Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko_Dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodko_Dodatki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 maja 2018

Cukier z kwiatami bzu lilaka



Jak tylko przeczytałam o cukrze z kwiatami bzu lilaka to wiedziałam, że to coś dla mnie!

Pomyślałam że będzie idealnym dodatkiem do wypieków małych czy dużych a także do deserów....

Nastawiłam i zobaczymy co z tego wyjdzie, gdyż....
Pierwszego dnia cukier prezentuje się wspaniale fiolet połączony z bielą...
Ale cukier szybko zaczyna pochłaniać wilgoć z kwiatków, które więdną i robią się szarobure a cukier straszliwie mokry....

Ale nie zrażam się, czekam, wysuszę, zmielę i na pewno będzie cudowny!


Składniki:
  • 2 szklanki kwiatów bzu lilaka
  • 2,5 szklanki drobnego cukru
cukier wraz z kwiatami wsypujemy do słoika, zakręcamy, potrząsamy słoikiem i odstawiamy na 2-3 dni. Codziennie wstrząsamy słoikiem i już kolejnego dnia widzimy że cukier jest bardzo wilgotny.

Po upływie 2-3 dni cukier wysypujemy na blachę z piekarnika, wyłożoną papierem do pieczenia i suszymy - najlepiej i najszybciej w piekarniku - termoobieg 40*C.
Po wysuszeniu cukier z kwiatami (całością lub częścią mielimy), przekładamy do słoiczka i korzystamy na bieżąco.

Po jakimś czasie cukier niestety może się nam skawalić ale wówczas mielimy ponownie i jest gotowy do użycia!


Cudnie pachnących słodkości życzę :)






niedziela, 6 maja 2018

Syrop z kwiatów bzu lilaka



Uwielbiam bez - jego zapach i kwiaty - mogłabym całymi dniami siedzieć pod drzewem i napawać się tym zapachem!
Dlatego smutno mi, że w warunkach domowych, w wazonie, nie za długo wytrzymują 😞

U moich rodziców jest przepiękny bez, odmiana o bardzo dużych kwiatach, gałęzie aż uginają się od kwiatów.
Baaaaa nawet rodzice chowają dla mnie odnogę abym mogła posadzić go w swoim ogrodzie i aż wstyd się przyznać, że nie mogę go przesadzić od dobrych 4 jak nie więcej lat....

Dwa dni temu wpadłam na necie na syrop z bzu i wtedy to zaczęło się moje szaleństwo...

Miała być jedna butelka, która od razu się rozmnożyła na dwie i kolejnego dnia jechałam po kolejny bez i są cztery i jedna ekstra dla taty, który co chwila dzwoni i pyta i jak wyszedł i jak,  no więc zrobiłam i dla niego.
Dodatkowo nastawiłam też cukier z kwiatami bzu, a w międzyczasie napar na konfiturę....
Wrzucając post z pracy na FB podrzucono mi kolejne 2 pomysły - nalewka i lody - zobaczymy jak pójdzie!

Wykonanie syropu jest bardzo proste i szybkie!
Najdłużej schodzi z odrywaniem kwiatków.
Należy pamiętać aby bez był z miejsca w którym nie ma dużego zanieczyszczenia powietrza.
Kwiatów nie myjemy, i wrzucamy bez zielonej części - ona powoduję goryczkę, a tego nie chcemy!

Do dzieła, jeszcze dacie radę przygotować, chociaż na spróbowanie - jedną buteleczkę 😉
Myślę, że będzie idealny do naleśników, pancake'ów, deserów czy herbaty.


Składniki na 1 litr syropu: 
  • 2,5 szklanki kwiatów bzu lilaka ciemnego
  • 2,5 szklanki wody
  • 2,5 szklanki cukru
  • 1/2 cytryny pokrojonej na ćwierć-plasterki
Kwiaty bzu obrać, odrzucając zielone części, wrzucić do słoika.
Dorzucić ćwierć-plasterki cytryny.
Wodę wraz z cukrem zagotować (do wrzenia) i zalać nią kwiaty bzu.

