Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X_Matcha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X_Matcha. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 listopada 2017

Tort musowy z białą czekoladą, matcha i limonką oraz żelką marakuja-kokos



Powstał w ramach testów na nowe smaki, a przy okazji umilił nam mój imieninowy wieczór 😀

Smak jest Wam już znany bo takie połączenie było już w serniku na zimno oraz w jagielniku.
I za każdym razem zdobywało wielu zwolenników i to coraz większych.
Dla mnie jest to jedno z lepszych połączeń smakowych, nie mogło go zatem zabraknąć w tortach musowych które ostatnio są moim "konikiem".

Znalazła się zatem okazja aby go wypróbować.

Jak na torcik musowy przystało trzeba było połączyć go z czymś jeszcze, zatem towarzyszyła mu żelka z marakui i kokosa, a wszystko spoczywało na biszkopcie kokosowym, a wierzch ozdabiała polewa lustrzana i oczywiście nie mogło zabraknąć makaroników do ozdoby :)
No wygląda na to, że wyszło na bogato :) 

Moja forma jest silikonowa w kształcie kuli i jest idealna do szykowania takich właśnie torcików musowych. Ma średnicę 18cm, wys. 9cm.
Ale możesz wykonać ją w zwykłej tortownicy średnicy 16-18 cm.

Forma na żelkę musi być nieco mniejsza niż forma na cały torcik, tak aby po jej włożeniu móc ją obłożyć musem. Ja użyłam tej samej formy, zakładając że żelka będzie niewielka i jej średnica będzie mniejsza niż forma na spodzie.
Tak samo z biszkoptem - musi być nieco mniejszej średnicy aby ładnie schował się pod musem.


Składniki na biszkopt kokosowy:
  • 3 jajka
  • 3 łyżki drobnego cukru
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Piekarnik rozgrzać do temp. 180*C (termoobieg).
Tortownicę o wymiarach 18 cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Białka oddzielić od żółtek i umieścić w misie miksera, ubić na sztywną pianę a następnie łyżka po łyżce w odstępach dodawać cukier, a następnie po jednym żółtku - cały czas miksując.

Wyłączyć mikser, dodać przesianą mąkę, proszek do pieczenia i wiórki kokosowe, delikatnie wmieszać w pianę.
Ciasto przełożyć do tortownicy, wyrównać i wstawić do piekarnika. 
Piec 30 minut (do suchego patyczka).

Wyjąć i ostudzić, przekroić na 2 części - do ciasta będziemy wykorzystywać tylko jeden blat. Drugi można zjeść lub zamrozić.


Składniki na żelkę marakuja - kokos:
  • 180 g pulpy z marakui
  • 100 g śmietanki kokosowej
  • 3 łyżki cukru (lub dowolnie do swoich preferencji)
  • 2 łyżeczki żelatyny
Żelatynę namoczyć w wodzie tylko do jej przykrycia, odstawić do napęcznienia (10 minut).
Pulpę wraz ze śmietanką i cukrem umieścić w rondelku, podgrzać do momentu rozpuszczenia cukru i połączenia w jednolitą masę. Zdjąć z palnika, dodać napęczniałą żelatynę i mieszać do momentu całkowitego rozpuszczenia. 
Przelać do formy.
Ostudzić a następnie wstawić do zamrażalnika na kilka godzin aby żelka dobrze się zamroziła a potem łatwo wyjęła z formy.


Składniki na mus z białą czekoladą, matcha i limonką:
  • 400 g śmietany 36%
  • 1 łyżeczka żelatyny (z lekkim czubkiem)
  • 200 g białej czekolady
  • 1 czubata łyżeczka herbaty matcha (w pudrze)
  • skórka i sok z 1 limonki
Żelatynę namoczyć w wodzie tylko do jej przykrycia, odstawić do napęcznienia (10 minut).

150 g śmietanki wraz z herbatą matcha podgrzewamy (prawie do zagotowania, musi być bardzo ciepła) w niewielkim garnuszku, mieszamy cały czas aby match dobrze się rozprowadziła, a całość nie spaliła.
W misce umieszczamy białą czekoladę, połamaną na cząstki lub jeszcze mniejsze kawałki.
Czekoladę zalewamy gorącą śmietaną z matcha, zostawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy napęczniałą żelatynę i mieszamy tym razem do jej rozpuszczenia. Dodajemy skórkę i sok wyciśnięty z limonki, mieszamy dokładnie odstawiamy.

