Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X_Wykorzystanie żółtek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X_Wykorzystanie żółtek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 października 2017

Krem czekoladowy







Kto lubi czekoladę?
Ręka do góry!
Jeśli Wasza ręka jest w górze to ten deser zdecydowanie jest dla Was!

A zaczęło się od tego, że miały przyjechać do Natalii na weekend dwie koleżanki - Zdanka i Merry - chyba największe wielbicielki bez jakie znam!
No więc bez nie mogło zabraknąć 😀
...ale przez to, że to wielkie fanki bez wiedziałam, że nawet to co przygotowałam może okazać się dla nich zbyt mało...

No więc co by tu jeszcze zrobić... coś małego ale efektywnego i do tego z wykorzystaniem moich mini słoiczków

No więc padło na smak czekoladowy w postaci kremu, a po naszemu powiedziałabym takiego budyniu...

Dodatkowo podane z bitą śmietaną i owocami - czego chcieć więcej 
Nie pobiło oczywiście bezy, ale było miłą od niej odskocznią...

Nie spróbowałam ale mówili, że dobre...






Składniki na 4-5 sztuk:
  • 140 g mlecznej czekolady (30% kakao)
  • 45 g czekolady gorzkiej (70% kakao)
  • 0,5 szklanki mleka
  • 0,5 szklanki śmietany kremówki 36%
  • 3 żółtka
  • 20 g cukru


Czekolady drobno posiekać i przełożyć do miski.
Mleko wraz ze śmietaną zagotować w garnuszku.

W międzyczasie żółtka utrzeć z cukrem do uzyskania jasnej i puszystej masy. 
Po zagotowaniu mleka z kremówką połowę przelać do miski z żółtakami krótko zmiksować a następnie wlać ponownie do garnka z pozostałym mlekiem z kremówką, wymieszać i gotować na średnim ogniu cały czas mieszając do momentu lekkiego zgęstnienia. Jeśli macie termometr to masę gotujemy do temperatury 80*C, nie dłużej gdyż wówczas masa się zważy.

Po tym czasie masę od razu zdjąć z ognia i przelać do miski z czekoladą, pozostawić bez mieszania na 2 minuty.
Następnie za pomocą blendera zmiksować masę przez 1 minutę.

Rozlać do miseczek czy słoiczków, ostudzić i na kilka godzin wstawić do lodówki. Po schłodzeniu podawać z bitą śmietaną i/lub owocami.


Miłego popołudnia Wam życzę z takim deserem 😍






wtorek, 18 lipca 2017

Ciasteczka maślane



Ciasteczka maślane powstały z myślą o ozdobie tortu...
Jeszcze nie mam wprawdzie zamówienia, ale pomyślałam że to może być całkiem dobry pomysł 😀
Od początku myśl była taka żeby ozdobić je kolorowym lukrem plastycznym i ozdobić lukrem królewskim - tak trochę pierniczki mi się przypomniały :)

Ciasto przygotowałam już wcześniej, ale jakoś czasu mi brakło żeby się za nie zabrać.
Przyszła zatem niedziela, nie czułam się najlepiej więc pomyślałam że to dobra robota na spokojną pracę i powrót do dobrego samopoczucia.

Zawsze przy malowaniu pierniczków uwalnia mi się wena twórcza (choć wiele jej nie posiadam) jak je ozdobić aby były ładne i urocze.
Raz się udaje, raz nie 😁

Ciekawostka okazały się foremki na szklankę/kubek 
...myślę że miło jest dostać tak podaną herbatkę/kawkę....
Choć trzeba je szybko zjadać bo od ciepła lukier się topi, ale z tym (szybkim zjedzeniem) chyba nie ma problemu  

Ale uwaga - te bez lukru są też smaczne!
Mi nawet smakują bardziej!



Składniki na około 20 sztuk:

  • 200 g masła w temperaturze pokojowej
  • 125 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 1 jajko
  • 400 g mąki pszennej
Dodatkowo:
  • kolorowy lukier plastyczny
  • lukier królewski

Mąkę przesiać i odstawić.

Masło utrzeć z cukrem do uzyskania jasnej i puszystej masy, następnie dodawać żółtka i jajko miksując po każdym dodaniu dokładnie.

Dodać mąkę i delikatnie, ale dokładnie wmieszać ją w masę.
Ciasto przełożyć na folię spożywczą uformować w kulkę, zawinąć i włożyć do lodówki na 12h.