Słoik zamknąć i odstawić na 4 dni w chłodne miejsce, mieszać lub wstrząsnąć słoikiem codziennie przynajmniej 2 razy.
Po tym czasie przecedzamy syrop do butelki.
Jeśli ma być na później - pasteryzujemy.
Jeśli do bieżącego zużycia - trzymamy w lodówce.


Miłego!





środa, 7 marca 2018

Polewa lustrzana, glazura, mirror glaze (z białej czekolady)



Mirror glaze czyli polewa/glazura lustrzana
to moja wielka miłość 💗
Jak tylko ją zobaczyłam po raz pierwszy zabrałam się za robotę i szykowanie i powiem szczerze całkiem nieźle mi poszło...
Pewnie dlatego próbowałam dalej i dalej...
Ale nie do końca byłam usatysfakcjonowana.
Pewnego dnia chodząc po powszechnie znanych portalach społecznościowych natknęłam się na dzieła Kseni Penkina i zakochałam się jeszcze bardziej....
Ksenia robiła szkolenia, ale w miejscach odległych od Polski i poza moim zasięgiem, zatem zanosiłam się na szkolenie online ale jakoś nie byłam przekonana do tej formy nauki w zakresie cukiernictwa....
Zatem gdy pewnego dnia zobaczyłam że Ksenia przylatuje do Europy zrobić szkolenie to długo się nie zastanawiałam i jeszcze tego samego dnia zapłaciłam pierwszą ratę za szkolenie i kupiłam bilety lotnicze!
Szkolenie było pierwsza klasa i poniższe i powyższe dzieła są jego efektem. 
Przepis także pochodzi od Kseni, jest sprawdzony i ja jestem z niego zadowolona.

Ważna rzecz przy glazurze:
* polewa podczas szykowania nie może się napowietrzać
* ciasto musi być zmrożone przed nałożeniem glazury
* glazura musi mieć odpowiednią konsystencję (temperaturę) aby dobrze rozprowadziło się po torcie
* nigdy nie poprawiamy, trzeba się więc skoncentrować aby za pierwszym polaniem wyszło dobrze :)
* glazurę która ścieknie możemy spokojnie zlać, wstawić do lodówki i wykorzystać ponownie




Składniki:

  • 11 g żelatyny + 55 g zimnej wody
  • 75 g wody
  • 150 g cukru
  • 150 g syropu glukozowy
  • 100 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 150 g białej czekolady (używam Callebaut W2)
  • Dowolny barwnik


Żelatynę zalać zimną wodą i odstawić do napęcznienia na około 10 minut.

Mleko skondensowane słodzone wraz z czekoladą umieścić w wysokim pojemniku (można użyć miarki).


Wodę wraz z cukrem i glukozą (aby glukoza lepiej się wydobywała z pojemnika/miseczki można ją nieco podgrzać w mikrofali) umieścić w garnuszku i zagrzać, czekamy do wrzenia, następnie oprócz bąbelków pojawi się piana, czekamy dalej do momentu, aż piana zniknie. Zdejmujemy z ognia i wlewamy powstałą masą do pojemnika z czekoladą i mlekiem, dodajemy napęczniałą żelatynę i blendujemy za pomocą blendera. Najlepiej użyć blendera o otwartej końcówce gdyż powoduje ona, że nie powstają pęcherze powietrza podczas blendowania - to bardzo ważne mirro glaze nie powinien mieć pęcherzyków powietrza w sobie.

Teraz możemy podzielić naszą glazurę na 2-3 pojemniki, do każdego dodać dowolny kolor i ponownie zblendować.
Przykryć folią spożywczą tak aby dotykała glazury i wstawić do lodówki.

Kolejnego dnia wyjmujemy z lodówki, usuwamy folię, podgrzewamy nieco w mikrofali (nie do całkowitego rozpuszczenia, po środku powinna pozostać stężała glazura). Blendujemy (to też powoduje podgrzanie glazury) do uzyskania jednolitej masy.

