Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X_Wykorzystanie białek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X_Wykorzystanie białek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 lipca 2017

Makaroniki malinowe (na bezie włoskiej)



Nasza miłość do nich wciąż trwa.
Wersja francuska (oparte na bezie francuskiej) są bardzo kapryśne, wystarczą 2 ruchy łopatką za dużo i się rozleją a jak za mało toteż nie dobrze...
Ponoć te na bezie włoskiej mimo, iż ta beza sama w sobie bardziej pracochłonna, są ponoć łatwiejsze.

Przyszedł zatem czas na przetestowanie...
Tego wieczora wykonałam zarówno makaroniki na bezie francuskiej jak i te na włoskiej...

Czy łatwiejsze... hmmm....
No wydaje mi się, że tak, ale tak naprawdę muszę je wykonać jeszcze kilka razy aby to stwierdzić.

A w smaku?
Idealnie przepyszne!
Chrupiąca skórka i miękkie w środku a wszystkiemu dopełnia krem, tym razem malinowy....

Są przepyszne!


Składniki na około 30 sztuk:
  • 150 g zmielonych migdałów
  • 150 g cukru pudru
  • 120 g białek (w dwóch częściach 60g + 60g)
  • 185 g cukru (w dwóch częściach 150g + 35g)
  • 50 ml wody
  • czerwony barwnik w żelu

W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.

Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).

Mielone migdały najlepiej przygotować samemu (wiemy wówczas że zmielone migdały to 100% migdałów). Ja używam płatków migdałowych, które mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i ponownie razem mielimy przez chwilkę, a następnie przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu, aż prawie całe orzechy mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować. Do przesianych migdałów z cukrem pudrem dodajemy 60g białka oraz barwnik, mieszamy dokładnie.

W misie miksera umieszczamy 60g białek a w miseczce obok 35 g cukru.

W garnuszku umieszczamy 150 g cukru i 50 ml wody i na niewielkim ogniu podgrzewamy, bez mieszania, do osiągnięcia temperatury 118*C (termometr cukierniczy niezbędny). W momencie gdy syrop cukrowy osiągnie 100*C zaczynamy ubijać białka na sztywną pianę, następnie dodajemy cukier łyżeczka po łyżeczce robiąc kilkunasto sekundowe odstępy po każdym dodaniu.
Gdy białka mamy już ubite z cukrem a syrop osiągnie temp 118*C natychmiast zdejmujemy syrop z ognia, zmniejszamy obroty miksera i cienką strużką wlewamy syrop cukrowy do piany z białek, gdy wlejemy już cały syrop ponownie zwiększamy obroty miksera na wysokie i miksujemy przez 5-8 minut, do wystudzenia bezy.

Tak przygotowaną bezę dodajemy w 3 turach do naszej masy migdałowej dokładnie mieszając, masa będzie robiła się coraz bardziej rzadka, musimy uważać aby nie przesadzić, to jest najważniejszy moment w szykowaniu makaroników - masa powinna być takiej gęstości aby swobodnie opadać ze szpatułki w postaci gęstej, błyszczącej wstążki. 

Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

Tak przygotowaną blachę odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 160*C (termoobieg).
Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

Składniki na krem:
  • 250 g serka mascarpone w temperaturze pokojowej
  • 70 g białej czekolady
  • 40 g malin
Serek mascarpone koniecznie musi być w temperaturze pokojowej, zatem należy wyjąć go z lodówki przynajmniej 2h wcześniej.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali, odstawić do całkowitego ostudzenia ale nie dopuścić do zastygnięcia.

Wszystkie składniki umieścić w misce i zmiksować do dokładnego połączenia. Odstawiamy do ostygnięcia i zgęstnienia, a następnie przekładamy nim makaroniki.

Od tej pory makaroniki trzymamy w lodówce, najlepsze są kolejnego dnia po przygotowaniu. 