W tym momencie musimy być gotowi na szybkie działanie:
- żelkę wyjmujemy z formy i odkładamy na bok
- 1 blat biszkoptu także czeka w pobliżu
- forma czeka gotowa

Pozostałą śmietankę (mocno schłodzoną) umieszczamy w misie miksera i miksujemy do uzyskania 3/4 jej sztywności. Dodajemy w 3 turach do naszej mieszanki z matcha i po każdym mieszamy bardzo dokładnie.

Musimy tutaj działać dość sprawnie bo po dodaniu zimnej ubitej śmietanki do mieszanki z czekoladą i żelatyną będzie powodował, że będzie się ścinała szybciej.

Składanie tortu:
Silikonową formę ustawiamy na czymś stabilnym (ja używam deski), wlewamy do niej część musu z matcha, następnie na środek (pozostawiając wolne boki) układamy żelkę, na żelkę i po bokach wykładamy resztę musu matcha, wyrównać. Na wierzch położyć blat biszkoptu kokosowego i lekko wcisnąć go w mus. Ja dodatkowo nasączyłam teraz biszkopt likierem kokosowym 😀

Ciasto na desce (łatwiej je przenieść) wstawić do lodówki do stężenia a następnie wstawić na kilka godzin lub najlepiej całą noc do zamrażalnika.


Składniki na glazurę lustrzaną:
  • 175 g białej czekolady
  • 75 ml wody
  • 50 g cukru
  • 100 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 10 g żelatyny w proszku
  • barwnik spożywczy 

Żelatynę zalać niewielką ilością wody, tylko do przykrycia, odstawić do napęcznienia na 10 minut.

W garnuszku umieścić cukier wraz z wodą i przygotować syrop - podgrzać do rozpuszczenia się cukru, dodać mleko skondensowane, wymieszać i podgrzać. Zdjąć z palnika i od razu dodać białą czekoladę oraz żelatynę. Mieszać do rozpuszczenia się czekolady i żelatyny, dodać barwnik i zmiksować blenderem. Następnie przetrzeć przez sito. Odstawić do przestudzenia do 32-35*C.

Polewę warto przygotować dzień wcześniej, tak jak cały torcik, włożyć do lodówki i rano podgrzać (najlepiej w mikrofali) do 32-35*C.

Tak przygotowaną polewą polewać deser wyjęty prosto z zamrażalnika i foremki.

Torcik należy ustawić na podwyższeniu (najlepiej na obręczy o mniejszej średnicy), a wszystko na blasze z piekarnika wyłożonej matą silikonową lub papierem do pieczenia - nie zabrudzimy wówczas blatu a i zbierzemy z powrotem polewę, którą będzie można ponownie wykorzystać

Torcik polewamy od środka zataczając okręgi aż po ranty aby dobrze spłynęło po bokach.

Dowolnie ozdobić i odstawić do zastygnięcia.Pamiętajcie, że tort był mocno zmrożony, zatem potrzebuje naprawdę kilku godzin aby się rozmrozić, najciężej jest zawsze z żelką. 

Polewa lustrzana najlepiej się prezentuje w dniu wykonania potem traci na urodzie 😉

Smacznego!







poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Limonkowy jagielnik z matcha





Nie wiem czemu zrobienie tej wersji nie wpadło mi do głowy przy jednym z szykowań sernika limonkowego z matcha...
Toć to jeden z naszych, i nie tylko naszych, ulubionych serników....

Jagielnik ten robiłam na zamówienie do pewnej sesji fotograficznej, a po niej postanowiłam nieco zmodyfikować przepis, wyciągając wnioski, i przygotować to oto cudo.

Jagielnik jest nieziemsko pyszny, byłam przeszczęśliwa, że byłam sama w domu - żadnych wspólników do wylizywania naczyń 😋
Jagielnik tym razem przygotowany w wersji z galaretką, przezroczystą, co bardziej uwydatnia owoce w niej zatopione - ot taka nowość na rynku.
Oczywiście nie musicie robić na wierzch galaretki, możecie ozdobić samymi owocami albo czekoladą....

