Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Y_Walentynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Y_Walentynki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

Czekoladowe ciasto musowe - potrójnie czekoladowe (bezglutenowe)



Któż nie lubi czekolady....
Nie znam nikogo takiego 😊
Na blogu mamy już podwójnie czekoladowe ciasto, czas więc na jeszcze większą dawkę czekolady.
Początkowo myślałam, że będzie to typowe ciasto dla największych wielbicieli czekolady - toć w jednym cieście jest ponad 500 g czekolady! 
Ale nie, ciasto jest idealne i te musowe warstwy są wprost powalające.
Dodatkowo stwierdziliśmy, że trzeciego dnia jest jeszcze lepsze!
Każdy rano chętnie sięgał po kawałek do porannej kawy lub herbaty.
I naprawdę mały kawałeczek wystarczy na wiele godzin, jest zatem ekonomiczne, a dodatkowo jest bezglutenowe.

Robiąc z połowy porcji wyjdzie Wam tortownica 18 cm i wierzcie mi na 4 osoby wystarczyła nam na 3 dni delektowania się tym przepysznym musowo-czekoladowym smakiem!

Nie powstydzi się go nikt na stole!


Składniki na formę 23-24 cm:

Składniki na ciasto czekoladowe:
  • 85 g masła
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 3/4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 4 jajka (białka oddzielnie od żółtek)
  • 1/3 szklanki brązowego cukru nierafinowanego
Dno tortownicy wysmarować masłem i całość wyłożyć papierem do pieczenia, odstawić.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 160*C (termoobieg).

W niewielkim garnuszku umieścić masło, czekoladę oraz kawę i rozpuścić do uzyskania błyszczącej masy, zestawić z ognia i przestudzić a następnie dodać żółtka i wymieszać dokładnie rózgą. Masę przełożyć do większej miski - będziemy dodawać ubite białka, odstawić.

W drugiej misce białka ubić na sztywną pianę, następnie dodawać cukier, łyżka po łyżce, miksując po każdym dodaniu kilkanaście sekund.

1/3 ubitych białek dodać do naszej czekoladowej masy, wmieszać delikatnie, dodać pozostałe białka i ponownie bardzo delikatnie ale dokładnie wmieszać w masę, tak aby piana nie opadła - to dzięki niej nasze ciasto urośnie.

Ciasto przelać do przygotowanej wcześniej tortownicy, wyrównać i wstawić do piekarnika. Piec około 20 minut, po tym czasie wyjąć z piekarnika i odstawić do wystudzenia. Ciasto powinno nieco opaść podczas studzenia.


Składniki na mus z gorzkiej czekolady:
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 1,5 szklanki śmietany kremówki 30%
Czekoladę połamać na małe kawałki i włożyć do miseczki.
0,5 szklanki śmietany zagotować i zalać nią czekoladę, odstawić na 2 minuty a następnie dokładnie wymieszać do całkowitego rozpuszczenia czekolady i połączenia ze śmietaną, odstawić do ostudzenia do temperatury pokojowej.

Pozostałą śmietanę ubić na sztywną pianę. 1/3 śmietany dodać do masy czekoladowej, dokładnie ale delikatnie wymieszać, dodać pozostałą śmietanę i ponownie dokładnie ale bardzo delikatnie wymieszać. Przełożyć na wystudzony spód z ciasta czekoladowego, wyrównać i wstawić do lodówki.


Składniki na mus z białej czekolady:
  • 200 g białej czekolady
  • 1,5 szklanki śmietany kremówki 30%
  • 1 łyżeczka żelatyny w proszku
Żelatynę wsypać do małej miseczki, zalać wodą tylko do jej przykrycia, odstawić na 10 minut do napęcznienia.
Czekoladę połamać na małe kawałki i włożyć do miseczki.
0,5 szklanki śmietany zagotować i zalać nią czekoladę, dodać żelatynę, odstawić na 2 minuty a następnie dokładnie wymieszać do całkowitego rozpuszczenia czekolady i żelatyny oraz do połączenia ze śmietaną, odstawić do ostudzenia do temperatury pokojowej.

