Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko_Ciasta z kremem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko_Ciasta z kremem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 lutego 2018

Torcik a'la tarta



Bardzo dużo udziału w tym cieście ma moja koleżanka Ania, która to pewnego wieczora przysłała mi zdjęcie takiego ciasta tylko chyba w kształcie literki.
Już tego wieczora przegrzebałam internet i okazało się że to ciasto to obecnie największy HIT.
Robią je w kształcie literek od imion czy liczb oznaczających ilość skończonych lat.
Jako, że urodziny się jakoś nie szykowały postanowiłam więc przygotować serce - idealne na Walentynki

Ciasto to nic innego jak słodkie ciasto kruche, takie jak szykuje się do tart (notabene po angielsku piszą na to ciasta tarta), przełożone moim ulubionym kremem z tortu bajecznego, wzbogacone o własnej roboty dżem malinowy i ozdobiony wszystkim co najlepsze.



Składniki na 2 blaty:
  • 280 g mąki pszennej
  • 75 g mąki migdałowej
  • 5 g soli
  • 100 g masła 
  • 63 g cukru pudru
  • 1 jajko
  • 1 żółtko

Mąkę przesiać, dodać mąkę migdałową sól i cukier, wymieszać. Dodać jajka i masło i szybko wyrobić do uzyskania jednolitej kuli.
Ciasto można zagnieść tradycyjnie czyli rękoma ale także za pomocą malaksera, thermomixa czy miksera z końcówką haka.

Powstałe ciasto podzielić na pół i każdą połówkę włożyć w foliowy woreczek i schłodzić przez 1h a najlepiej całą noc w lodówce.

Po schłodzeniu rozwałkować każdy kawałek ciasta na około 3-5mm i wyciąć (najlepiej za pomocą szablonu) litery, cyfry czy inne kształty w tym serce.

Wycięte ciasto delikatnie przełożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia, wstawić do lodówki ponownie na 1h do schłodzenia.

Rozgrzać piekarnik do 170*C.
Wstawić schłodzone ciasto do piekarnika i piec 10-15 minut do lekkiego zezłocenia (tak na[prawdę tylko po bokach). Wyjąć wystudzić. Ciasto można przechowywać kilka dni w zamkniętym pojemniku, zatem możecie je wykonać kilka dni wcześniej.


Składniki na krem:

  • 400 g schłodzonego mascarpone
  • 200 g schłodzonego słodkiego mleczka skondensowanego
Dodatkowo:


Do misy miksera włożyć mascarpone i ubijać do większej puszystości, następnie dodać mleko skondensowane i dalej ubijać do uzyskania gęstej masy. Masę przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką.

Położyć na paterze pierwszy blat (można go od spodu posmarować kremem, punktowo w kilku miejscach - nie będzie nam jeździł 😉), wycisnąć na niego pasek kremu po całej długości, za pomocą szpatułki rozsmarować pozostawiając około 0,5 cm odstępu od brzegów.
Na kremie rozsmarować dżem i teraz na całej powierzchni wyciskać krem. Na całość kładziemy drugi blat i ponownie wyciskamy krem na całej powierzchni.
Ozdabiamy wedle uznania i wstawiamy do lodówki.

Schłodzić przez kilka godzin.


Miłego wieczoru 💟










piątek, 19 maja 2017

Czekoladowe petit choux



To była część mojego szkolenia z tortów musowych.
Petit choux zwane także pate choux to nic innego jak znane nam ciasto parzone, z którego robimy ptysie, eklerki, gniazdka czy karpatkę.
Ciasto parzone można wykorzystać na słodko i na wytrawnie (btw muszę coś wytrawnego z nich zrobić).

To zachwyciło mnie przede wszystkim tym, że samo ciasto było czekoladowe (no może kakaowe) - nigdy wcześniej na to nie wpadłam, aby dodać do ciasta kakao i otrzymać kakaową wersję 😀
Dodatkowo pate choux mają na wierzchu kruszonkę, która jest w połączeniu z "ptysiem" (tak sobie spolszczę tą francuską nazwę) wyśmienita i dodaje jej dodatkowego smaku, no jej dodatek jest wprost wspaniały. Kruszonka jest także kakaowa.
Uzupełnieniem całości jest krem budyniowy czekoladowy z.... dodatkiem rumu....
Oj całość jest przepyszna!

Naprawdę warto przygotować, koniecznie z kruszonką bo całość jest rewelacyjna!
Nie robimy ich zbyt dużych takie na raz albo półtora.

Zróbcie je koniecznie!



W pierwszej kolejności szykujemy ciasto na kruszonkę, gdyż musi schłodzić się porządnie w lodówce.