Po wielokrotnych już wykonaniach jagielnika polecam wykonanie ciasteczkowego spodu, wówczas jagielnik łatwiej wydobyć z formy i przełożyć na talerz/paterę, bez niego jest to możliwe aczkolwiek ciężkie, zwłaszcza nie uszkadzając ciasta.

Dla wielbicieli jagielników - MUST EAT!
Jest orzeźwiający i wyraźnie limonkowy... 
...a dodatkowo kremowy i delikatny!





Składniki na tortownicę 18-20 cm:

Składniki na ciasteczkowy spód:
  • 120 g ciastek kokosowych lub digestive lub herbatników (bezglutenowe w wersji bez glutenu, nie koniecznie kokosowe)
  • 30 g roztopionego masła

Ciastka zmiksować w malakserze, dodać roztopione masło i wymieszać do uzyskania konsystencji mokrego piasku.

Dno tortownicy o średnicy 18-20 cm wyłożyć papierem do pieczenia, nadmiar wypuszczając poza obręcz.
Na dno tortownicy wysypać nasze ciasteczka, wyrównać i ugnieść łyżką.
Wstawić na czas szykowania masy jaglanej do lodówki.

Składniki na jagielnik:
  • 3/4 szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 2 szklanki mleka roślinnego (użyłam kokosowego)
  • śmietanka kokosowa z 1 puszki 400 ml mleka kokosowego
  • 0,5 szklanki cukru/ksylitolu/erytrolu
  • 1 łyżeczka cukru/ksylitolu z prawdziwą wanilią
  • sok i skórka otarta z 1,5 limonek
  • 2 łyżeczki herbaty matcha
  • 2 łyżki żelatyny
Dodatkowo: ulubione owoce i galaretka

Dzień wcześniej puszkę z mlekiem kokosowym włożyć do lodówki, spowoduje to że śmietanka kokosowa pójdzie ku górze i się zetnie.

Kaszę przepłukać na sicie gorącą wodą, włożyć do garnka i zalać mlekiem, zagotować a następnie zmniejszyć ogień do minimum, przykryć garnek przykrywką i gotować 20 minut. 

W międzyczasie żelatynę zalać wodą do wysokości żelatyny, wymieszać i odstawić do napęcznienia na 10 minut.

Do ugotowanej i jeszcze ciepłej kaszy jaglanej dodać śmietankę kokosową (puszkę delikatnie wyjmujemy z lodówki, otwieramy i z góry zdejmujemy śmietankę), cukier/ksylitol zwykły oraz z wanilią, matcha oraz skórkę i sok z limonki, wszystko dokładnie miksujemy do uzyskania gładkiej masy (gdyby masa była za gęsta można dodać odrobinę pozostałej wody kokosowej z puszki). W mikrofali lub na palniku podgrzewamy  żelatynę, ale tylko do rozpuszczenia, nie wolno zagotować żelatyny gdyż utraci swoje właściwości.
Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do masy i ponownie blendujemy.

Tak przygotowaną masę wylewamy na przygotowany wcześniej spód, równamy i wstawiamy do lodówki do całkowitego zgęstnienia.

W międzyczasie gotujemy galaretkę zgodnie z przepisem na opakowaniu u odstawiamy do lekkiego zgęstnienia.

Jagielnik ozdabiamy ulubionymi owocami zalewamy galaretką, odstawiamy do ponownego zgęstnienia.



SMACZNEGO!




czwartek, 11 maja 2017

Makaroniki francuskie kakaowe



Kakaowe makaroniki powstały przy okazji kolorowych.
Jak to napisałam mojej znajomej to stwierdziła że wariatka ze mnie "...przy okazji..."
Hmmm coś w tym jest, więc nie zaprzeczałam :)

A tak naprawdę to zrobiłam je celowo, z połowy porcji jedne i drugie aby było jakieś urozmaicenie, bo może ktoś nie miałby ochoty na tylko różowe :)

Ta wersja jest z ganache z czekolady gorzkiej zatem makaroniki są mocno czekoladowe....
Mają swój urok...

Oczywiście można je przekładać dowolnymi kremami (na końcu przepisu) i będą z każdym wyglądać i smakować idealnie!