Pozostałą śmietanę ubić na sztywną pianę. 1/3 śmietany dodać do masy czekoladowej, dokładnie ale delikatnie wymieszać, dodać pozostałą śmietanę i ponownie dokładnie ale bardzo delikatnie wymieszać. Przełożyć do tortownicy, wyrównać i wstawić do lodówki.

Całość porządnie schłodzić najlepiej przez całą noc.
Przed podaniem zdjąć tortownicę, przełożyć na paterę, wierzch ozdobić startą czekoladą.

Smacznego!







czwartek, 11 maja 2017

Makaroniki francuskie kakaowe



Kakaowe makaroniki powstały przy okazji kolorowych.
Jak to napisałam mojej znajomej to stwierdziła że wariatka ze mnie "...przy okazji..."
Hmmm coś w tym jest, więc nie zaprzeczałam :)

A tak naprawdę to zrobiłam je celowo, z połowy porcji jedne i drugie aby było jakieś urozmaicenie, bo może ktoś nie miałby ochoty na tylko różowe :)

Ta wersja jest z ganache z czekolady gorzkiej zatem makaroniki są mocno czekoladowe....
Mają swój urok...

Oczywiście można je przekładać dowolnymi kremami (na końcu przepisu) i będą z każdym wyglądać i smakować idealnie!



Składniki na 30-40 makaroników:
  • 200 g białek w temperaturze pokojowej
  • 200 g drobnego cukru
  • 250 g płatków migdałowych
  • 300 g cukru pudru
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 30 g kakao

W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.


Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).


Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną i kakao, nie mieszać, odstawić. 

Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

Kremy do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - muszą się dobrze schłodzić.

Ganache z białej czekolady i limonki:
  • 150 g śmietany 36%
  • 150 g białej czekolady
  • sok z 1 limonki
  • pieprz japoński sansho lub 1 czubata łyżeczka matcha
Podgrzewamy śmietankę, jeśli używamy matcha dodajemy ją w tej chwili, dobrze rozprowadzamy lub chwilkę blendujemy aby nie było grudek.
Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i zalewamy ciepłą śmietanką, odstawiamy na 2 minuty. Po tym czasie mieszamy łyżką do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy sok z limonki i pieprz jeśli używamy, mieszamy. Chłodzimy w lodówce przez klika godzin/noc.
Po ostudzeniu ganache przekładamy do misy miksera i ubijamy. Krem jest gotowy do przekładania nim makaroników.

Ganache malinowo-czekoladowy:
  • 50 g śmietany 36%
  • 150 g puree malinowego
  • 120 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną, lub tylko mlecznej)
  • 30 g masła
Jeśli nie mamy puree z malin, lub chcemy zrobić zwykły ganache to puree zastępujemy w tej samej ilości śmietanką 36%.

Śmietanę i puree podgrzewamy, zalewamy nią połamaną czekoladę, odstawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do dokładnego rozpuszczenia czekoldy i połączenia masy. Dodajemy masło, mieszamy dokładnie, chłodzimy przez kilka godzin/noc w lodówce.

Ganache z malinowym puree bez ubijania przekładamy do rękawa i wyciskamy, ganache bez puree ubijamy po schlodzeniu i dopiero jest gotowe do przekładania.

Krem cytrynowy:
  • 150 g soku z cytryny (3-4 cytryny)
  • 112 g cukru
  • 4 żółtka
  • 18 g mąki ziemniaczanej
  • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
W garnku z grubym dnem zagrzać sok z cytryny.
W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
Podgrzany sok z cytryny przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.


Krem z marakui:
  • 150 g puree z marakui
  • 112 g cukru
  • 4 żółtka
  • 18 g mąki ziemniaczanej
  • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
W garnku z grubym dnem zagrzać puree z marakui.

W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
Podgrzane puree z marakui przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.

    Enjoy!





    Makaroniki francuskie



    Makaroniki - wydaje mi się, że to cel nie jednej osoby piekącej...
    Są piękne, urzekają kolorami i delikatnością, a dodatkowo są przepyszne...

