoik z piekarnika, wkładam do niego gorący dżem, czyszczę brzeg, zakręcam i wstawiam do piekarnika na 20 minut.
Po tym czasie wyłączam piekarnik, lekko uchylam i studzę przez kilka godzin.

Cieszę się że odrobina dżemu nie zmieściła się już do słoiczka :)
Zjadłam go z własnej roboty chlebkiem....

A tymczasem z reszta dżemów zobaczymy się później.... :)













niedziela, 13 września 2015

Przecier pomidorowy / Passata



Ten produkt schodzi u nas w olbrzymich ilościach, służy do lasagne, spaghetti, różnego rodzaju farszu oczywiście kremu z pomidorów i wielu wielu innych...
Postanowiłam zatem że w tym roku po raz pierwszy przygotuję go sama.
Przygotowanie go wcale nie jest trudne i raczej nie jest pracochłonne (mi pomógł w tym mój kiciuś, który szybko i sprawnie sobie poradził z pomidorami).
Większą przeszkodą okazały się słoiki, których po prostu mi w domu zabrakło....
Zrobiłam 2 rodzaje przecieru, jeden zupełnie czysty, drugi z dodatkiem czosnku i soli. Można też od razu dodać zioła.
Wszystko w zależności do czego potem będziecie go używać.
Jak dla mnie zupełnie czysty jest najbardziej użyteczny, zawsze można go doprawić przy szykowaniu dania.

Zachęcam do kupna pomidorków i przygotowania własnego przecieru, jest zapewne dużo zdrowszy niż te kupne.

Składniki:

  • 5 kg pomidorów (najlepiej podłużnych)
  • 15 ząbków czosnku (opcjonalnie)
  • 2 łyżki soli (opcjonalnie)



Z pomidorów zrobić pulpę - ja używam do tego specjalnej maszynki do swojego kiciusia, robi to szybko i idealnie. 
Jeśli jednak nie posiadamy takowej to nieco trudniejsza, a raczej pracochłonna, sprawa. Wówczas pomidory myjemy, sparzamy i usuwamy skórkę oraz gniazda szypułkowe. 
Pomidory pokroić na ćwiartki, wrzucić do garnka i rozdrobnić (można ręcznym blenderem). 
Jeśli używamy dodać rozdrobniony czosnek i sól,  wymieszać, zagotować. Gotować jeszcze przez 5 minut.

Jeśli chcemy usunąć pestki to teraz trzeba przecier przetrzeć przez sito, co jest czaso- i pracochłonne, ale nie jest to konieczne.


Gorący przecier przekładamy do słoiczków, zakręcamy i pasteryzujemy.

Na pewno wkrótce się przyda i taki własnej roboty będzie idealny!




SMACZNEGO!





sobota, 12 września 2015

Dżem z pomidorów



Jak dla mnie była to totalna nowość!
W końcu 20 kg pomidorów, to trzeba było coś wykombinować oprócz przecieru.
...ale od samego początku wierzyłam, że będzie to dobry wybór.
Dżem jest w wersji słodkiej (dla mnie ciut za słodki, więc następnym razem dam mniej cukru), ale dodatek papryczki chilli powoduje że daje mu bardzo ciekawy smak.
Także moja papryczka nie była chyba bardzo ostra, bo bardzo delikatnie czuć w dżemie chilli, a mógłby być troszeczkę bardziej ostry...
Ale biorąc pod uwagę ze będą go jadły dzieci, to pod tym względem jest idealny.
Jesli macie możliwość to koniecznie zróbcie kilka słoiczków :)



Składniki:

  • 2 kg pomidorów
  • 2 kg cukru
  • sok z 2 cytryn
  • 1 papryczka chilli

Pomidory sparzyć wrzątkiem i zdjąć z nich skórkę. Pokroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne i szypułkowe. Pokroić na mniejsze kawałki i wrzucić do garnka.
Ja wykorzystałam do tego mój sprzęt i przygotowałam z pomidorów pulpę.

Pomidory wkładamy do garnka, dodać sok z cytryny, zagotować.
Następnie zasypać cukrem i dodać papryczkę chilli.
Pomidory smażymy na małym ogniu przez 2h, mieszając co chwila.
Dżem jest gotowy gdy zmniejszy swoją objętość do 1/3, ma głęboki czerwony kolor i jest dośc gęsty, choć pamiętajcie o tym że jeszcze zgęstnieje po wystudzeniu.

Gorący dżem przekładać do gorących słoiczków, zakręcać i pasteryzować.
Ja sterylizuje i pasteryzuję słoiczki w piekarniku. 
Do sterylizacji wkładam umyte słoiki do zimnego piekarnika, nastawiam na 120*C i od zagrzania piekarnika piekę przez 30 minut.
Do pasteryzacji - wyjmuję słoik z piekarnika, wkładam do niego gorący dżem, czyszczę brzeg, zakręcam i wstawiam do piekarnika na 20 minut.
Po tym czasie wyłączam piekarnik, lekko uchylam i studzę przez kilka godzin.