Składniki na 30-40 makaroników:
  • 200 g białek w temperaturze pokojowej
  • 200 g drobnego cukru
  • 250 g płatków migdałowych
  • 300 g cukru pudru
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 30 g kakao

W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.


Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).


Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną i kakao, nie mieszać, odstawić. 

Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

Kremy do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - muszą się dobrze schłodzić.

Ganache z białej czekolady i limonki:
  • 150 g śmietany 36%
  • 150 g białej czekolady
  • sok z 1 limonki
  • pieprz japoński sansho lub 1 czubata łyżeczka matcha
Podgrzewamy śmietankę, jeśli używamy matcha dodajemy ją w tej chwili, dobrze rozprowadzamy lub chwilkę blendujemy aby nie było grudek.
Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i zalewamy ciepłą śmietanką, odstawiamy na 2 minuty. Po tym czasie mieszamy łyżką do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy sok z limonki i pieprz jeśli używamy, mieszamy. Chłodzimy w lodówce przez klika godzin/noc.
Po ostudzeniu ganache przekładamy do misy miksera i ubijamy. Krem jest gotowy do przekładania nim makaroników.

Ganache malinowo-czekoladowy:
  • 50 g śmietany 36%
  • 150 g puree malinowego
  • 120 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną, lub tylko mlecznej)
  • 30 g masła
Jeśli nie mamy puree z malin, lub chcemy zrobić zwykły ganache to puree zastępujemy w tej samej ilości śmietanką 36%.

Śmietanę i puree podgrzewamy, zalewamy nią połamaną czekoladę, odstawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do dokładnego rozpuszczenia czekoldy i połączenia masy. Dodajemy masło, mieszamy dokładnie, chłodzimy przez kilka godzin/noc w lodówce.

Ganache z malinowym puree bez ubijania przekładamy do rękawa i wyciskamy, ganache bez puree ubijamy po schlodzeniu i dopiero jest gotowe do przekładania.

Krem cytrynowy:
  • 150 g soku z cytryny (3-4 cytryny)
  • 112 g cukru
  • 4 żółtka
  • 18 g mąki ziemniaczanej
  • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
W garnku z grubym dnem zagrzać sok z cytryny.
W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
Podgrzany sok z cytryny przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.


Krem z marakui:
  • 150 g puree z marakui
  • 112 g cukru
  • 4 żółtka
  • 18 g mąki ziemniaczanej
  • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
W garnku z grubym dnem zagrzać puree z marakui.

W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
Podgrzane puree z marakui przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.

    Enjoy!





    Makaroniki francuskie



    Makaroniki - wydaje mi się, że to cel nie jednej osoby piekącej...
    Są piękne, urzekają kolorami i delikatnością, a dodatkowo są przepyszne...

    Są to ciasteczka bezowo-migdałowe (ale uwaga można je zrobić także z innych orzechów i na pewno nie omieszkam spróbować) przełożone różnego rodzaju kremem.
    Tak naprawdę to właśnie krem powoduje podkręcenie ich smaku.

    Moja pierwsza przygoda z makaronikami była jakieś.... hmmm chyba 3 lata temu... i niestety zakończyła się niepowodzeniem...
    od tamtej pory miałam z tyłu głowy powtórkę, ale jakoś się nie składało...

    Zatem jak usłyszałam zadowolone osoby ze szkolenia w Tortownia.pl nie omieszkałam od razu się zapisać.
    Szkolenie kameralne - 5 osób plus trener było naprawdę super i wyszłam zadowolona....
    Nie dość, że przygotowaliśmy makaroniki francuskie to dodatkowo zrobiliśmy do nich aż 4 różne smaki kremów - był ganache z białej czekolady z limonką, ganache czekoladowo-malinowy, krem cytrynowy oraz krem który od pierwszych chwil zawładną moim sercem i podniebieniem - krem z marakui💛, myślę że od tego dnia lemon curd czuje się mocno zagrożony, zwłaszcza że od razu zamówiłam 2 kg puree z marakui - oj będzie się działo, będzie.....