    Są to ciasteczka bezowo-migdałowe (ale uwaga można je zrobić także z innych orzechów i na pewno nie omieszkam spróbować) przełożone różnego rodzaju kremem.
    Tak naprawdę to właśnie krem powoduje podkręcenie ich smaku.

    Moja pierwsza przygoda z makaronikami była jakieś.... hmmm chyba 3 lata temu... i niestety zakończyła się niepowodzeniem...
    od tamtej pory miałam z tyłu głowy powtórkę, ale jakoś się nie składało...

    Zatem jak usłyszałam zadowolone osoby ze szkolenia w Tortownia.pl nie omieszkałam od razu się zapisać.
    Szkolenie kameralne - 5 osób plus trener było naprawdę super i wyszłam zadowolona....
    Nie dość, że przygotowaliśmy makaroniki francuskie to dodatkowo zrobiliśmy do nich aż 4 różne smaki kremów - był ganache z białej czekolady z limonką, ganache czekoladowo-malinowy, krem cytrynowy oraz krem który od pierwszych chwil zawładną moim sercem i podniebieniem - krem z marakui💛, myślę że od tego dnia lemon curd czuje się mocno zagrożony, zwłaszcza że od razu zamówiłam 2 kg puree z marakui - oj będzie się działo, będzie.....

    No więc trzeba było poćwiczyć, przecież białek w domu mnóstwo :)

    Powstały tego wieczora te oto kolorowe makaroniki oraz kakaowe, do kompletu...
    Moja radość była wielka jak widziałam, że pięknie i wzorcowo rosną w piekarniku... Naprawdę dawno nie miałam takiej radości że coś mi wyszło 

    Bo wiedzieć musicie, że te piękności są bardzo trudne i kapryśne w przygotowaniu.
    Jak powiedział nasz Chef na szkoleniu - nie jeden mistrz cukiernictwa ma tu swoje słabe dni.
    Makaroniki są kapryśne na pogodę - nie lubią dni deszczowych czyli wilgotnych, nie znoszą przeciągów...
    ...ale zawsze wiadomo na co zrzucić niepowodzenie jak nie wyjdą 😉
    Ważne rady jeśli chodzi o makaroniki francuskie:
     - białka muszą być "odstane" czyli po wybiciu powinny postać w lodówce 2-3 dni
    - białka do szykowania powinny mieć temperaturę pokojową czyli powinny być wyjęte z lodówki przynajmniej 2h przed szykowaniem makaroników
    - konsystencja ciasta - ciasto nie może być ani za rzadkie ani za gęste, zatem musimy bardzo ostrożnie mieszać w końcowej fazie. Ciasto musi delikatnie spadać z łopatki 

    No dobra, koniec pisania, do działania!

    Składniki na 30-40 makaroników:
    • 200 g białek w temperaturze pokojowej
    • 200 g drobnego cukru
    • 280 g płatków migdałowych
    • 300 g cukru pudru
    • 20 g mąki ziemniaczanej
    • barwnik spożywczy

    W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.

    Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).


    Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

    Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną, nie mieszać, odstawić. 

    Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

    Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
    Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
    Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

    Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

    W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
    Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
    Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
    Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
    Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
    I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

    Kremy do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - muszą się dobrze schłodzić.

    Ganache z białej czekolady i limonki:
    • 150 g śmietany 36%
    • 150 g białej czekolady
    • sok z 1 limonki
    • pieprz japoński sansho lub 1 czubata łyżeczka matcha
    Podgrzewamy śmietankę, jeśli używamy matcha dodajemy ją w tej chwili, dobrze rozprowadzamy lub chwilkę blendujemy aby nie było grudek.
    Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i zalewamy ciepłą śmietanką, odstawiamy na 2 minuty. Po tym czasie mieszamy łyżką do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy sok z limonki i pieprz jeśli używamy, mieszamy. Chłodzimy w lodówce przez klika godzin/noc.
    Po ostudzeniu ganache przekładamy do misy miksera i ubijamy. Krem jest gotowy do przekładania nim makaroników.