Smacznego!




sobota, 5 września 2015

Dżem gruszkowy z imbirem



Jak zobaczyłam ten przepis od razu wpadł na listę tych koniecznie do wypróbowania. Wydawało mi się ciekawe połączenie gruszki z imbirem, zwłaszcza iż bardzo lubimy dodatek imbiru do różnych dań.
Dżem prosty i szybki w wykonaniu.
Byłam bardzo zaskoczona, że z 3 kg gruszek wyszło tylko 4 słoiczki :(
Ale to chyba jakaś soczysta odmiana gruszek była...

Jeśli chodzi o smak to mi bardzo pasuje...
gruszka z lekkim, naprawdę lekkim (pod warunkiem że będzie tyle imbiru co w przepisie) posmakiem imbiru....
Ach i cukier... w oryginalnym było podane 1kg!
Ja dałam duuuużo mniej, 1 szklankę i wystarczyło.
Oczywiście ilość cukru należy dostosować do swoich upodobań smakowych jak i słodkości owoców.



Składniki na 4 słoiczki:

  • 3 kg gruszek (najlepiej twardych)
  • 2 cytryny
  • 250 g cukru (ilość cukru zależy od słodkości gruszek i Waszych upodobań)
  • 2 łyżeczki startego świeżego imbiru


Gruszki umyć, osuszyć, obrać ze skóry, pokroić na ćwiartki usunąć gniazda nasienne. Ćwiartki przekroić jeszcze na pół, wrzucić do garnka z grubym dnem.

Cytryny sparzyć, osuszyć. Skórkę z cytryny zetrzeć do małej miseczki i odłożyć na bok. cytryny przekroić na połówki, wycisnąć z nich sok, wlać do garnka z gruszkami. Gruszki smażyć na niewielkim ogniu, cały czas mieszając, aby się nie przypaliły do momentu aż owoce całkowicie się rozpadną.

Po tym czasie dodać cukier, skórkę otartą z cytryny, świeżo starty imbir. 
Smażyć dalej na małym ogniu do uzyskania odpowiedniej gęstości.

Gotowy, gorący dżem przekładać do gorących, wyparzonych słoiczków (najlepiej wstawić je do zimnego piekarnika, wstawić temperaturę na 120*C i wyparzyć je przez 30 minut od nagrzania piekarnika), wytrzeć brzegi słoika i zamknąć suchą przykrywką.

Ja następnie pasteryzuje słoiki w piekarniku, wstawiam do nagrzanego do 120*C piekarnika i piekę 20 minut. Po tym czasie piekarnik wyłączam, uchylam drzwiczki i studzę przez kilka godzin przetwory w uchylonym piekarniku.

Jeśli nie chcecie ich pasteryzować to gorące słoiczki z gorącym dżemem można także od razu po zakręceniu postawić do góry dnem i tak pozostawić na kilka godzin.


Smacznego!



piątek, 4 września 2015

Konfitura pomarańczowa



...przyszła mi na myśl bo przeglądałam przepisy i wpadłam na mazurki :)
Tam iście przepyszny mazurek z marcepanem i właśnie z konfiturą pomarańczową...

Więc czemu by kilku słoiczków nie zrobić.... więc zrobiłam :)
Będzie do herbaty, drożdżówek i nie wiem do czego jeszcze ich użyjemy :)
Smak konfitury bardzo przyjemny gdyż do pomarańczy dodajemy tu także cytrynę i cienko startą z nich skórkę...
Owoce trzeba dobrze obrać, dokładnie usuwając albedo - biała część skórki, która jest gorzka i popsułaby smak konfitury.


Składniki na około 4 słoiczki:
  • 8 pomarańczy
  • 2 cytryny
  • 400 g cukru (w zależności od słodkości owoców)

Pomarańcze i cytrynę umyć, wyszorować i sparzyć wrzątkiem.

Do garnuszka zetrzeć skórkę, ale tylko cieniutką warstwę, bez białej części (zwanej albedo).
Pomarańczę i cytrynę obrać bardzo dokładnie, usunąć całą białą część skóry - jest gorzka. 
Cząstki pomarańczy i cytryny wrzucić do garnka ze skórką. Przy użyciu blendera ręcznego zmiksować. 
Zasypać cukrem, i gotować na średnim ogniu przez 60-90 minut do powstania gęstej konfitury. 
Gorącą konfiturę nakładać do gorących wysterylizowanych słoiczków, zakręcać i wstawiać do pasteryzacji.

Jak sterylizować i pasteryzować słoiczki napisałam na dole przepisu na dżem jabłkowo-jeżynowy.





SMACZNEGO!