SMACZNEGO!






niedziela, 4 czerwca 2017

Pavlova cappuccino




Smak jej powstał zupełnie przez przypadek, nie była planowana w takiej wersji...
Postanowiłam przygotować dla koleżanek i kolegów z pracy bezę, tak z okazji dnia dziecka :)
Jako, że sezon na truskawki, ja dopiero co wróciłam z delegacji, więc miało być bez wymysłów, klasyczna biała Pavlova z truskawkami...
Ale już w trakcie miksowania białek przez głowę mi przeleciało - cappuccino.... nie było jeszcze bezy cappuccino...
...no i powstała!
 Była cudnie smaczna, to był zdecydowanie jeden z lepszych przypadków 😁

...ale ku przestrodze wszystkich muszę napisać o czymś jeszcze, o  karygodnym błędzie jaki podczas pieczenia tej bezy popełniłam.
A mianowicie chciałam być dobrą żoną (i wcale nie to jest karygodnym błędem) więc oprócz dużej pavlovej uformowałam na drugiej formie dwie mini pavlove. Wstawiłam wszystko do piekarnika i piekę, ale po 45 minutach zdałam sobie sprawę, że te mniejsze to przecież już się wysuszyły i powinnam je wyjąć...
no więc nie wiele myśląc otworzyłam piekarnik i wyjęłam blachę z dwoma mini pavlovymi, w tym samym czasie główna pavlova, która była już pięknie wyrośnięta opadła natychmiast 😢
Dosuszyłam ją do końca, ale niestety już się nie podniosła...
Byłam tak zła że chciałam ją wyrzucić, ale tak pięknie pachniało kawą w domu że zostawiłam ją do wystudzenia.
Wstałam rano, niestety nie była piękna jak zazwyczaj, ale postanowiłam zawieźć ją do pracy mimo wszystko, pewnie będzie zjadliwa.
I rzeczywiście była...
Ten inny niż zazwyczaj smak myślę że zaskoczył nie jedną osobę.
Nie mniej jednak wniosek z tego jest jeden - nie wolno otwierać piekarnika podczas suszenia bezy, a po wysuszeniu studzić ją w lekko uchylonym piekarniku.

Koniecznie do powtórzenia, aczkolwiek jest mocno kawowa więc na imprezkę jak dzieci pojadą na obóz 😉


Składniki na bezę:
  • 4 białka
  • 250 g drobnego cukru
  • 4 łyżeczki zmielonej na puder kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
Dodatkowo:
  • 300 ml śmietany kremówki 36%
  • gorzkie kakao do posypania

Formę z wyposażenia piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia, narysować na nim okrąg o średnicy 21 cm.

Piekarnik rozgrzać do 180*C (termoobieg).

Cukier wymieszać wraz ze zmieloną na puder kawą rozpuszczalną.

Białka włożyć do misy miksera i miksować na wysokich obrotach do uzyskania sztywnej piany (uważać żeby nie przebić białek, wówczas podchodzą wodą i z bezy będą nici), następnie dodawać łyżka po łyżce cukier wymieszany z kawą i miksować bardzo dokładnie po każdym dodaniu.
Następnie dodać sok z cytryny i dokładnie zmiksować. Na koniec dodać przesianą mąkę ziemniaczaną i ponownie zmiksować.

Powstałą kawową masę przełożyć na narysowany okrąg, uformować. Wstawić do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 150*C i suszyć przez 1h. 

Beza powinna być wysuszona z zewnątrz i piankowa w środku. Lekko uchylić piekarnik i tak ostudzić całkowicie bezę przez kilka godzin a najlepiej całą noc.

Przed podaniem ubić bitą śmietanę na sztywno, wyłożyć na bezę, posypać gorzkim kakao.

Miłego dnia kochani!






piątek, 2 czerwca 2017

Biały sernik z frużeliną z owoców leśnych



Jak się dobrze przyjrzeć zdjęciu to sernik ten jest rzeczywiście bardziej biały niż wszystkie inne, a zawdzięcza to przede wszystkim tym, że jest na samych białkach, nie ma w nim ani jednego żółtka!