    Ganache malinowo-czekoladowy:
    • 50 g śmietany 36%
    • 150 g puree malinowego
    • 120 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną, lub tylko mlecznej)
    • 30 g masła
    Jeśli nie mamy puree z malin, lub chcemy zrobić zwykły ganache to puree zastępujemy w tej samej ilości śmietanką 36%.

    Śmietanę i puree podgrzewamy, zalewamy nią połamaną czekoladę, odstawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do dokładnego rozpuszczenia czekoldy i połączenia masy. Dodajemy masło, mieszamy dokładnie, chłodzimy przez kilka godzin/noc w lodówce.

    Ganache z malinowym puree bez ubijania przekładamy do rękawa i wyciskamy, ganache bez puree ubijamy po schlodzeniu i dopiero jest gotowe do przekładania.

    Krem cytrynowy:
    • 150 g soku z cytryny (3-4 cytryny)
    • 112 g cukru
    • 4 żółtka
    • 18 g mąki ziemniaczanej
    • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
    W garnku z grubym dnem zagrzać sok z cytryny.
    W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
    Podgrzany sok z cytryny przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
    Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
    Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.


    Krem z marakui:
    • 150 g puree z marakui
    • 112 g cukru
    • 4 żółtka
    • 18 g mąki ziemniaczanej
    • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
    W garnku z grubym dnem zagrzać puree z marakui.

    W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
    Podgrzane puree z marakui przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
    Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
    Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.
      Enjoy!


       






      piątek, 17 lutego 2017

      Ciasto musowe, podwójnie czekoladowe (bezglutenowe)



      Dla tych co lubią czekoladowe smaki - to ciasto jest MUST EAT!
      Mocno czekoladowe, bardzo mocno, ale tak pyszne, że zanim zjesz jeden kawałek to zastanawiasz się czy dasz radę zjeść jeszcze kolejny :)

      Ciasto to niejednokrotnie robiła nam jedna z naszych koleżanek Ola. Nawet ostatnio wydaje mi się, że ktoś głośno mruczał, że dawno go u nas nie było....
      Wtedy to pomyślałam, że to idealne ciasto jako tort urodzinowy mojego Maciusia, który baaardzo lubi czekoladę (może gorzką akurat najmniej), ale miałam nadzieję że mu podpasuje.

      Po pierwszym kęsie trudno było wyczuć...
      po drugim już nie wytrzymałam i pytam "...jak?", na co słyszę "mocno czekoladowe" hmmmm, co to ma znaczyć? smakuje czy nie?
      Jak zjadł cały kawałek powiedział, że pyszne...

      Jako, że przepis od Oli dostałam już bardzo dawno zaczęłam przekopywać wszystko mieszczącą szufladę komody w poszukiwaniu!
      Łatwo nie było, ale udało się!
      Znalazłam!

      Ciasto składa się z dwóch musowych części, dwóch bardzo podobnych, z tym że jedną się piecze, a do drugiej dodaje żelatynę i chłodzi :)

      Ciasto jest dodatkowo bezglutenowe.

      Kochani ono jest warte wykonania przynajmniej raz, a jak nie wykonania to na pewno zjedzenia :)

      Ola dziękuję za przepis, trafia do jednych z naszych ulubionych ciast.




      Składniki na ciasto pieczone:
      • 150 g masła
      • 150 g gorzkiej czekolady
      • 5 jajek
      • 1 łyżka kakao
      • 175 g drobnego cukru

      Tortownicę o wymiarach 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia- spód i boki.
      Piekarnik rozgrzać do temp. 180*C (termoobieg).

      Masło włożyć do garnuszka i rozpuścić, następnie wrzucić połamaną czekoladę i pozostawić na 2 minuty, po tym czasie wymieszać dokładnie do całkowitego rozpuszczenia czekolady i połączenia w jednolitą masę. Odstawić do ostudzenia.

      Żółtka umieścić w misie miksera, dodać kakao i zmiksować, dodać przestudzoną masę czekoladową i wymieszać.

      W oddzielnej misce ubić białka na sztywną pianę, następnie dodawać cukier łyżka po łyżce, miksując po każdej bardzo dokładnie. Masa powinna być sztywna i błyszcząca. Tak ubite białka dodać w dwóch partiach do masy czekoladowej. Wymieszać delikatnie szpatułką do dokładnego połączenia.