    No więc trzeba było poćwiczyć, przecież białek w domu mnóstwo :)

    Powstały tego wieczora te oto kolorowe makaroniki oraz kakaowe, do kompletu...
    Moja radość była wielka jak widziałam, że pięknie i wzorcowo rosną w piekarniku... Naprawdę dawno nie miałam takiej radości że coś mi wyszło 

    Bo wiedzieć musicie, że te piękności są bardzo trudne i kapryśne w przygotowaniu.
    Jak powiedział nasz Chef na szkoleniu - nie jeden mistrz cukiernictwa ma tu swoje słabe dni.
    Makaroniki są kapryśne na pogodę - nie lubią dni deszczowych czyli wilgotnych, nie znoszą przeciągów...
    ...ale zawsze wiadomo na co zrzucić niepowodzenie jak nie wyjdą 😉
    Ważne rady jeśli chodzi o makaroniki francuskie:
     - białka muszą być "odstane" czyli po wybiciu powinny postać w lodówce 2-3 dni
    - białka do szykowania powinny mieć temperaturę pokojową czyli powinny być wyjęte z lodówki przynajmniej 2h przed szykowaniem makaroników
    - konsystencja ciasta - ciasto nie może być ani za rzadkie ani za gęste, zatem musimy bardzo ostrożnie mieszać w końcowej fazie. Ciasto musi delikatnie spadać z łopatki 

    No dobra, koniec pisania, do działania!

    Składniki na 30-40 makaroników:
    • 200 g białek w temperaturze pokojowej
    • 200 g drobnego cukru
    • 280 g płatków migdałowych
    • 300 g cukru pudru
    • 20 g mąki ziemniaczanej
    • barwnik spożywczy

    W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.

    Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).


    Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

    Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną, nie mieszać, odstawić. 

    Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

    Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
    Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
    Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

    Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

    W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
    Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
    Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
    Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
    Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
    I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

    Kremy do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - muszą się dobrze schłodzić.

    Ganache z białej czekolady i limonki:
    • 150 g śmietany 36%
    • 150 g białej czekolady
    • sok z 1 limonki
    • pieprz japoński sansho lub 1 czubata łyżeczka matcha
    Podgrzewamy śmietankę, jeśli używamy matcha dodajemy ją w tej chwili, dobrze rozprowadzamy lub chwilkę blendujemy aby nie było grudek.
    Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i zalewamy ciepłą śmietanką, odstawiamy na 2 minuty. Po tym czasie mieszamy łyżką do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy sok z limonki i pieprz jeśli używamy, mieszamy. Chłodzimy w lodówce przez klika godzin/noc.
    Po ostudzeniu ganache przekładamy do misy miksera i ubijamy. Krem jest gotowy do przekładania nim makaroników.

    Ganache malinowo-czekoladowy:
    • 50 g śmietany 36%
    • 150 g puree malinowego
    • 120 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną, lub tylko mlecznej)
    • 30 g masła
    Jeśli nie mamy puree z malin, lub chcemy zrobić zwykły ganache to puree zastępujemy w tej samej ilości śmietanką 36%.

    Śmietanę i puree podgrzewamy, zalewamy nią połamaną czekoladę, odstawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do dokładnego rozpuszczenia czekoldy i połączenia masy. Dodajemy masło, mieszamy dokładnie, chłodzimy przez kilka godzin/noc w lodówce.

    Ganache z malinowym puree bez ubijania przekładamy do rękawa i wyciskamy, ganache bez puree ubijamy po schlodzeniu i dopiero jest gotowe do przekładania.

    Krem cytrynowy:
    • 150 g soku z cytryny (3-4 cytryny)
    • 112 g cukru
    • 4 żółtka
    • 18 g mąki ziemniaczanej
    • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
    W garnku z grubym dnem zagrzać sok z cytryny.
    W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
    Podgrzany sok z cytryny przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
    Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
    Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.


    Krem z marakui:
    • 150 g puree z marakui
    • 112 g cukru
    • 4 żółtka
    • 18 g mąki ziemniaczanej
    • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
    W garnku z grubym dnem zagrzać puree z marakui.

    W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
    Podgrzane puree z marakui przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
    Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
    Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.
      Enjoy!