Nasza glazura powinna mieć 29-39*C aby użyć jej do  polania naszego tortu/ciasta/deseru.


Jak polewamy? 
* Szykujemy sobie  blachę z piekarnika (ja dodatkowo wykładam ją folią spożywczą, ale nie jest to konieczne, mi łatwiej zlewa się potem glazurę).
* ustawiamy naczynie o średnicy mniejszej niż nasz torcik - tak aby glazura swobodnie ściekała (można tu wykorzystać obręcz lub zwykły pojemnik plastikowy)
* szykujemy naszą glazurę do odpowiedniej gęstości/temperatury
* wyjmujemy zmrożone ciasto, usuwamy formę, kładziemy na nszej "podstawce" i polewamy glazurą
* Zaczynamy od środka i zataczając coraz większe okręgi oblewamy coraz bliżej brzegu i teraz patrzymy aby dokładnie oblać boczne ściany. 


No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam....

Miłej zabawy 😀






niedziela, 2 lipca 2017

Prażone płatki migdałowe






Spotkałam je na szkoleniu z tortów musowych i wykorzystywaliśmy je do tortu czekoladowo-pomarańczowego.
Były tak pyszne, że nie mogliśmy się od nich oderwać.
Okazało się że nie jest je trudno wykonać samemu w domu.

Są doskonałym dodatkiem do wszelkiego rodzaju słodkości - tortów, ciast, lodów, deserów...

Kiedy zobaczyłam, że tort czekoladowo-pomarańczowy nie jest jeszcze na blogu, postanowiłam wykonać je samodzielnie w domu, tak aby przepis był pełny i mój słoik także 😊

Przepis bardzo prosty i niezbyt długi. Należy wykonać kilka czynności i gotowe. Migdały przechowujemy w słoiku szczelnie zamkniętym.



Składniki:
  • 3 łyżki wody
  • 3 łyżki cukru
  • migdały w płatkach
  • cukier puder
Wodę wraz z cukrem umieścić w malutkim garnuszku i przygotować syrop cukrowy - czyli gotujemy do rozpuszczenia cukru, następnie zestawiamy z palnika i studzimy.


Piekarnik rozgrzewamy do 160*C (termoobieg).

Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wysypujemy płatki migdałowe, skrapiamy je syropem cukrowym i delikatnie mieszamy (na papierze nie mogą zostać mokre plamy po syropie). Teraz posypujemy płatki cukrem pudrem i ponownie delikatnie mieszamy.

Wkładamy blachę do rozgrzanego piekarnika i pieczemy/suszymy, co jakiś czas mieszając, do momentu aż  płatki będą chrupiące.

Wyjmujemy z piekarnika i studzimy, przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.


wtorek, 9 maja 2017

Masło pralinowe



W życiu nie słyszałam o maśle pralinowym....
Dowiedziałam się o nim na warsztatach z makaroników, nasz francuski chef sprzedał nam kilka ciekawostek, niekoniecznie makaronikowych ;)
...ale za to bardzo cennych i ciekawych...
W końcu wiemy nie od dzisiaj, że człowiek uczy się całe życie.
A więc chef sprzedał nam szybki przepis na masło pralinowe, które można wykorzystać do naleśników, placków czy kremów (do makaroników też).

Ja długo nie czekałam, jeszcze tego samego dnia mieliśmy w domu masło pralinowe :)

Masło zrobiłam z orzechów laskowych ze skórką (jest OK, ale bez skórki będzie bez żadnej goryczki), ale możecie także zrobić na przykład pół na pół z migdałami, albo z samych migdałów.


Składniki na około 400 ml słoiczek:

  • 250 g cukru
  • 250 g orzechów laskowych
W pierwszej kolejności szykujemy karmel z cukru, aczkolwiek odmierzone i przygotowane orzechy mamy pod ręką.

Szykujemy także blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia lub matą silikonową.