Składniki na ciasto kruche:
  • 125 g brązowego cukru nierafinowanego (demerara) o dużych kryształach
  • 100 g masła
  • 90 g mąki
  • 22 g kakao
  • 2 g soli
Składniki na ciasto wyrobić malakserem lub ręcznie.
Od razu rozwałkować pomiędzy dwoma papierami do pieczenia na grubość około 2-3 mm.
Zdjąć jeden papier i z powrotem przykryć ciasto oraz wstawić do lodówki do schłodzenia na około 1h, można też wstawić do zamrażalnika, im ciasto lepiej schłodzone tym lepiej.


Składniki na czekoladowe ciasto parzone:
  • 125 g masła
  • 250 g mleka (można także użyć roślinnego lub po prostu wody)
  • 5 g cukru
  • 3 g soli
  • 100 g mąki pszennej
  • 30 g kakao
  • 250 g jajek (około 4 sztuk)
W garnuszku umieścić mleko, masło, cukier i sól, gotować do rozpuszczenia masła. Zdjąć z ognia i dodać mąkę i kakao, wymieszać i ponownie wstawić na ogień. Gotować na małym ogniu do momentu aż ciasto będzie błyszczące i będzie ładnie odchodziło od ścianek garnka.
Odstawić do ostudzenia. Po ostudzeniu wkręcić jajka.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 180*C (termoobieg).

Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą końcówką i wyciskać kulki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (trzymając tylkę i worek prostopadle do blachy).

Z lodówki wyjąć kruche ciasto i wykrawać z niego kółka średnicy podobnej do wielkości kulek z ciasta parznego, kłaść na wierzch ptysia. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec 15-20 minut. Dobrze upieczony ptyś powinien dawać głuchy odgłos postukany od spodu.

Wyjmujemy i studzimy.

Czekoladowy krem budyniowy (creme patissiere) z rumem:
  • 400 g mleka
  • 100 g śmietany kremówki 36%
  • 100 g cukru
  • 2 żółtka
  • 30 g skrobi kukurydzianej
  • szczypta soli
  • 140 g gorzkiej czekolady
  • 100 g rumu 

100 g mleka połączyć ze skrobią, żółtkami i solą, odstawić.
Pozostałe mleko zagotować ze śmietaną i cukrem, przelać do naszej wcześniejszej mieszanki, przelać z powrotem do garnka i mieszając rózgą gotować do zagęszczenia. 
Zestawić z ognia, od razu dodać czekoladę i rum, mieszać do momentu rozpuszczenia i dokładnego połączenia.
Odstawić do ostudzenia.

Po wystudzeniu kremem nadziewać nasze ptysie (niewielką tylką, od spodu) uważamy żeby kremu nie nakładać zbyt dużo.

Można ozdobić bitą śmietaną i czekoladowymi ozdobami.



Smacznego!






sobota, 8 kwietnia 2017

Fale Dunaju




To jedno z tych ciast, które pojawiło się na liście "do zrobienia" po wspomnieniach ciast z dzieciństwa.
Ja go z mojego domu nie kojarzę, rzadko lub nawet wcale, u nas bywało.
Ale pamiętam je jako ciasto z "tamtych lat", albo jak to mawiają moje dzieci "z moich czasów" :)
Zawsze mnie to rozbawia - moje czasy, taaaa... zdecydowanie różniły się od ich czasów, ale nie o tym teraz czas....

Bardzo proste i szybkie w wykonaniu ciasto, taki biszkopt urozmaicony wiśniami do tego aby było bardziej bogato krem maślano-budyniowy i polewa z czekolady :)

...ale głównym powodem wykonania go była chęć pozbycia się z zamrażalki tzw. pijanych wiśni :)
Czyli wiśni z nalewki - są przecież ograniczone możliwości ich zjedzenia przy produkcji nalewki a i wyrzucać szkoda...
Wpadłam zatem na pomysł aby je zamrozić i całkiem dobrze to znoszą...
Aby powstałe fale dunaju widoczne na zdjęciu tutaj wiśnie podczas pieczenia powinny opaść na dno.
...i jak się okazuje wcale nie musi się tak wydarzyć z wiśniami świeżymi, mogą okazać się zbyt lekkie....
Zatem mrożone pijane czy trzeźwe będą tutaj idealne.



Składniki na blachę 25x30 cm:
  • 3 jajka w temp. pokojowej
  • 150 g drobnego cukru
  • 150 ml oleju
  • 150 ml mleka w temp. pokojowej
  • 2 szklanki maki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Dodatkowo:
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki mleka
  • 250-300 g wiśni (bez pestek, świeżych lub mrożonych)

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, odstawić.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180*C (termoobieg).

Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia przesiać i odstawić.