       






      czwartek, 16 lutego 2017

      Tricolor chałka z matcha



      Ta chałka, a może bardziej drożdżówka, powstała z dwóch powodów.
      Zakupiłam herbatę matcha specjalnie do limonkowego sernika z matcha, a więc kolejnego dnia pomyślałam że może coś jeszcze....
      No i na takie wypieki mam zawsze chętnego... 
      Jak już zapewne część Was zgadła - chałeczka pojechała do mojego taty :)
      ....aby umilić mu czas jaki ostatnio poświęca na szykowanie mi pomarańczowej skórki kandyzowanej :)
      On jest w tym mistrzem, każdy jeden kawałek jest idealnie drobno, pokrojony....
      Potem umila nam moje wypieki, ostatnio na przykład używałam jej do Gibassier - swoją drogą przepyszne!
      Wracając do przepisu z posta, chałka piękna w swojej postaci, za każdą kromką obiera inny wygląd, kroi i je się ją z przyjemnością:)
      A smakowo bardzo ciekawa - przeplatające się smaki.
      Zachęci nie jedną osobę po sięgnięcie i spróbowanie!

      Niestety w wykonaniu nie jest szybka, każdy kolor wymaga oddzielnego wyrabiania i wyrastania, co zabiera trochę czasu i naszego zaangażowania.


      Składniki na ciasto jasne:

      • 200 g mąki pszennej
      • szczypta soli
      • 40 g drobnego cukru
      • 120 ml mleka
      • 30 g roztopionego masła
      • 4 g suchych drożdży lub 8 g świeżych

      Ze świeżych drożdży w pierwszej kolejności robimy rozczyn, wykorzystując składniki podane powyżej.

      Mąkę przesiewamy i mieszamy z suchymi drożdżami jeśli ich używamy, jeśli nie dodajemy zaczyn i pozostałe składniki, wyrabiamy ciasto, najlepiej za pomocą miksera z końcówką haka do momentu aż ciasto będzie gładkie i elastyczne (trwa to około 15 minut). Po tym czasie z ciasta uformować kulę, włożyć do miski, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 1-1,5 (ciasto musi podwoić swoją objętość).

      Składniki na ciasto zielone:

      • 200 g mąki pszennej
      • szczypta soli
      • 40 g drobnego cukru
      • 130 ml mleka
      • 30 g roztopionego masła
      • 4 g suchych drożdży lub 8 g świeżych
      • 1 łyżka herbaty matcha w proszku

      W pierwszej kolejności herbatę matcha rozpuszczamy w mleku, a następnie wykonujemy ciasto tak samo jak ciasto "jasne"


      Składniki na ciasto brązowe:

      • 200 g mąki pszennej
      • szczypta soli
      • 40 g drobnego cukru
      • 130 ml mleka
      • 30 g roztopionego masła
      • 4 g suchych drożdży lub 8 g świeżych
      • 1 łyżka kakao

      W pierwszej kolejności kakao rozpuszczamy w mleku, a następnie wykonujemy ciasto tak samo jak ciasto "jasne".


      Po wyrośnięciu wszystkich kolorów, każdy osobno szybko wyrabiamy (tak dwa razy tylko) i formujemy z nich wałki, każdy o długości około 60 cm.

      Następnie zaplatamy warkocz, a końce podkładamy pod spód. 

      Formę keksówkę długości 30 cm i szerokości 10 cm smarujemy masłem i oprószamy mąką. Warkocz przekładamy do formy. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na 40 minut. 

      W tym czasie piekarnik rozgrzewamy do 170*C (termoobieg).
      Wyrośnięte ciasto smarujemy jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką mleka i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 35-40 minut do zezłocenia.

      Po upieczeniu wyjmujemy ciasto z piekarnika i chwilę studzimy w formie, następnie wyjmujemy i studzimy na kratce!

      Smacznego!













      poniedziałek, 6 lutego 2017

      Orzeźwiający limonkowy sernik z matcha (na zimno)



      Ten sernik powstał gdyż ponieważ koleżanka Justyna mówi do mnie w poniedziałek "Robiłaś kiedyś sernik z matcha?" a ja mówię że nie, bo ostatnio nie pijam zielonej herbaty, ale.... rzeczywiście myślałam już o tym serniku.... "...bo ja taki jadłam w weekend jak byliśmy na sushi... był  przepyszny" mówi dalej. Nie dużo mi trzeba do podłapania tematu i drążę "...a był na zimno czy pieczony?" Justyna stanowczo mówi, że na zimno to ja nie wiele myśląc mówię, że zrobię na czwartek - w planach mieliśmy "parapetówkę naszej odświeżonej salki Mamas&Papas"

      No więc zrobiłam!