Po tym czasie wyjąć z lodówki i rozwałkowywać partiami na grubość 5mm, wycinać wzorki.**

Piekarnik rozgrzać do temperatury 170*C (termoobieg).

Ciastka układać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia w niewielkich odległościach (nie będą rosły), wstawić do piekarnika i piec około 12 minut.

Wyjąć i od razu przełożyć na kratkę, ostudzić całkowicie.
Po wystudzeniu można ciasteczka ozdobić za pomocą kolorowego lukru plastycznego i lukru królewskiego.
Lukier plastyczny wałkujemy na cienko i wykrawamy te same wzorki co ciastka, lukier królewski przekładamy do woreczka z tylką nr 2 i za jego pomocą przyklejamy wycięty lukier do ciasteczka (rozprowadź lukier królewski wzdłuż całego brzegu ciasteczka pozostawiając odległość od krawędzi około 2-3mm), a także zdobimy. Oczywiście lukier królewski możemy zabarwiać naróżne kolory do zdobienia, zgodnie z potrzebami :).
Ozdobione ciasteczka odstawiamy do wyschnięcia lukru.


**Ciastka powinniśmy włożyć do piekarnika w miarę jak najbardziej zimne, wówczas ładnie się upieką z odwzorowaniem kształtu.



Smacznego!



P.S.
...bez lukru i ozdób też są wyśmienite w smaku...
Choć wierzę, że tamte kuszą bardziej 😀


środa, 12 kwietnia 2017

Wielkanocne jaja - kruche ciasteczka z lemon curd



Wielkanoc już coraz bliżej... i tak mi się spodobały te ciasteczka na moim kuchennym kalendarzu że postanowiłam je zrobić, zwłaszcza że są z naszym ulubionym lemon curdem :)

Ciasteczka lekko kruche przełożone lemon curdem.
Na Wielkanoc wycinamy je w kształcie jajka i w górnym wycinamy okrąg na żółtko :)
Poza Wielkanocą możemy użyć dowolnych kształtów.
Warto w górnej części wyciąć okienko wówczas ciasteczka pięknie się prezentują!

Uwielbiam takie przekładane ciasteczka, moimi ulubionymi są ciasteczka Linzer, potem były u nas jeszcze uśmiechnięte buźki z dżemem.
Te mają swój urok dzięki lemon curd który pasuje tutaj świetnie, nie tylko jako żółtko jajka ale jako przełożoneie przede wszystkim :)

Może wykonacie je na zbliżające się święta?
Warto.....



Składniki na około 30 ciasteczek:

  • 100 g cukru pudru
  • 225 g zimnego masła
  • 350 g mąki pszennej
  • 2 żółtka
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstarktu waniliowego
  • 1 łyżka zimnej wody

Dodatkowo:

Wszystkie składniki szybko zagnieść lub wyrobić za pomocą malaksera/miksera z końcówką haka lub thermomixa.
Uformować w kulę, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na 1h.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 200*C (termoobieg).

Po tym czasie ciasto rozwałkować na grubość około 3mm, podsypywać nieco mąką, zwłaszcza przed wycinaniem, aby zdejmując ciasteczka ze stolnicy odchodziły łatwo bo inaczej będą tracić kształt.

Wycinamy ciasteczka dowolną formką. W górnych ciasteczkach należy wyciąć dodatkowo okienko - możeczie oczywiście od razu użyć specjalnych foremek które od razu mają "okienka" w różnych kształtach.

Ciastka delikatnie przenosić na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, układać w niewielkich odległościach od siebie.
Blach e wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 10-12 minut do do lekkiego zezłocenia (moim wystarczyło 8 minut).

Wyjąć, przełożyć na kratkę i całkowicie ostudzić.

Ciasteczka z dziurką oprószyć cukrem pudrem.
Na pełne nakładać lemon curd i przykrywać oprószonym cukrem pudrem!

Wesołych i radosnych Świat Wam życzę :)







sobota, 18 lutego 2017

Mango curd



Jeśli uwielbiacie tak jak ja mango to koniecznie musicie przygotować z niego mango curd.
Akurat miałam jedno mango, mocno już dojrzałe, więc wypadło na przygotowanie tartaletek z mango curdem.

Mango curd jest tak przepyszny, że ciężko powstrzymać się od wyjadania ze słoika :)

Nam posłużył do tartaletek, ale będzie idealny do pavlovej czy po prostu do naleśników lub pankeków.