Białka oddzielić od żółtek i umieścić w misie miksera, ubić na sztywną pianę, następnie po woli, łyżka po łyżce dodawać cukier i po każdej łyżce ubijać przez chwilkę. Następnie dodawać po jednym żółtku i ubijać po każdym dodanym.
Wciąż ubijając wlewać cienką strużką olej, ubić do dokładnego połączenia. Potem dodawać mąkę na przemian z mlekiem i wymieszać szpatułką do połączenia. 

Na przygotowaną blachę wylać połowę ciasta, wyrównać.
Do drugiej połowy dodać kakao i 2 łyżki mleka, wymieszać szpatułką do połączenia. Wyłożyć masę kakaową na białą, wyrównać.
Na wierzchu poukładać wiśnie.

Wstawić do piekarnika i piec 30 minut, do suchego patyczka, wyjąć z piekarnika i odstawić do ostudzenia.

Składniki na krem:
  • 400 ml mleka
  • 1 budyń waniliowy/śmietankowy (40g)
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub ostatecznie cukier waniliowy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
Z mleka, cukru, cukru waniliowego i budyniu ugotować budyń. Przykryć folią spożywczą tak żeby dotykała do budyniu i ostudzić.
Masło ubić na puszystą masę i następnie dodawać partiami budyń, cały czas miksując, na koniec dodać sok z cytryny, wymieszać.

Tak przygotowany krem wyłożyć na ciasto i schłodzić w lodówce.

Składniki na polewę czekoladową:
  • 100 g czekolady mlecznej
  • 100 g czekolady gorzkiej
  • 70 g masła
Czekoladę wraz z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali. Wymieszać razem do dokładnego połączenia. Polewę rozprowadzić po schłodzonym kremie maślano-budyniowym, wyrównać, wstawić do lodówki.

Warto wyjąć ciasto z lodówki na kilkanaście minut przed podaniem aby głównie polewa czekoladowa nabrała temperatury pokojowej.

Smacznego!





wtorek, 14 lutego 2017

Ptysie z malinową bezą włoską



Któż nie lubi ptysi?
Jako dziecko je uwielbiałam, zwłaszcza za ten krem którym były wypełnione i wcale nie była to bita śmietana...
Ten sam krem był w lodach na ciepło :)
Pamiętacie?

I to właśnie była beza włoska :)
Beza włoska to nic innego jak ubite białka, które zaparzamy syropem cukrowym.
Powoduje on, że beza ta nie wymaga już ani pieczenia ani suszenia i nie ma obawy przed świeżymi białkami, ale także ma bardzo fajną konsystencję.
Bezę włoską wykorzystywałam już w tarcie limonkowo-cytrynowej, notabene bardzo pysznej i koniecznej do wykonania.

Dzisiejsze ptysie są efektem mojego weekendowego szaleństwa w kuchni :)
Ptysie to nic innego jak znane już Wam ciasto parzone z eklerek, gniazdek (BOSKIE SĄ jeśli jeszcze nie próbowaliście) czy karpatki.
Krem jak wiecie już wykonany z bezy włoskiej, ale.... dla urozmaicenia smaku syrop cukrowy przygotowany nie na wodzie a na soku z malin....
Boski.....

Nic dodać nic ująć do dzieła na Walentynki!


Składniki na 15-20 sztuk:

  • 250 ml wody
  • 125 g masła
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 4 jajka

Wodę wraz z masłem zagotować w garnku do rozpuszczenia się masła.
Dodać mąkę i od razu mieszać cały czas do powstania gładkiej, błyszczącej i odchodzącej od garnka masy. Zestawić z ognia i całkowicie ostudzić.

Piekarnik rozgrzać do 200*C (termoobieg).

Po tym czasie wkręcić w masę jajka.
Masa powinna być gęsta ale nie za bardzo. Ciasto przełożyć do rękawa cukierniczego z dużą końcówką gwiazdki. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskać okrągłe porcje ciasta w sporych odległościach od siebie.

Wstawić do piekarnika i piec około 20-25 minut do lekkiego zezłocenia.
Wyjąć i ostudzić. Po wystudzeniu przekroić na pół.


Składniki na malinową bezę włoską:
  • 200 g malin - świeżych lub mrożonych + 20 g cukru
  • 4 białek (160 g) w temperaturze pokojowej
  • 280 g drobnego cukru (240g + 40g)
Maliny wraz z 20g cukru wrzucamy do garnuszka i gotujemy do momentu puszczenia przez nie soku i całkowitego rozpadnięcia. Przecieramy przez sitko, powinniśmy otrzymać 100 ml soku, jeśli jest nieco mniej dopełnić wodą.