Zatem kolejny przepis na wykorzystanie białek :)

Brak żółtek niczego mu nie ujmuje...
W smaku jest delikatny i kremowy, no dosłownie rozpuszcza się ustach a jego konsystencja jest zwarta i świetnie się kroi.

Spód dodaje mu ciekawego czekoladowego smaku gdyż przygotowany jest z ciasteczek digestive w gorzkiej czekoladzie...
A na górze - tak zwana wisienka na torcie, a może bardziej owoce leśne na torcie - frużelina z owoców leśnych...

Całość  świetna!

Spróbujcie koniecznie!
Ja wykonałam go z połowy porcji w tortownicy 18 cm, tak na nie wielkie świętowanie Dnia Dziecka :)


Składniki na ciasteczkowy spód:
  • 180 g ciasteczek digestive z gorzką czekoladą
  • 60 g roztopionego masła
Formę o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Ciastka zmiksować w malakserze, dodać roztopione masło i wymieszać do uzyskania konsystencji mokrego piasku.

Na dno tortownicy wysypać nasze ciasteczka, wyrównać i ugnieść łyżką.
Wstawić na czas szykowania masy serowej do lodówki.



Składniki na masę serową:
  • 750 g sera białego dwukrotnie zmielonego (można użyć z wiaderka - Wieluń, Piątnica, President)
  • 300 ml śmietany kremówki 36%
  • 5 białek 
  • 3/4 szklanki drobnego cukru
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 20 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej, należy je zatem wyjąć z lodówki przynajmniej na 2h przed szykowaniem sernika.

Piekarnik nagrzać do temperatury 150*C (grzałka góra i dół)

Wszystkie składniki włożyć do misy miksera i wymieszać tylko do połączenia składników, nie mieszać za długo bo wówczas za bardzo napowietrza się sernik i spowoduje to, że urośnie on podczas pieczenia, a potem opadnie :(

Masę serowa wylać na przygotowany wcześniej spód i wyrównać.
Wstawić do piekarnika i piec 50-60 minut, aż sernik (sprawdzamy w środku) będzie ścięty i sprężysty. 
Sernik studzimy w lekko uchylonym piekarniku a następnie wstawiamy do lodówki na całą noc.

Sernik przed podaniem polać frużeliną z owoców leśnych.


Smacznego!







wtorek, 30 maja 2017

Makaroniki pistacjowe



Co zrobić z pozostałymi białkami - ćwiczyć makaroniki :)
To mój ostatni cel!
Makaroniki jak pisałam już wcześniej są bardzo kapryśne i wcale łątwo z nimi nie jest :(
Ponoć te na bezie francuskiej są jeszcze bardziej kapryśne, a ja właśnie na nich trenuję... Ech i nie powiem - łatwo nie jest 😌
Makaroniki to generalnie ciasteczka migdałowe ale oczywiście można je wykonać także na innych orzechów i mnie mocno kusiły pistacje, jako że baaardzo je lubię :)
Zakupiłam zatem dla nich specjalnie orzechy pistacjowe nie solone.
Oczywiście dodałam barwnika żeby nieco wzbogacić kolor bo same pistacje dadzą bardzo blady odcień.
Wybrałam do nich krem z białej czekolady i kremówki - marzenie 💗
Kolejne wykonam z bezy włoskiej i powiem Wam czy rzeczywiście ten sposób będzie łatwiejszy.



Składniki na 30-40 makaroników:
  • 200 g białek w temperaturze pokojowej
  • 200 g drobnego cukru
  • 280 g orzechów pistacjowych niesolonych
  • 300 g cukru pudru
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • zielony barwnik spożywczy

W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.

Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).

Orzechy pistacjowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli orzechy nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe orzechy mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną, nie mieszać, odstawić. 

Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. 

Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....


Składniki na krem:

  • 240 g białej czekolady
  • 140 g kremówki 36%
  • odrobina zielonego barwnika
Czekoladę łamiemy na cząstki i wkładamy do miseczki. Kremówkę podgrzewamy do zagotowania i zalewamy nią czekoladę, odstawiamy na chwilkę a następnie mieszamy do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy odrobinę barwnika i dokładnie mieszamy.
Odstawiamy do ostygnięcia i zgęstnienia a następnie przekładamy nim makaroniki.