      Tak przygotowane ciasto przełożyć do przygotowanej tortownicy, wyrównać i wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 25-30 minut.
      Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić w formie. Ciasto podczas studzenia powinno opaść po środku.

      Składniki na mus czekoladowy:
      • 100 g masła
      • 100 g gorzkiej czekolady
      • 3 jajka
      • 2 łyżeczki kakao
      • 115 g drobnego cukru
      • 1 łyżka likieru pomarańczowego
      • 2 łyżeczki żelatyny + 80 ml wody

      Żelatynę zalać wodą i odstawić na 10 minut do napęcznienia, po tym czasie żelatynę rozpuścić w garnuszku lub mikrofali (nie doprowadzać do wrzenia bo żelatyna straci swoje właściwości), odstawić.

      Masło włożyć do garnuszka i rozpuścić, następnie wrzucić połamaną czekoladę i pozostawić na 2 minuty, po tym czasie wymieszać dokładnie do całkowitego rozpuszczenia czekolady i połączenia w jednolitą masę. Odstawić do ostudzenia.

      Żółtka umieścić w misie miksera, dodać kakao i zmiksować, dodać przestudzoną masę czekoladową i wymieszać.

      W oddzielnej misce ubić białka na sztywną pianę, następnie dodawać cukier łyżka po łyżce, miksując po każdej bardzo dokładnie. Masa powinna być sztywna i błyszcząca. Tak ubite białka dodać w dwóch partiach do masy czekoladowej. Wymieszać delikatnie szpatułką do dokładnego połączenia.
      Na koniec dodać żelatynę i likier, wymieszać delikatnie ale dokładnie (piana nie może opaść).

      Tak przygotowany mus czekoladowy wykładamy na całkowicie wystudzone ciasto, wstawiamy do lodówki na kilka godzin a najlepiej na całą noc. 

      Przed podaniem ciasto udekorować otartą czekoladą mleczną lub gorzką.


      SMACZNEGO!








      wtorek, 14 lutego 2017

      Ptysie z malinową bezą włoską



      Któż nie lubi ptysi?
      Jako dziecko je uwielbiałam, zwłaszcza za ten krem którym były wypełnione i wcale nie była to bita śmietana...
      Ten sam krem był w lodach na ciepło :)
      Pamiętacie?

      I to właśnie była beza włoska :)
      Beza włoska to nic innego jak ubite białka, które zaparzamy syropem cukrowym.
      Powoduje on, że beza ta nie wymaga już ani pieczenia ani suszenia i nie ma obawy przed świeżymi białkami, ale także ma bardzo fajną konsystencję.
      Bezę włoską wykorzystywałam już w tarcie limonkowo-cytrynowej, notabene bardzo pysznej i koniecznej do wykonania.

      Dzisiejsze ptysie są efektem mojego weekendowego szaleństwa w kuchni :)
      Ptysie to nic innego jak znane już Wam ciasto parzone z eklerek, gniazdek (BOSKIE SĄ jeśli jeszcze nie próbowaliście) czy karpatki.
      Krem jak wiecie już wykonany z bezy włoskiej, ale.... dla urozmaicenia smaku syrop cukrowy przygotowany nie na wodzie a na soku z malin....
      Boski.....

      Nic dodać nic ująć do dzieła na Walentynki!


      Składniki na 15-20 sztuk:

      • 250 ml wody
      • 125 g masła
      • 1 szklanka mąki pszennej
      • 4 jajka

      Wodę wraz z masłem zagotować w garnku do rozpuszczenia się masła.
      Dodać mąkę i od razu mieszać cały czas do powstania gładkiej, błyszczącej i odchodzącej od garnka masy. Zestawić z ognia i całkowicie ostudzić.

      Piekarnik rozgrzać do 200*C (termoobieg).

      Po tym czasie wkręcić w masę jajka.
      Masa powinna być gęsta ale nie za bardzo. Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z dużą końcówką gwiazdki. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskać okrągłe porcje ciasta w sporych odległościach od siebie.