Do garnuszka (może być ten po gotowaniu malin) wrzucamy 240 g cukru i wlewamy 100 ml soku malinowego, mieszamy dokładnie.
Nastawiamy na średni ogień i gotujemy i od teraz NIE MIESZAMY JUŻ ANI RAZU!
Za pomocą termometru cukierniczego kontrolujemy temperaturę.

Białka wkładamy do misy miksera.

Gdy nasz malinowy syrop cukrowy osiągnie 100*C zaczynamy ubijać białka, gdy zostaną ubite na sztywną pianę dodajemy, łyżka po łyżce miksując dokładnie po każdej, 40 g cukru. Miksujemy dalej. Gdy malinowy syrop cukrowy osiągnie 118*C natychmiast zdejmujemy go z ognia. Zwiększamy obroty miksera do maksimum i cienką strużką wlewamy syrop cukrowy. Po wlaniu całego miksujemy jeszcze 8 minut (na najwyższych obrotach).
Niestety syrop malinowy, mimo swojej intensywności koloru tak dużą ilość piany nie zabarwi ładnie - kolor będzie blado różowy. Aby uzyskać taki ładny różowy kolor jak mój należy dodać odrobinę różowego barwnika spożywczego :) na sam koniec miksowania.

Bezę przekładamy do rękawa cukierniczego z końcówką dużej gwiazdki i wyciskamy na spód ptysia i przykrywamy górą. Nie żałujemy bezy, powinna zejść nam cała na przygotowane ptysie.

Na koniec posypujemy ptysie cukrem pudrem.


Smacznego i miłego dnia!









wtorek, 31 stycznia 2017

Orzeszki ver. 2



Przepis na tą wersję orzeszków dostałam od koleżanki Małgosi, która to po pierwszym poście zakupiła sobie także maszynkę i zaczęła działać.
Mój przepis obecny już na blogu na orzeszki był dla niej zbyt kruchy i zbyt słodki. 
Dostała/znalazła zatem ten i podzieliła się nim ze mną.
Orzeszki z tego przepisu są zdecydowanie mniej słodkie, co jest bardzo pozytywne bo zazwyczaj krem jaki dodajemy jest także słodki.

Wykonałam zatem orzeszki z tej wersji, choć jak zobaczyłam smalec w przepisie to obawiałam się czy aby na pewno będą mniej kruche od wersji pierwszej.
Przeczucia miałam dobre, niektóre orzeszki rozpadały mi się w dłoniach tuż po wyjęciu z maszyny...
Zatem musiałam obchodzić się z nimi bardzo delikatnie!
...choć przyznam, że moja rodzina cieszy się gdy są jakieś odpady z produkcji :) ...szybko pomagają je zutylizować :)

Przepis na ciasto składa się zuuuuupełnie z innych produktów niż w wersji pierwszej, zatem sami musicie zdecydować który bardziej Wam pasuje :)

Orzeszki tym razem przełożyłam kremem z miodownika.
Przy szykowaniu miodownika od razu pomyślałam, że ten krem będzie idealnie nadawał się do orzeszków i miałam racje!
To połączenie zwłaszcza po 1 dobie jest idealne!
Uwielbiam gdy orzeszki nasiąkną kremem, wtedy są najlepsze!

Do przepisu na dole dodaje także krem budyniowy z poprzedniego przepisu.

A ja postanowiłam dzisiaj, że następnym razem zrobię obie wersje na raz i będziemy degustować które lepsze....
Właśnie wykonałam je po raz kolejny i dałam mniej smalcu (80 g) i więcej o te 20 g masła. Zdecydowanie lepiej się z nimi pracowało przy pieczeniu (już tak się nie rozpadały) a w smaku wciąż idealne - kruche!
Do przetestowania jak bardzo kruche lubicie. Im więcej smalcu tym bardziej kruche


Składniki:
  • 600 g mąki pszennej
  • 150 g zimnego masła (lub 170 g i odpowiednio zmniejszyć ilość smalcu)
  • 100 g smalcu (lub 80 g)
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 3 żółtka
  • 100 ml śmietany 18%
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej


Wszystkie składniki umieścić w misie malaksera lub innego urządzenia (np. Thermomix) i zmiksować na jednolitą masę, która uformuje się w kulę.
Ciasto oczywiście można zagnieść ręcznie, w sposób tradycyjny.

Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i odstawić do lodówki na 30 minut.