Możecie oczywiście użyć gotowego mango puree, zwróćcie tylko uwagę aby nie było dodatkowow słodzone i czy w składzie ma kwasek cytrynowy - wówczas nie dodawajcie do curdu już soku z cytryny.

Przepyszny!

Składniki na około 300 ml:
  • 275 g puree z mango (1 dojrzałe duże mango) lub gotowe
  • 50 g cukru pudru
  • 1,5 łyżki soku z cytryny
  • 2 żółtka
  • 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w 1 łyżce zimnej wody
  • 25 g masła
W pierwszej kolejności należy przygotować mango puree ze świeżego owocu, jeśli takiego używacie. Mango umyć, osuszyć, obrać i odkroić od pestki. Za pomocą blendera zmiksować na pure. Jeśli mango miało włókna (zdarza się to czasami, moje było idealne) to pure najlepiej przetrzeć przez sito, inaczej będziecie czuć dyskomfort jedząc je i czując włókna.

Mango puree wraz z cukrem, żółtkami i sokiem z cytryny umieścić w garnuszku, gotować na niewielkim ogniu prawie do zagotowania, ale nie dopuszczamy do wrzenia bo może się nam zważyć, zdejmujemy z ognia i dodajemy mąkę ziemniaczaną rozrobioną z wodą, mieszamy dokładnie i ponownie stawiamy na palnik i ponownie pilnujemy aby się nie zagotowało. Zdejmujemy z ognia i dodajemy masło, mieszamy do momentu rozpuszczenia masła.

Przelewamy do słoiczka i studzimy a następnie chłodzimy przez kilka godzin w lodówce.

Mango curd należy przechowywać w lodówce i zużyć w przeciągu 3 dni po przygotowaniu!

wtorek, 31 stycznia 2017

Orzeszki ver. 2



Przepis na tą wersję orzeszków dostałam od koleżanki Małgosi, która to po pierwszym poście zakupiła sobie także maszynkę i zaczęła działać.
Mój przepis obecny już na blogu na orzeszki był dla niej zbyt kruchy i zbyt słodki. 
Dostała/znalazła zatem ten i podzieliła się nim ze mną.
Orzeszki z tego przepisu są zdecydowanie mniej słodkie, co jest bardzo pozytywne bo zazwyczaj krem jaki dodajemy jest także słodki.

Wykonałam zatem orzeszki z tej wersji, choć jak zobaczyłam smalec w przepisie to obawiałam się czy aby na pewno będą mniej kruche od wersji pierwszej.
Przeczucia miałam dobre, niektóre orzeszki rozpadały mi się w dłoniach tuż po wyjęciu z maszyny...
Zatem musiałam obchodzić się z nimi bardzo delikatnie!
...choć przyznam, że moja rodzina cieszy się gdy są jakieś odpady z produkcji :) ...szybko pomagają je zutylizować :)

Przepis na ciasto składa się zuuuuupełnie z innych produktów niż w wersji pierwszej, zatem sami musicie zdecydować który bardziej Wam pasuje :)

Orzeszki tym razem przełożyłam kremem z miodownika.
Przy szykowaniu miodownika od razu pomyślałam, że ten krem będzie idealnie nadawał się do orzeszków i miałam racje!
To połączenie zwłaszcza po 1 dobie jest idealne!
Uwielbiam gdy orzeszki nasiąkną kremem, wtedy są najlepsze!

Do przepisu na dole dodaje także krem budyniowy z poprzedniego przepisu.

A ja postanowiłam dzisiaj, że następnym razem zrobię obie wersje na raz i będziemy degustować które lepsze....
Właśnie wykonałam je po raz kolejny i dałam mniej smalcu (80 g) i więcej o te 20 g masła. Zdecydowanie lepiej się z nimi pracowało przy pieczeniu (już tak się nie rozpadały) a w smaku wciąż idealne - kruche!
Do przetestowania jak bardzo kruche lubicie. Im więcej smalcu tym bardziej kruche


Składniki:
  • 600 g mąki pszennej
  • 150 g zimnego masła (lub 170 g i odpowiednio zmniejszyć ilość smalcu)
  • 100 g smalcu (lub 80 g)
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 3 żółtka
  • 100 ml śmietany 18%
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej


Wszystkie składniki umieścić w misie malaksera lub innego urządzenia (np. Thermomix) i zmiksować na jednolitą masę, która uformuje się w kulę.
Ciasto oczywiście można zagnieść ręcznie, w sposób tradycyjny.

Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i odstawić do lodówki na 30 minut.