Do garnka z grubym dnem wsypujemy cukier i nastawiamy palnik. Bez żadnego mieszania czekamy, aż cukier się rozpuści (ewentualnie możemy co jakiś czas potrząsnąć patelnią)żeby cukier równomiernie się rozpuszczał aż do złotego koloru.
Przy tej czynności musimy być bardzo uważni, gdyż po rozpuszczeniu cukru można szybko spalić powstały karmel.
Gdy nasz karmel ma już ładny złoty kolor działamy szybko: zdejmujemy patelnię z ognie dodajemy orzechy, mieszamy (ja użyłam silikonowej patki, ale takiej twardej) i przelewamy na przygotowaną wcześniej blachę. Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia (1h).

Po tym czasie czas wypróbować nasz kuchenny sprzęt, będzie potrzebny malakser o dobrej mocy lub Thermomix. Uywając malaksera trzeba robić przerwy aby nie stracił swojej żywotności gdyż nie jest to łatwe dla niego zadanie. Nawet mój Thermomix nagrzał się do 50*C.

Łamiemy orzechy z karmelem na mniejsze kawałki i wkładamy do malaksera/Thermomixa oraz miksujemy do uzyskania masła, trwa to dłuższą chwilkę ale w końcu uzyskamy. Miksujemy do momentu uzyskania pożądanej konsystencji - do kremów warto pozostawić w nieco gęstszej formie do naleśników/placków w bardziej płynnej - łatwiej będzie smarować. Pamiętajcie robić przerwy Waszemu sprzętowi abyście zaraz nie musieli kupowac kolejnego...;)

Korzystając z Thermomixa - po wrzuceniu orzechów z karmelem miksujemy 1min/obr. 8, zgarniamy kopystką orzechy ze ścianek i tak powtarzamy czynność kilkakrotnie, do uzyskania pożadanej konsystencji.

Przekładamy do słoiczka, studzimy, zakręcamy i wstawiamy do lodówki.

Ciekawe czy Wam zasmakuje? Francuzi ponoć je uwielbiają....







sobota, 18 lutego 2017

Mango curd



Jeśli uwielbiacie tak jak ja mango to koniecznie musicie przygotować z niego mango curd.
Akurat miałam jedno mango, mocno już dojrzałe, więc wypadło na przygotowanie tartaletek z mango curdem.

Mango curd jest tak przepyszny, że ciężko powstrzymać się od wyjadania ze słoika :)

Nam posłużył do tartaletek, ale będzie idealny do pavlovej czy po prostu do naleśników lub pankeków.

Możecie oczywiście użyć gotowego mango puree, zwróćcie tylko uwagę aby nie było dodatkowow słodzone i czy w składzie ma kwasek cytrynowy - wówczas nie dodawajcie do curdu już soku z cytryny.

Przepyszny!

Składniki na około 300 ml:
  • 275 g puree z mango (1 dojrzałe duże mango) lub gotowe
  • 50 g cukru pudru
  • 1,5 łyżki soku z cytryny
  • 2 żółtka
  • 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w 1 łyżce zimnej wody
  • 25 g masła
W pierwszej kolejności należy przygotować mango puree ze świeżego owocu, jeśli takiego używacie. Mango umyć, osuszyć, obrać i odkroić od pestki. Za pomocą blendera zmiksować na pure. Jeśli mango miało włókna (zdarza się to czasami, moje było idealne) to pure najlepiej przetrzeć przez sito, inaczej będziecie czuć dyskomfort jedząc je i czując włókna.

Mango puree wraz z cukrem, żółtkami i sokiem z cytryny umieścić w garnuszku, gotować na niewielkim ogniu prawie do zagotowania, ale nie dopuszczamy do wrzenia bo może się nam zważyć, zdejmujemy z ognia i dodajemy mąkę ziemniaczaną rozrobioną z wodą, mieszamy dokładnie i ponownie stawiamy na palnik i ponownie pilnujemy aby się nie zagotowało. Zdejmujemy z ognia i dodajemy masło, mieszamy do momentu rozpuszczenia masła.