Po tym czasie rozgrzać maszynkę do orzeszków, a z ciasta formować małe kulki mniej więcej wielkość pół łyżeczki - trzeba nieco wyczuć ich wielkość, jeśli ciasta będzie zbyt mało orzeszki nie będą "pełne" jeśli będzie zbyt dużo ciasto, ciasto wyjdzie poza foremkę i trzeba będzie potem nieco oskrobać orzeszek aby był idealny :)

Orzeszki pieczemy dość krótko około 2-3 minut, choć to też zależy od mocy opiekacza, ja obserwowałam swój opiekacz który tuż po zamknięciu mocno parował, kiedy tylko para przestawała się z niego wydobywać orzeszki były gotowe do wyjęcia.
Wyjmować połówki orzeszków i ostudzić.



Krem wersja 1 - masa kajmakowo-orzechowa:
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
  • 510 g masy kajmakowej 
  • 125 g orzechów włoskich

Najpierw zacznę od masy kajmakowej - można użyć gotowej i ja tak uczyniłam używając gostyńskiej, ale także można przygotować ją samemu. Puszkę mleka skondensowanego słodzonego wkładamy do garnka, można na leżąco, zalewamy wodą do przykrycia i tak gotujemy przez 2,5h od zagotowania, zmniejszając ogień aby woda tylko delikatnie bulgotała. W trakcie gotowania trzeba dolewać wody, tak aby puszka była cały czas zanurzona. Po 2,5h puszkę wyjąć ostrożnie z gorącej wody i odstawić do ostudzenia. Po tym czasie otworzyć i wyjąć gotowy kajmak.

Masło włożyć do misy miksera i za pomocą końcówki trzepaczki ubić do uzyskania jasnej i puszystej masy. Następnie dodawać stopniowo masę kajmakową, miksując dokładnie. Orzechy zmiksować w malakserze, dodać do masy i wymieszać.


Krem wersja 2 - masa budyniowa:
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki drobnego cukru
  • 3 żółtka
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • łyżki mąki pszennej
  • 230 g masła w temperaturze pokojowej
  • 1/2 szklanki rozdrobnionych orzechów włoskich
Mleko wraz z połową cukru zagotować.
W tym samym czasie żółtka utrzeć z cukrem i cukrem z prawdziwą wanilią na biały puszysty krem, dodać mąkę i dobrze zmiksować.

Następnie dodać 1/3 zagotowanego mleka, zmiksować dokładnie.
Przelać do garnka z pozostałym mlekiem i gotować na małym ogniu przez około minutę do czasu aż masa zrobi się gęsta jak budyń.
Garnek zestawić z ognia, masę przykryć folią spożywczą tak aby dotykała masy (spowoduje to że na powierzchni nie zrobi się kożuch) i odstawiamy do całkowitego ostudzenia.

Następnie masło wkładamy do misy miksera i końcówką do ubijania białek ucieramy masło do momentu uzyskania jasnego puchu, dodajemy cały budyń i ponownie miksujemy przez około 4-5 minut.
Następnie dodajemy orzechy i mieszamy szpatułką.

Tak przygotowanymi masami nadziewamy połówki orzeszków i składamy je do siebie, odkładamy na talerz. Następnie wstawiamy do lodówki do schłodzenia na 2h. 
Przed podaniem oprószamy delikatnie cukrem pudrem!


Miłego dnia!






wtorek, 27 grudnia 2016

Miodownik



Ciasto które ostatnim "rzutem na taśmę" zrobiłam dla nas na święta Bożego Narodzenia. Rzeczywiście w tym roku przygotowanie do świąt była dla mnie bogate w różnego rodzaju wypieki.
Ten miałam w planach ale jakoś dzień za dniem uciekał i czasu coraz mniej....
A dla tego ciasta (a może wręcz tortu) czas jest bardzo istotną rzeczą gdyż z każdym dniem ciasto nabiera aromatu i miękkości i jest coraz lepsze...
Ważna informacja jest taka że ciasto jest dobre po minimum 3 dniach leżakowania, a z każdym kolejnym jest jeszcze lepsze!
Zatem najlepiej wykonać ciasto na 5-7 dni przed dniem w którym chcemy je podać!

Ciasto składa się z 6 cienkich miodowych blatów, mocno nasączonych ponczem z rumu i przełożonych kremem kajmakowo-orzechowym, który to z każdym dniem leżakowania oddaje blatom wilgoć i aromat.

Ciasto warte wykonania a przede wszystkim skosztowania!
Jest niebiańsko pyszne!

...i wbrew pozorom nie jest pracochłonne, może czasochłonne aby upiec 6 blatów, potem idzie szybko :)
...najtrudniejsze jest oczekiwanie... 3 dni ciężko... a co dopiero 5 czy 7 ;)
Ponieważ należy je przechowywać w chłodzie ale nie koniecznie w lodówce to je uratowało, gdyż leżakowało sbie w garażu poza zasięgiem wzroku wszystkich domowników i dzięki temu przetrwało w całości do Świąt!