Po tym czasie rozgrzać maszynkę do orzeszków, a z ciasta formować małe kulki mniej więcej wielkość pół łyżeczki - trzeba nieco wyczuć ich wielkość, jeśli ciasta będzie zbyt mało orzeszki nie będą "pełne" jeśli będzie zbyt dużo ciasto, ciasto wyjdzie poza foremkę i trzeba będzie potem nieco oskrobać orzeszek aby był idealny :)

Orzeszki pieczemy dość krótko około 2-3 minut, choć to też zależy od mocy opiekacza, ja obserwowałam swój opiekacz który tuż po zamknięciu mocno parował, kiedy tylko para przestawała się z niego wydobywać orzeszki były gotowe do wyjęcia.
Wyjmować połówki orzeszków i ostudzić.



Krem wersja 1 - masa kajmakowo-orzechowa:
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
  • 510 g masy kajmakowej 
  • 125 g orzechów włoskich

Najpierw zacznę od masy kajmakowej - można użyć gotowej i ja tak uczyniłam używając gostyńskiej, ale także można przygotować ją samemu. Puszkę mleka skondensowanego słodzonego wkładamy do garnka, można na leżąco, zalewamy wodą do przykrycia i tak gotujemy przez 2,5h od zagotowania, zmniejszając ogień aby woda tylko delikatnie bulgotała. W trakcie gotowania trzeba dolewać wody, tak aby puszka była cały czas zanurzona. Po 2,5h puszkę wyjąć ostrożnie z gorącej wody i odstawić do ostudzenia. Po tym czasie otworzyć i wyjąć gotowy kajmak.

Masło włożyć do misy miksera i za pomocą końcówki trzepaczki ubić do uzyskania jasnej i puszystej masy. Następnie dodawać stopniowo masę kajmakową, miksując dokładnie. Orzechy zmiksować w malakserze, dodać do masy i wymieszać.


Krem wersja 2 - masa budyniowa:
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki drobnego cukru
  • 3 żółtka
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • łyżki mąki pszennej
  • 230 g masła w temperaturze pokojowej
  • 1/2 szklanki rozdrobnionych orzechów włoskich
Mleko wraz z połową cukru zagotować.
W tym samym czasie żółtka utrzeć z cukrem i cukrem z prawdziwą wanilią na biały puszysty krem, dodać mąkę i dobrze zmiksować.

Następnie dodać 1/3 zagotowanego mleka, zmiksować dokładnie.
Przelać do garnka z pozostałym mlekiem i gotować na małym ogniu przez około minutę do czasu aż masa zrobi się gęsta jak budyń.
Garnek zestawić z ognia, masę przykryć folią spożywczą tak aby dotykała masy (spowoduje to że na powierzchni nie zrobi się kożuch) i odstawiamy do całkowitego ostudzenia.

Następnie masło wkładamy do misy miksera i końcówką do ubijania białek ucieramy masło do momentu uzyskania jasnego puchu, dodajemy cały budyń i ponownie miksujemy przez około 4-5 minut.
Następnie dodajemy orzechy i mieszamy szpatułką.

Tak przygotowanymi masami nadziewamy połówki orzeszków i składamy je do siebie, odkładamy na talerz. Następnie wstawiamy do lodówki do schłodzenia na 2h. 
Przed podaniem oprószamy delikatnie cukrem pudrem!


Miłego dnia!






wtorek, 17 stycznia 2017

Likier jajeczny


Zdecydowanie to nasz największy hit zakupionego rok temu Thermomixa :)
Jest najczęściej szykowaną w nim rzeczą, zarówno na nasze domowe użytki jak i dla znajomych/rodziny/koleżanek z pracy :)

Znajomi często wpadają do nas z produktami i my kawkę a Thermomix kręci :)
Koleżanki z pracy przynoszą składniki, Thermomix kręci i gotowe, rano wracają w wersji likieru.

Ja go uwielbiam, Maciek także, ale....
najbardziej w naszym domu lubi go....
Baron... :)
...jak tylko widzi kieliszek z żółtym likierem to już nie ma przebacz, siedzi i hipnotyzuje wzrokiem....

Ale, żeby nie było że to tylko Thermomix potrafi, choć z nim sprawa jest dużo prostsza i szybsza, da się go przygotować samemu :)
Aby likier był bezpieczny (zawiera żółtka), szykujemy go na parze, poza tym alkohol wszystko zabije :)

Jest o niebo lepszy pod tych sklepowych!