      Wstawić do piekarnika i piec około 20-25 minut do lekkiego zezłocenia.
      Wyjąć i ostudzić. Po wystudzeniu przekroić na pół.


      Składniki na malinową bezę włoską:
      • 200 g malin - świeżych lub mrożonych + 20 g cukru
      • 4 białek (160 g) w temperaturze pokojowej
      • 280 g drobnego cukru (240g + 40g)
      Maliny wraz z 20g cukru wrzucamy do garnuszka i gotujemy do momentu puszczenia przez nie soku i całkowitego rozpadnięcia. Przecieramy przez sitko, powinniśmy otrzymać 100 ml soku, jeśli jest nieco mniej dopełnić wodą.

      Do garnuszka (może być ten po gotowaniu malin) wrzucamy 240 g cukru i wlewamy 100 ml soku malinowego, mieszamy dokładnie.
      Nastawiamy na średni ogień i gotujemy i od teraz NIE MIESZAMY JUŻ ANI RAZU!
      Za pomocą termometru cukierniczego kontrolujemy temperaturę.

      Białka wkładamy do misy miksera.

      Gdy nasz malinowy syrop cukrowy osiągnie 100*C zaczynamy ubijać białka, gdy zostaną ubite na sztywną pianę dodajemy, łyżka po łyżce miksując dokładnie po każdej, 40 g cukru. Miksujemy dalej. Gdy malinowy syrop cukrowy osiągnie 118*C natychmiast zdejmujemy go z ognia. Zwiększamy obroty miksera do maksimum i cienką strużką wlewamy syrop cukrowy. Po wlaniu całego miksujemy jeszcze 8 minut (na najwyższych obrotach).
      Niestety syrop malinowy, mimo swojej intensywności koloru tak dużą ilość piany nie zabarwi ładnie - kolor będzie blado różowy. Aby uzyskać taki ładny różowy kolor jak mój należy dodać odrobinę różowego barwnika spożywczego :) na sam koniec miksowania.

      Bezę przekładamy do rękawa cukierniczego z końcówką dużej gwiazdki i wyciskamy na spód ptysia i przykrywamy górą. Nie żałujemy bezy, powinna zejść nam cała na przygotowane ptysie.

      Na koniec posypujemy ptysie cukrem pudrem.


      Smacznego i miłego dnia!









      poniedziałek, 13 lutego 2017

      Śmietankowo-maślane serca



      Obiecane na FB, że pokażą się ASAP, zatem ledwo żywa, ale piszę...
      W końcu Walentynki wkrótce, a jak widać są idealne na ten dzień...
      Ciasteczka są przepyszne śmietankowo-maślane, ciasto bez dodatku cukru zatem cukrowa posypka jest obowiązkowa!
      ...ona także powoduje, że wyglądają uroczo, zarówno w wersji klasycznej z cukrem białym kryształem jak i w wersji mocno kolorowej - nareszcie znalazłam zastosowanie do kolorowego cukru jaki jakiś czas temu kupiłam :)

      Ciasteczka szykuje się ekspresowo.
      Mi pasuje jeszcze ich struktura, są takie niby francuskie :)

      Bardzo smaczne!
      A co najważniejsze jest duże prawdopodobieństwo że wszystkie składniki na nie znajdziecie w swojej lodówce :)
      Oczywiście kształt ciasteczek jest dowolny :)


      Składniki na około 60 ciasteczek:
      • 250 g schłodzonego masła
      • 280 g mąki pszennej
      • 1 żółtko
      • 5 łyżek śmietany 18%
      Dodatkowo:
      • 1 białko do posmarowania
      • cukier kryształ do posypania
      Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 175*C.

      Składniki na ciasto szybko zagnieść (można też do wsparcia użyć malaksera), następnie rozwałkować (można lekko podsypywać mąką) na ciasto grubości około 5 mm i wycinać ciasteczka, które od razu przekładamy na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia.

      Ciasteczka smarujemy roztrzepanym białkiem i posypujemy obficie cukrem.

      Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 15-18 minut do złotego koloru.
      Wyjąć i ostudzić na kratce :)

      Miłego!