Przelewamy do słoiczka i studzimy a następnie chłodzimy przez kilka godzin w lodówce.

Mango curd należy przechowywać w lodówce i zużyć w przeciągu 3 dni po przygotowaniu!

środa, 11 stycznia 2017

Sos karmelowy



Ten sos karmelowy powstał specjalnie do bezowego tortu dekadenckiego!
Ponieważ sosu wychodzi około 1,5 szklanki to było zbyt dużo na jeden tort, zatem nieco zostało do późniejszego wykonania i wszystkich to bardzo ucieszyło!
Sos jest nieziemski i mówię to Wam jako wielbicielka wszelakich sosów karmelowych/toffi, bo swojego czasu wypróbowałam wszystkie dostępne na rynku i ten zostawia kupne daleko w tyle!

Sos do wykorzystania do wszelkiego rodzaju deserów, lodów, naleśników czy gofrów!

Zwykły naleśnik z twarożkiem staje się niezwykły i pięknie rozpoczyna dzień jeśli podamy go w takim towarzystwie na śniadanie...

Sos karmelowy można dość długo przechowywać (najlepiej w lodówce).

Spróbujcie go kiedyś zrobić, warto a wcale nie tak trudno.
Choć na pewno jest to rzecz której trzeba stać i pilnować aby się nie przypaliła.




Składniki na około 1,5 szklanki:

  • 1 szklanka cukru
  • 1/4 szklanki wody
  • 1 szklanka śmietany kremówki 30% lub 36%

Do średniej wielkości rondelka wsypać cukier i wlać wodę, nastawić ogień na średnią moc i mieszać do momentu całkowitego rozpuszczenia się cukru.
Po tym czasie ogień zwiększyć do nieco większego i teraz przestajemy już mieszać, gotujemy w ten sposób naszą mieszankę do uzyskania jasno brązowego koloru (trwa to około 9 minut). Tutaj trzeba uważać bo nasza substancja może szybko zmienić kolor na ciemno brązowy tj, zacznie się przypalać i sos nie będzie dobry!

Gdy uzyskamy kolor jasno brązowy dodajemy całą śmietanę (wciąż trzymamy na ogniu) i od razu energicznie mieszamy (tutaj przyda się pomocnik, który będzie wlewał śmietanę a Ty trzymając rondel będziesz ją energicznie mieszać), początkowo masa może zrobić się zwarta, ale trzeba wciąż energicznie mieszać do otrzymania jednolitej masy. Gotować cały czas do momentu aż sos nieco zgęstnieje (Anetka tylko nieco :)).

Przy dodaniu śmietanki i mieszaniu należy uważać, gdyż masa może mocno bulgotać, zatem lepiej za pomocnika nie brać dziecka.

Sos przelać do słoiczka, ostudzić. Początkowo można przechowywać w temperaturze pokojowej, potem już w lodówce. 



Smacznego!


sobota, 24 września 2016

Jogurt kokosowy



Jogurt kokosowy to nasz ostatni HIT!
Nie dość, że jest wegański to nieziemsko smaczny i taaaaki kremowy!

Trochę żałuję, że tak mało można mi jadać zimnych posiłków, ale staram się go zajadać do cieplutkich i pulchniutkich placków dyniowych na mące ryżowe w połączeniu z powidłami - IDEALNE!

Szczerze mówiąc to nawet nie miałam go wrzucać na bloga - bo tu jogurtownica potrzebna, a bez niej to więcej zabawy, ale też do zrobienia :)
Ale jak przyniosłam do pracy na spróbowanie to kazali wrzucić :)
Więc jest!
Koniecznie muszę spróbować jeszcze wersje z mlekiem migdałowym, ale póki co jesteśmy zachłyśnięci kokosowym smakiem :)

Ważnym elementem w tej wersji jest jakość mleka kokosowego jakiego użyjecie - ja do tego celu zakupiłam mleko firmy Aroy-D, które ma aż 60% ekstraktu z kokosa, z czego większość innych ze sklepowych półek zaledwie 6%.
Do tego jogurtu zakupiłam specjalnie kultury bakterii, które ukwaszą nam jogurt oraz pektynę która go zagęści i spowoduje że będzie taki nieziemsko kremowy.
Jeśli wykonasz jogurt odłóż z niego 200g i wykorzystaj do zakwaszenia kolejnej partii, wówczas nie będziesz musiał wykorzystywać kultur bakterii. Tak możesz zrobić maksymalnie 3 razy, potem ponownie użyj nowych kultur.