Zatem poniżej przepis dla tych co lubią, a nie maja Thermomixa.


Składniki na 750 ml:
  • 6 żółtek
  • 200 g drobnego cukru
  • 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią 
  • 250 g wódki
  • 250 g (pół dużego kartonika) niesłodzonego mleka skondensowanego
Będziemy potrzebować miski która jest ponad 1l pojemności, najlepiej aby była metalowa, a także garnka z gorąca wodą i miksera.

Garnek wstawiany na ogień. Do miski wbijamy żółtka, dodajemy cukier i cukier waniliowy i ubijamy przez około 5 minut do puszystości masy i podwojenia objętości. 

Następnie, cały czas ubijając na parze, dodajemy wódkę i mleko skondensowane, ubijamy kolejne 5 minut.

Po tym czasie likier przelewamy do butelki i zostawiamy do ostudzenia.

Można przechowywać w lub poza lodówką (ja swój przechowuję poza)

Miłego wieczoru :)








środa, 3 sierpnia 2016

Kruche ciasteczka maślane



Wybór ciasteczek na blogu jest już dość duży, ale dzisiaj zachciało mi się zrobić takie aby były zarówno maślane i lekko kruche i lekko waniliowe - czyli zestaw doskonały :)
Najlepsza do ciast kruchych jest rzadko już używana mąka krupczatka, to z niej powstają najlepsze ciasta kruche, najczęściej stosuje się ją w połączeniu z mąką pszenną, tak aby nadało ciastu kruchości.
Na blogu, z mąki krupczatki znajdziecie naszą NAJ szarlotkę - oj czekam na jabłka, jest też przepyszne ciasto z pianka i malinami - świetny czas na przygotowanie, jest oczywiście pleśniak ale i kolejne jesienne maślane ciasto z jabłkami i gruszkami.

Ja osobiście bardzo lubię robić jak i jeść ciasta z mąką krupczatką, zachęcam więc Was do wypróbowania tych oto ciasteczek.




Składniki na 40 ciasteczek:

  • 2 szklanki mąki krupczatki
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 250 g zimnego masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki umieścić w malakserze i wyrobić do uzyskania jednolitej masy, często formuje się już kulę. Ciasto wykładamy, formujemy w kulę i owijamy folią spożywczą a następnie wkładamy do lodówki na przynajmniej 1h.

Po tym czasie wyjmujemy ciasto z lodówki, odkrawamy 1/3 a resztę chowamy z powrotem do lodówki. Odkrojoną część ciasta wałkujemy przez folię spożywczą na grubość 5 mm. Następnie wykrawamy ciasteczka (moja foremka miała 7 cm) i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Z całego ciasta powinny wyjść 2 blachy (40 sztuk) ciasteczek.

Blachy z ciastami wkładamy na chwilę do lodówki (ciasto szybko się ociepla podczas wałkowania) aby utrzymało swój kształt i rozmiar.

Rozgrzewamy piekarnik do 180*C (termoobieg) .
Wkładamy na raz obie blachy do piekarnika i pieczemy ciasteczka 12-15 minut do lekkiego zezłocenia.

Wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce.

Przechowujemy w zamkniętej puszce aby nie nabrały wilgoci.

Smacznego!