      Serniczek jest PRZEPYSZNY!
      Delikatny i orzeźwiający i ten delikatny posmak limonki...
      Nie jedna osoba od razu sięgała po drugi kawałek.
      Naprawdę było to dla mnie wielki i bardzo miłe zaskoczenie jak bardzo jest dobry.
      Moje koleżanki z pracy, wielbicielki serników (dieta dietą, ale sernik jak jest to trzeba zjeść - jak to mawia moja Pani doktór JAK GRZESZYĆ TO TYLKO Z KLASĄ :)) powiedziały, że ten plasuje się tuż za naszym naj ulubionym sernikiem dekadenckim.
      i rzeczywiście coś w tym jest....


      Przygotowanie sernika trudne nie jest!
      Jako, że to sernik na zimno, zakalca nie będzie, mieszamy co trzeba i do lodówki :)
      To tak w wielkim skrócie, a poniżej szczegóły.
      Myślę że największym problemem będzie zdobycie herbaty matcha, gdyż nie jest dostępna we wszystkich sklepach.

      Zachęcam bardzo do wykonania.


      Składniki na ciasteczkowy spód:
      • 120 g ciastek kokosowych
      • 30 g roztopionego masła
      Ciastka zmiksować w malakserze, dodać roztopione masło i wymieszać do uzyskania konsystencji mokrego piasku.

      Dno tortownicy o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia, nadmiar wypuszczając poza obręcz.
      Na dno tortownicy wysypać nasze ciasteczka, wyrównać i ugnieść łyżką.
      Wstawić na czas szykowania masy serowej do lodówki.

      Masa serowa:

      • 20 g żelatyny w proszki
      • 60 ml wody
      • 250 g sera zmielonego dwukrotnie
      • 250 g mascarpone
      • 250 ml śmietanki kokosowej (uzyskanej z mleka kokosowego wstawionego wieczór wcześniej do lodówki. Puszkę wyjmujemy z lodówki delikatnie i otwieramy. Na górze mamy śmietanką pod nią wodę, wykorzystujemy śmietankę)
      • 1 łyżka zielonej herbaty w proszku matcha
      • 110 g cukru pudru
      • skórka i sok wyciśnięty z 1 limonki

      Wszystkie składniki (za wyjątkiem śmietanki/mleka kokosowego) wyjąć z lodówki na przynajmniej 2h przed szykowaniem ciasta aby ociepliły się do temperatury pokojowej.

      Żelatynę wsypać do miseczki i zalać wodą, odstawić na 10 minut do napęcznienia. 

      Śmietankę kokosową włożyć do garnka, podgrzać ale nie do wrzenia, dodać matcha i dokładnie wymieszać aby nie było grudek (ja potraktowałam całość blenderem). Od razu dodać napęczniałą żelatynę i wymieszać do jej całkowitego rozpuszczenia. 

      Oba serki włożyć do misy miksera i wymieszać, następnie dodać cukier puder, skórkę i sok z limonki, wymieszać. Na koniec dodać śmietankę z żelatyną i ponownie dokładnie wymieszać.

      Pięknie zieloną masę serową wyłożyć do wcześniej przygotowanej tortownicy, na ciasteczkowy spód, wyrównać i wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.


      Składniki na zielone wiórki czekoladowe: 
      • 50 g białej czekolady
      • 0,5 łyżeczki herbaty matcha
      Czekoladę umieścić w miseczce wraz z matcha i rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali, wymieszać do dokładnego połączenia.

      Na blachę z wyposażenia piekarnika wylać przygotowaną czekoladę i rozprowadzić szpatułką lub nożem na cienką i równą warstwę.
      Zostawić do zastygnięcia, kiedy masa czekoladowa jest zastygnięta lecz cały czas plastyczna za pomocą noża kuchennego, trzymając ostrzem w dół prawie pionowo zeskrobujemy czekoladę formując wiórki lub nawet rurki.
      Rurki były moim celem ale nie wszystkie wyszły idealnie, zatem na naszym serniku były i rurki i wiórki :)


      SMACZNEGO!