Składniki na 6 miodowych blatów:
  • 100 g miodu
  • 50 g cukru
  • 50 ml mleka
  • 30 ml rumu (dałam ciemny)
  • 125 g masła
  • 3 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 500 g mąki pszennej
  • 2 jajka

Do rondelka włożyć miód z cukrem i podgrzewać do rozpuszczenia cukru, zdjąć z ognia i od razu dodać masło, mleko i rum, wymieszać do momentu rozpuszczenia się masła, na sam koniec dodać sodę, wymieszać, odstawić do ostudzenia.


Tortownicę (albo nawet dwie na raz) o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia - samo dno, resztę wypuszczając poza obręcz.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180*C (grzałka góra i dół).

Do misy miksera wsypać mąkę, dodać ostudzoną masę, wymieszać do dokładnego połączenia a następnie wkręcić po jednym jajku.
Ciasto powinno być gładkie. Wyłożyć je na obsypaną mąką stolnicę, uformować kulę i podzielić na 6 równych części.

Jedną część rozwałkować na koło o średnicy tortownicy i wyłożyć nim dno przygotowanej tortownicy, w razie potrzeby palcami ułożyć dokładnie ciasto na wielkość dna. Wstawić tortownicę do piekarnika i piec 6-7 minut do lekko złotego koloru (nie dłużej bo blaty będą za twarde).
Po upieczeniu wyjąć od razu z piekarnika, chwilę przestudzić i wyjąć sam blat na kratkę do studzenia. Na tym samym papierze do pieczenia upiec kolejny blat. Jeśli macie 2 tortownice tej samej wielkości pójdzie Wam o wiele szybciej, podczas studzenia pieczecie kolejny blat.

Upiec tak wszystkie blaty i ostudzić.

Poncz:
  • 50 ml rumu (dałam ciemny)
  • 50 g płynnego miodu
Rum z miodem dokładnie wymieszać ze sobą i nasączyć nim upieczone i ostudzone blaty (rozłożyć je jeden obok drugiego), zużyć cały poncz!

Masa kajmakowo-orzechowa:
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
  • 510 g masy kajmakowej 
  • 125 g orzechów włoskich

Najpierw zacznę od masy kajmakowej - można użyć gotowej i ja tak uczyniłam używając gostyńskiej, ale także można przygotować ją samemu. Puszkę mleka skondensowanego słodzonego wkładamy do garnka, można na leżąco, zalewamy wodą do przykrycia i tak gotujemy przez 2,5h od zagotowania, zmniejszając ogień aby woda tylko delikatnie bulgotała. W trakcie gotowania trzeba dolewać wody, tak aby puszka była cały czas zanurzona. Po 2,5h puszkę wyjąć ostrożnie z gorącej wody i odstawić do ostudzenia. Po tym czasie otworzyć i wyjąć gotowy kajmak.

Masło włożyć do misy miksera i za pomocą końcówki trzepaczki ubić do uzyskania jasnej i puszystej masy. Następnie dodawać stopniowo masę kajmakową, miksując dokładnie. Orzechy zmiksować w malakserze, dodać do masy i wymieszać.

Dodatkowo:
  • 40 g orzechów drobno posiekanych + kilka połówek w całości.

Teraz czas na złożenie tortu.
Będziemy przekładać każdy blat kremem, należy zostawić nieco kremu na obłożenie tortu (góra i dół), zatem trzeba ostrożnie przekładać blaty kremem, warstwa ma być delikatna, nie za gruba.

Na koniec wierzch i boki tortu obłożyć pozostałym kremem.
40 g orzechów drobno posiekać w malakserze i obsypać nimi wierzch i boki, na górze ułożyć kilka połówek.

Tort przykryć folią aluminiową lub najlepiej włożyć do pojemnika do transportu tortów i odstawić w chłodne miejsce. Najlepiej aby było to chłodniejsze miejsce w domu, ale nie lodówka. Ciasto powinno leżakować i nabierać mocy minimum 3 dni a najlepiej 5-7.

Nie ma potrzeby przechowywania tortu w lodówce.

Smacznego!





poniedziałek, 19 grudnia 2016

Makowa panienka (bezglutenowa)



Makowa panienka - to ciasto makowe z kremem budyniowym i dodatkiem konfitury żurawinowej, nasączone limoncello.
Całość bardzo wyważona smakowa, w ogóle nie słodka, a dodatkowo dodatek konfitury żurawinowej łagodzi i podkręca smak.

Ciasto jest bezglutenowe, co na pewno ucieszy osoby unikające glutenu.

Jest też bardzo dobrą propozycją na stół świąteczny.

Szybka i łatwa w przygotowaniu, polecam wypróbowaniu.