niedziela, 26 czerwca 2016

Pastel de nata



Pastel de nata - zdecydowanie jedno z ważniejszych wspomnień naszych tegorocznych wakacji z Portugalii :)
A to nic innego jak ciasto francuskie wypełnione po brzegi masą budyniowo-jajeczną, koniecznie lekko przypaloną i przed zjedzeniem posypaną cynamonem.
Jemy je za każdym razem jak odwiedzamy Portugalię - toć to narodowe ciasteczko i jest na każdym kroku i chyba nie da się ich nie spróbować...
...a jak się już spróbuje...
...to cały czas myślisz, że chcesz zjeść kolejne....
Tak też było z nami i w tym roku :)
Codzienna, poranna wizyta na mercado w Lagosie, a tuż po niej, w drodze powrotnej zatrzymywaliśmy się codziennie w tej samej kawiarence aby wypić poranną kawkę bica (espresso) lub cappuccino a do niej obowiązkowo pastel de nata... Oj w tej akurat kawiarence to było podwójne ciasteczko i do tego wyśmienicie smaczne.... myślę że dlatego nawet nie myśleliśmy o wstąpieniu gdzie indziej :)
Podczas tych wakacji, już na samym ich początku w Lizbonie gdy trafiliśmy do jednej kawiarenki, takiej można by powiedzieć szybkiej obsługi - kupujesz kawkę plus pastel, stajesz przy dłuuuugim stoliku aby skonsumować, a przed sobą masz wielką szybę a za nią manufakturę pastel de nata :), pomyślałam tam że przecież mogę je zrobić w Warszawie, to wcale nie jest trudne - ciasto francuskie i masa budyniowa....
Jak możecie się domyślać spodobał mi się bardzo ten pomysł, zatem zaczęłam poszukiwania przepisu i właściwych foremek :)
Przepisów jest tysiące, ale jakiś wybrałam, gorzej było z foremkami.
Nie to żebym jakoś specjalnie latała i ich szukała po mieście, ale tak się za nimi rozglądałam. Znalazłam w Intermarche, ale akurat z tego rodzaju została ostatnia... :( hmmm może dowiozą.
prawie co drug dzień tam zaglądałam i nic...
Nieco się poddałam, na mieście nic nie znalazłam. Ale porażka z foremkami wcale nie skreślała wykonania w domu ciasteczek - pomyślałam że zrobię je w formie na muffinki.
Aż tu przedostatniego dnia, robiąc zakupy na drogę, zaglądam na półki z formami i co widzę! Są :) ale się ucieszyłam.... Przyjechały ze mną :)
Długo nie czekałam, w sumie to zrobiłam je przypadkiem bo potrzebowałam białek do wafli do lodów, a nie miałam czasu rozmrażać, więc pozostały mi żółtka, idealnie na pastel de nata!
Pojawiły się zatem na sobotnie popołudnie.
Ważna sprawa - pastel de nata najlepiej smakują świeżutkie i lekko ciepłe i koniecznie posypane cynamonem!

...a teraz do przepisu.



Składniki na 13 sztuk:

  • 300 g gotowego ciasta francuskiego
  • 250 ml mleka
  • 30 g mąki pszennej
  • skórka z połowy cytryny
  • 1 laska cynamonu
  • 100 g cukru
  • 125 ml wody
  • 4 żółtka
Ciasto francuskie, jeśli mrożone należy wcześniej rozmrozić, rozwinąć i nieco rozwałkować a następnie zwinąć w rulon.
Pokroić na kawałki szerokości 1,5 cm.

Foremki na babeczki wysmarować masłem.
W każdą foremkę włożyć ukrojony kawałek ciasta, palcami rozprowadzić ciasto po foremce zaczynając od dołu i kierując ku górze. Warstwa ciasta na spodzie powinna być cieka, a samo ciasto powinno nieco wystawać ponad foremkę (ciasto francuskie ma tendencją do zsuwania się, nie jest to wcale łatwe, trzeba poćwiczyć, przy 13 poszło mi już lepiej :)). Foremki ułożyć na blasze z piekarnika i na czas szykowania masy budyniowej można je wstawić do lodówki, ciasto nieco się schłodzi i będzie jeszcze można poprawić ułożenie w foremkach.

Zaczynamy szykować masę budyniową.
Z mleka odlewamy do szklanki niepełną połówkę, resztę do garnuszka. Do garnuszka dodajemy także skórkę z cytryny i laskę cynamonu, gotujemy.
Do szklanki w której jest odrobina mleka dodajemy mąkę i mieszamy do powstania jednolitej masy bez grudek.
Gdy mleko z cytryną i cynamonem się zagotuje wlewamy masę ze szklanki i wciąż gotując na małym ogniu cały czas mieszamy aż masa zgęstnieje, wyłączamy ogień.

W drugim garnuszku podgrzewamy cukier z wodą przez 3 minuty do momentu aż powstanie syrop cukrowy. Od razu dodajemy go do masy budyniowej w 3 partiach i po każdej dokładnie mieszamy do jednolitej masy. Wyjmujemy cynamon i skórkę cytryny a całość przecieramy przez sitko aby pozbyć się wszystkich grudek. Dodajemy żółtka i dokładnie wszystko mieszamy.

Piekarnik rozgrzewamy do 230*C (termoobieg).

Blachę z foremkami wyjmujemy z lodówki. Napełniamy masą budyniową, pozostawiając lekki odstęp od brzegu.

Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 17 minut.
Wyjmujemy i chwilę studzimy. Wyjmujemy pastel z foremek i układamy na kratce.
Podajemy najlepiej lekko ciepłe, idealnie do kawki.

Smacznego i mam nadzieję, że będą Wam smakować :)