Od tej pory makaroniki trzymamy w lodówce, najlepsze są kolejnego dnia po przygotowaniu.

Smacznego!



sobota, 20 maja 2017

Cytrynowe makaroniki



No cóż miałam zrobić z kolejnymi białkami, zwłaszcza że zbliżała się mocno urodzinowo-imieninowa impreza u mojej mamy...
No przecież że makaroniki, do tego z moim ulubionym lemon curd.
Wyszły cudne i oczywiście smaczne, jak nie wiem co....

Słodycz makaronika połączona z lekko kwaskowatym lemon curdem....
Ech nie będę Was denerwować :)
Sami musicie skosztować :)



Składniki na 30-40 makaroników:
  • 200 g białek w temperaturze pokojowej
  • 200 g drobnego cukru
  • 280 g płatków migdałowych
  • 300 g cukru pudru
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • żółty barwnik spożywczy

W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.

Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).

Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną, nie mieszać, odstawić. 

Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

Krem do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - musi się dobrze schłodzić.


Lemon curd:
  • 2 duże jajka
  • 2 żółtka
  • 160g drobnego cukru
  • 80g masła
  • otarta skórka oraz sok wyciśnięty z 2 cytryn 
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

W garnuszku roztrzepać (najlepiej rózgą do ubijania) jajka, żółtka i cukier do połączenia. Postawić na kuchence i na małej mocy palnika podgrzewać cały czas mieszając. Dodać masło, skórkę i sok z cytryny, cały czas gotując. Mieszać do zagotowania i do momentu aż krem zgęstnieje i będzie  miał gładką konsystencję. Pod koniec gotowania dodać mąkę ziemniaczaną rozrobioną wcześniej w odrobinie wody, gotować jeszcze przez chwilę, cały czas mieszając.
Zdjąć z palnika i jeszcze ciepły przecedzić przez sitko do słoiczka. Zamknąć, ochłodzić i schłodzić w lodówce.

Gotowe makaroniki przekładać lemon curdem. Makaroniki najlepsze są kolejnego dnia po przełożeniu.
W międzyczasie przechowywać w lodówce.

Smacznego!




czwartek, 11 maja 2017

Makaroniki francuskie kakaowe



Kakaowe makaroniki powstały przy okazji kolorowych.
Jak to napisałam mojej znajomej to stwierdziła że wariatka ze mnie "...przy okazji..."
Hmmm coś w tym jest, więc nie zaprzeczałam :)

A tak naprawdę to zrobiłam je celowo, z połowy porcji jedne i drugie aby było jakieś urozmaicenie, bo może ktoś nie miałby ochoty na tylko różowe :)

Ta wersja jest z ganache z czekolady gorzkiej zatem makaroniki są mocno czekoladowe....
Mają swój urok...

Oczywiście można je przekładać dowolnymi kremami (na końcu przepisu) i będą z każdym wyglądać i smakować idealnie!



Składniki na 30-40 makaroników:
  • 200 g białek w temperaturze pokojowej
  • 200 g drobnego cukru
  • 250 g płatków migdałowych
  • 300 g cukru pudru
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 30 g kakao

W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.


Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).


Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną i kakao, nie mieszać, odstawić. 

Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

Kremy do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - muszą się dobrze schłodzić.

Ganache z białej czekolady i limonki:
  • 150 g śmietany 36%
  • 150 g białej czekolady
  • sok z 1 limonki
  • pieprz japoński sansho lub 1 czubata łyżeczka matcha
Podgrzewamy śmietankę, jeśli używamy matcha dodajemy ją w tej chwili, dobrze rozprowadzamy lub chwilkę blendujemy aby nie było grudek.
Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i zalewamy ciepłą śmietanką, odstawiamy na 2 minuty. Po tym czasie mieszamy łyżką do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy sok z limonki i pieprz jeśli używamy, mieszamy. Chłodzimy w lodówce przez klika godzin/noc.
Po ostudzeniu ganache przekładamy do misy miksera i ubijamy. Krem jest gotowy do przekładania nim makaroników.