Składniki na formę 25x25 cm:
  • 8 białek
  • szczypta soli
  • 130 g drobnego cukru
  • 4 żółtka
  • 150 g suchego maku
  • 100 g wiórków kokosowych
  • 100 g mielonych migdałów/mąki migdałowej
Blachę o wymiarach 25 x 25 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Odstawić. 

Piekarnik rozgrzać do temperatury 170*C (termoobieg).

Białka umieścić w misie miksera i wraz ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę, następnie bardzo po woli, łyżka po łyżce dodawać cukier, miksując po każdym dodaniu przez dłuższą chwilę. Po dodaniu cukru dodawać po jednym żółtku. Mak, wiórki oraz mielone migdały wymieszać i dodać bardzo ostrożnie do masy piankowej, wymieszać delikatnie szpatułką.

Masę przełożyć do formy, wyrównać i wstawić do rozgrzanego piekarnika, piec 20 minut. Ciasto wyjąć z piekarnika, ostudzić, przekroić na 2 równe blaty.


Poncz:
  • 50 ml limoncello
  • 50 ml wody 
Wymieszać ze sobą w niewielkiej szklaneczce, odstawić.

Krem budyniowy:
  • 500 ml mleka
  • 4 żółtka
  • 100 g drobnego cukru
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią 
  • 2 opakowania budyniu śmietankowego bez cukru (2x40g)
  • 200 g masła w temperaturze pokojowej
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 2 łyżki soku z cytryny
Dodatkowo: 
  • 1/2 słoiczka konfitury z żurawiny
  • wiórki kokosowe
Szykujemy krem. Mleko zagotować i zestawić z ognia. W międzyczasie żółtka umieścić w misie miksera i ucierać z cukrem i cukrem z prawdziwą wanilią na jasną i puszystą masę, następnie dodać budyń w proszku i zmiksować. Do powstałej masy dodać 200 ml gorącego mleka i zmiksować na jednolitą masę. Wlać do garnka z pozostałym mlekiem i postawić z powrotem na palnik i gotować na małym ogniu cały czas mieszając do zgęstnienia kremu. Następnie zdejmujemy z palnika, przykrywamy krem folią do żywności tak aby dotykała kremu, odstawiamy do całkowitego wystudzenia.
Po tym czasie masło wraz z sokiem i skórką z cytryny ubijamy do uzyskania jasnej i puszystej masy, dodać masę budyniową w 3 turach, miksując dokładnie po każdym dodaniu. 

Dolny blat naszego makowego ciasta nasączyć połową ponczu, następnie wyłożyć na niego cienką warstwę żurawiny i dokładnie rozsmarować po całości. Na żurawinę wyłożyć 2/3 kremu budyniowego, równo rozprowadzić po całości. Na krem położyć drugi blat, nasączyć pozostałym ponczem. na wierzch wyłożyć pozostały krem, wyrównać, obsypać wiórkami kokosowymi.

Wstawić do lodówki do schłodzenia.


Smacznego!







niedziela, 23 października 2016

Orzeszki



Czy znacie je z dzieciństwa?
Zapewne wszystkie dzieci PRLu (oraz ich rodzice)  na pewno!
Tak nas ostatnio w pracy naszło na wspominki wypieków właśnie z lat dzieciństwa i pojawiły się także orzeszki!
Ja je pamiętam, robiłam je z mamą!
Nie wiem tylko czy używałyśmy żeliwnej patelni czy jakiejś innej machiny, zupełnie tej części nie pamiętam... ale podpytam mamę!
Jest nadzieja że jak wszystkie orzeszki nie zostaną pożarte w naszym domu że coś dowieziemy do dziadków ;)
Choć to jest mocno zagrożone - znikają w tempie ekspresowym!

Orzeszki są to kruche ciasteczka wypiekane w specjalnej formie - kiedyś żeliwnej patelni, dzisiaj maszynce elektrycznej.
Zdecydowałam się na zakup takowej aby mojej rodzince przygotować orzeszki!
Maszynka szybko sobie z nimi radzi i 200 połówek jest gotowych w dość szybkim czasie bez większego zmęczenia osoby robiącej.
Trzeba jedynie pilnować czasu żeby orzeszki zanadto się nam nie przypiekły.
Same orzeszki to pyszne kruche ciasto, w formie połówki orzeszka. Takie połówki przekłada się kremem i łączy w całość.
Aby były jeszcze bogatsze można połówkę maczać w roztopionej czekoladzie i posypywać np. wiórkami kokosowymi :)

Czym przekładamy orzeszki?
Tu już dowolność ze względu na upodobania :)
U nas były 2 wersje - jedna to masa kajmakowa i dodatkami, a druga masa jaką zrobiłam to masa budyniowa... 
Oba przepisy znajdziesz poniżej.
Ponadto możesz użyć nutelli samej lub wymieszanej z serkiem mascarpone, do mascarpone możesz także dodać lemon curdu.
Mi osobiście baaardzo smakowały z kremem budyniowym i na drugi dzień kiedy to kruche ciasto złapało od kremu nieco wilgoci.