Ganache malinowo-czekoladowy:
  • 50 g śmietany 36%
  • 150 g puree malinowego
  • 120 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną, lub tylko mlecznej)
  • 30 g masła
Jeśli nie mamy puree z malin, lub chcemy zrobić zwykły ganache to puree zastępujemy w tej samej ilości śmietanką 36%.

Śmietanę i puree podgrzewamy, zalewamy nią połamaną czekoladę, odstawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do dokładnego rozpuszczenia czekoldy i połączenia masy. Dodajemy masło, mieszamy dokładnie, chłodzimy przez kilka godzin/noc w lodówce.

Ganache z malinowym puree bez ubijania przekładamy do rękawa i wyciskamy, ganache bez puree ubijamy po schlodzeniu i dopiero jest gotowe do przekładania.

Krem cytrynowy:
  • 150 g soku z cytryny (3-4 cytryny)
  • 112 g cukru
  • 4 żółtka
  • 18 g mąki ziemniaczanej
  • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
W garnku z grubym dnem zagrzać sok z cytryny.
W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
Podgrzany sok z cytryny przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.


Krem z marakui:
  • 150 g puree z marakui
  • 112 g cukru
  • 4 żółtka
  • 18 g mąki ziemniaczanej
  • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
W garnku z grubym dnem zagrzać puree z marakui.

W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
Podgrzane puree z marakui przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.

    Enjoy!





    Makaroniki francuskie



    Makaroniki - wydaje mi się, że to cel nie jednej osoby piekącej...
    Są piękne, urzekają kolorami i delikatnością, a dodatkowo są przepyszne...

    Są to ciasteczka bezowo-migdałowe (ale uwaga można je zrobić także z innych orzechów i na pewno nie omieszkam spróbować) przełożone różnego rodzaju kremem.
    Tak naprawdę to właśnie krem powoduje podkręcenie ich smaku.

    Moja pierwsza przygoda z makaronikami była jakieś.... hmmm chyba 3 lata temu... i niestety zakończyła się niepowodzeniem...
    od tamtej pory miałam z tyłu głowy powtórkę, ale jakoś się nie składało...

    Zatem jak usłyszałam zadowolone osoby ze szkolenia w Tortownia.pl nie omieszkałam od razu się zapisać.
    Szkolenie kameralne - 5 osób plus trener było naprawdę super i wyszłam zadowolona....
    Nie dość, że przygotowaliśmy makaroniki francuskie to dodatkowo zrobiliśmy do nich aż 4 różne smaki kremów - był ganache z białej czekolady z limonką, ganache czekoladowo-malinowy, krem cytrynowy oraz krem który od pierwszych chwil zawładną moim sercem i podniebieniem - krem z marakui💛, myślę że od tego dnia lemon curd czuje się mocno zagrożony, zwłaszcza że od razu zamówiłam 2 kg puree z marakui - oj będzie się działo, będzie.....

    No więc trzeba było poćwiczyć, przecież białek w domu mnóstwo :)

    Powstały tego wieczora te oto kolorowe makaroniki oraz kakaowe, do kompletu...
    Moja radość była wielka jak widziałam, że pięknie i wzorcowo rosną w piekarniku... Naprawdę dawno nie miałam takiej radości że coś mi wyszło 

    Bo wiedzieć musicie, że te piękności są bardzo trudne i kapryśne w przygotowaniu.
    Jak powiedział nasz Chef na szkoleniu - nie jeden mistrz cukiernictwa ma tu swoje słabe dni.
    Makaroniki są kapryśne na pogodę - nie lubią dni deszczowych czyli wilgotnych, nie znoszą przeciągów...
    ...ale zawsze wiadomo na co zrzucić niepowodzenie jak nie wyjdą 😉
    Ważne rady jeśli chodzi o makaroniki francuskie:
     - białka muszą być "odstane" czyli po wybiciu powinny postać w lodówce 2-3 dni
    - białka do szykowania powinny mieć temperaturę pokojową czyli powinny być wyjęte z lodówki przynajmniej 2h przed szykowaniem makaroników
    - konsystencja ciasta - ciasto nie może być ani za rzadkie ani za gęste, zatem musimy bardzo ostrożnie mieszać w końcowej fazie. Ciasto musi delikatnie spadać z łopatki 

    No dobra, koniec pisania, do działania!