A po jakimś już czasie wykonałam orzeszki ver. 2 z zupełnie innym kremem kajmakowo-orzechowym, jest jeszcze lepszy! Dodaje go na końcu strony :)

Zachęcam do wypróbowania i wykonania, może gdzieś na strychu znajdziecie jeszcze Waszą maszynkę do orzeszków!


Składniki na 100 ciasteczek (już po złączeniu):

Wszystkie składniki umieścić w misie malaksera lub innego urządzenia (np. Thermomix) i zmiksować na jednolitą masę, która uformuje się w kulę.
Ciasto oczywiście można zagnieść ręcznie, w sposób tradycyjny.

Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i odstawić do lodówki na 30 minut.


Po tym czasie rozgrzać maszynkę do orzeszków, a z ciasta formować małe kulki mniej więcej wielkość pół łyżeczki - trzeba nieco wyczuć ich wielkość, jeśli ciasta będzie zbyt mało orzeszki nie będą "pełne" jeśli będzie zbyt dużo ciasto, ciasto wyjdzie poza foremkę i trzeba będzie potem nieco oskrobać orzeszek aby był idealny :)

Orzeszki pieczemy dość krótko około 2-3 minut, choć to też zależy od mocy opiekacza, ja obserwowałam swój opiekacz który tuż po zamknięciu mocno parował, kiedy tylko para przestawała się z niego wydobywać orzeszki były gotowe do wyjęcia.
Wyjmować połówki orzeszków i ostudzić.


Krem wersja 1 - kajmakowa:
  • puszka masy kajmakowej
  • posiekane orzechy włoskie
  • resztki ciasta po smażeniu 
Wszystkie składniki przełożyć do miseczki i razem wymieszać.

Krem wersja 2 - masa budyniowa:
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki drobnego cukru
  • 3 żółtka
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • łyżki mąki pszennej
  • 230 g masła w temperaturze pokojowej
  • 1/2 szklanki rozdrobnionych orzechów włoskich
Mleko wraz z połową cukru zagotować.
W tym samym czasie żółtka utrzeć z cukrem i cukrem z prawdziwą wanilią na biały puszysty krem, dodać mąkę i dobrze zmiksować.

Następnie dodać 1/3 zagotowanego mleka, zmiksować dokładnie.
Przelać do garnka z pozostałym mlekiem i gotować na małym ogniu przez około minutę do czasu aż masa zrobi się gęsta jak budyń.
Garnek zestawić z ognia, masę przykryć folią spożywczą tak aby dotykała masy (spowoduje to że na powierzchni nie zrobi się kożuch) i odstawiamy do całkowitego ostudzenia.

Następnie masło wkładamy do misy miksera i końcówką do ubijania białek ucieramy masło do momentu uzyskania jasnego puchu, dodajemy cały budyń i ponownie miksujemy przez około 4-5 minut.
Następnie dodajemy orzechy i mieszamy szpatułką.



Krem wersja 3 - masa kajmakowo-orzechowa:
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
  • 510 g masy kajmakowej 
  • 125 g orzechów włoskich

Najpierw zacznę od masy kajmakowej - można użyć gotowej i ja tak uczyniłam używając gostyńskiej, ale także można przygotować ją samemu. Puszkę mleka skondensowanego słodzonego wkładamy do garnka, można na leżąco, zalewamy wodą do przykrycia i tak gotujemy przez 2,5h od zagotowania, zmniejszając ogień aby woda tylko delikatnie bulgotała. W trakcie gotowania trzeba dolewać wody, tak aby puszka była cały czas zanurzona. Po 2,5h puszkę wyjąć ostrożnie z gorącej wody i odstawić do ostudzenia. Po tym czasie otworzyć i wyjąć gotowy kajmak.

Masło włożyć do misy miksera i za pomocą końcówki trzepaczki ubić do uzyskania jasnej i puszystej masy. Następnie dodawać stopniowo masę kajmakową, miksując dokładnie. Orzechy zmiksować w malakserze, dodać do masy i wymieszać.

Tak przygotowanymi masami nadziewamy połówki orzeszków i składamy je do siebie, odkładamy na talerz. Następnie wstawiamy do lodówki do schłodzenia na 2h. 
Przed podaniem oprószamy delikatnie cukrem pudrem!

Smacznego!