    Składniki na 30-40 makaroników:
    • 200 g białek w temperaturze pokojowej
    • 200 g drobnego cukru
    • 280 g płatków migdałowych
    • 300 g cukru pudru
    • 20 g mąki ziemniaczanej
    • barwnik spożywczy

    W pierwszej kolejności szykujemy sobie składniki - odmierzamy potrzebne ilości oraz blachy, będą nam potrzebne 3-4 blachy z wyposażenia piekarnika. Do pieczenia makaroników najlepiej użyć mat, które mają wyrysowane średnice makaroników. Na rynku dostępne są maty silikonowe na których od razu pieczemy, ale taka mata jest dość droga, a jak napisałam powyżej potrzebujemy 3-4 blachy zatem i 3-4 maty... Ja zakupiłam po szkoleniu matę, która podkłada się pod papier do pieczenia tylko na czas wyciskania makaroników, potem się ją wyjmuje, podkłada pod kolejny papier itd. Bardzo wygodne.

    Szykujemy także rękaw cukierniczy z dużą okrągłą końcówką (rozm 8 lub 10).


    Płatki migdałowe mielimy na mąkę (w malakserze lub Thermomix 12s/obr.8) uważając aby z migdałów nie zrobić masła, przesypujemy do miski, dodajemy cukier puder, delikatnie mieszamy i przesiewamy do drugiej miski. Jeśli migdały nie były dobrze zmielone (zostało więcej niż 1 łyżeczka grubszych ziaren) należy jeszcze raz zmielić i przesiać i tak do momentu aż prawie całe migdały mamy przesiane. Pozostałą odrobinę - 1 łyżeczkę możemy sobie darować.

    Do przesianych składników przesiać mąkę ziemniaczaną, nie mieszać, odstawić. 

    Zaczynamy ubijać białka. Białka ubijamy od razu z cukrem - całym lub dodajemy w 3 partiach z czego pierwsza od razu. Prędkość miksera musi być średnia i stała przez cały czas szykowania makaroników. Białka ubijamy na sztywną i błyszczącą pianę, pod koniec ubijania dodajemy barwnik (najlepiej w proszku bo nie rozrzedzi piany, ale ja używam barwnika w żelu Wiltona i jest ok) i miksujemy jeszcze przez chwilkę do dokładnego wmiksowania barwnika. Należy pamiętać że barwnik podczas pieczenia w bezach i makaronikach blednie, zatem powinniśmy dodać odpowiednią ilość do swoich oczekiwań. Uwaga jeśli chcecie zrobić więcej niż 1 kolor to są 2 możliwości - początkowe składniki dzielicie na tyle części ile ma być kolorów

    Kończymy miksowanie białek, mieszamy sypkie składniki (nie za długo) i dodajemy do ubitej piany, mieszamy silikonową patką do dokładnego połączenia, ale pamiętacie tylko do konsystencje lekko opadającej z patki.
    Przekładamy powstałe ciasto do przygotowanego wcześniej rękawa cukierniczego i zaczynamy wyciskać makaroniki.
    Ważna rzecz przy wyciskaniu - rękaw trzymamy prostopadle do maty, wyciskamy odpowiednią ilość ciasta (do żądanej średnicy), przestajemy naciskać na rękaw i zakręcając końcówkę przechodzimy do kolejnego makaronika - ważne - nie ciągniemy do góry aby nie robić stożka.

    Tak przygotowaną blachę makaroników stukamy o blat dwa razy (pionowo, aby makaroniki nie straciły kształtu) aby pozbyć się pęcherzyków powietrza i odstawiamy do ich wyschnięcia, w zależności od temperatury i wilgotności powietrza zajmuje to 30-60 minut. Makaronik jest gotowy do pieczenia jeśli ma wysuszony wierzch tak, że dotknięty palcem nie pozostawia śladów:)

    W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 150*C (termoobieg).
    Ważne aby blachy piec pojedynczo, aby makaroniki dobrze się wysuszyły.
    Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy/suszymy przez 12-15 minut otwierając na moment dwukrotnie aby wypuścić z niego parę. Tak naprawdę to musicie wyczuć swój piekarnik i to w jakiej temperaturze i jak długo suszyć makaroniki.
    Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i studzimy na blasze a następnie zdejmujemy i przekładamy kremem (za pomocą rękawa i tylki). 
    Makaroniki przełożone kremem są najlepsze kolejnego dnia gdy złapią nieco wilgoci od kremu.
    I co rewelacyjne - makaroniki można mrozić przez miesiąc i ponoć takie są jeszcze lepsze....

    Kremy do makaroników najlepiej przygotować dzień wcześniej przed przekładaniem - muszą się dobrze schłodzić.

    Ganache z białej czekolady i limonki:
    • 150 g śmietany 36%
    • 150 g białej czekolady
    • sok z 1 limonki
    • pieprz japoński sansho lub 1 czubata łyżeczka matcha
    Podgrzewamy śmietankę, jeśli używamy matcha dodajemy ją w tej chwili, dobrze rozprowadzamy lub chwilkę blendujemy aby nie było grudek.
    Do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i zalewamy ciepłą śmietanką, odstawiamy na 2 minuty. Po tym czasie mieszamy łyżką do całkowitego rozpuszczenia czekolady, dodajemy sok z limonki i pieprz jeśli używamy, mieszamy. Chłodzimy w lodówce przez klika godzin/noc.
    Po ostudzeniu ganache przekładamy do misy miksera i ubijamy. Krem jest gotowy do przekładania nim makaroników.

    Ganache malinowo-czekoladowy:
    • 50 g śmietany 36%
    • 150 g puree malinowego
    • 120 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną, lub tylko mlecznej)
    • 30 g masła
    Jeśli nie mamy puree z malin, lub chcemy zrobić zwykły ganache to puree zastępujemy w tej samej ilości śmietanką 36%.

    Śmietanę i puree podgrzewamy, zalewamy nią połamaną czekoladę, odstawiamy na 2 minuty a następnie mieszamy do dokładnego rozpuszczenia czekoldy i połączenia masy. Dodajemy masło, mieszamy dokładnie, chłodzimy przez kilka godzin/noc w lodówce.

    Ganache z malinowym puree bez ubijania przekładamy do rękawa i wyciskamy, ganache bez puree ubijamy po schlodzeniu i dopiero jest gotowe do przekładania.

    Krem cytrynowy:
    • 150 g soku z cytryny (3-4 cytryny)
    • 112 g cukru
    • 4 żółtka
    • 18 g mąki ziemniaczanej
    • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
    W garnku z grubym dnem zagrzać sok z cytryny.
    W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
    Podgrzany sok z cytryny przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
    Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
    Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.


    Krem z marakui:
    • 150 g puree z marakui
    • 112 g cukru
    • 4 żółtka
    • 18 g mąki ziemniaczanej
    • 112,5 g zamrożonego lub baaardzo zimnego masła
    W garnku z grubym dnem zagrzać puree z marakui.

    W międzyczasie w misce wymieszać rózgą żółtka z cukrem (tylko wymieszać,nie ucierać), dodać mąkę ziemniaczaną, przemieszać. 
    Podgrzane puree z marakui przelać do miski z naszą żółtkową mieszanką, wymieszać i przelać z powrotem do garnka. Gotować przez około 5 minut cały czas mieszając - może się szybko i łatwo przypalić. 
    Zdjąć z palnika, dodać zamrożone masło i zmiksować blenderem. 
    Schłodzić przez kilka godzin/noc i można nim przekładać makaroniki.
      Enjoy!