Ja wykonałam go w jogurtownicy ale spokojnie możecie wykonać jogurt bez niej (instrukcja poniżej), wystarczy dobrze owinąć jogurt i trzymać w ciepłym miejscu przez 8-10h

Przepis zdecydowanie wart wypróbowania :)



Składniki na 1 l jogurtu:
  • 1 l mleka kokosowego o wysokiej zawartości kokosa
  • 1 opakowanie kultur bakterii, ja używam tych
  • 22 g pektyny firmy Arche
  • 3 łyżki cukru lub ksylitolu

Mleko wlać do garnka, dodać pektynę i cukier i bardzo dokładnie wymieszać. Postarać się pozbyć wszystkich grudek, podgrzać mleko i gotować do momentu aż mleko się zagęści.

Odstawić mleko do ostudzenia do temperatury 43-45*C. 
Po tym czasie ja przelewam całość przez sitko aby pozbyć się grudek z pektyny (niestety nie udało mi się jeszcze nigdy dokładnie rozprowadzić pektyny, aby nie robiły się grudki :() do do mleka kultury bakterii i dokładnie mieszamy.

JOGURTOWNICA
Mleko przelewamy do jogurtownicy i nastawiamy na 8-10 godzin. Po tym czasie pojemnik z jogurtem wstawiamy do lodówki i porządnie chłodzimy.

BEZ JOGURTOWNICY
Piekarnik rozgrzewamy do 50*C, wyłączmy i lekko uchylamy z włączonym światełkiem wewnątrz.
Jogurt przelewamy do sparzonego wrzątkiem słoika, zakręcamy przykrywką, zawijamy bardzo dokładnie w ręcznik i wstawiamy do piekarnika. Piekarnik pozostawiamy lekko uchylony (najlepiej w drzwiczki włożyć łyżkę aby była tylko delikatna szparka) i pozostawiamy zapaloną lampkę.
Pozostawiamy jogurt na 8h.
Po tym czasie chodzimy w lodówce.


                               Przepis pochodzi ze strony OlgaSmile






sobota, 20 sierpnia 2016

Cukier z prawdziwą wanilią (wersja także na ksylitol)



Może zwróciliście uwagę, iż w moich przepisach coraz częściej pojawia się w składnikach cukier z prawdziwą wanilią :)
Tak, nie kupuję cukru wanilinowego tylko sama przygotowuję cukier z wanilią.
Jest on bardzo aromatyczny i do ciasta wystarczy jego 1 łyżeczka aby zastąpić całą torebkę tego chemicznego środka!

Wam też polecam przygotowanie samemu takiego cukru, będzie o wiele smaczniej, o wiele zdrowiej, a pewnie i taniej :)

W ten sam sposób przygotowuję ksylitol waniliowy i dodaję do wypieków w których stosuję ksylitol zamiast cukru.

Zachęcam do wykonania!

Składniki:
  • 200 g drobnego cukru lub ksylitolu
  • 1 laska wanilii

Laskę wanilii pokroić na mniejsze kawałki (całość).
Do większego słoika wrzucić cukier, dodać pokrojoną laskę wanilii. Słoik zakręcić i dobrze nim wstrząsnąć aby wymieszać cukier z wanilią. Zamknięty odstawić na 3 dni, każdego dnia wstrząsając nim przynajmniej kilka razy.

Po 3 dniach cukier wraz z wanilią przełożyć do urządzenia miksującego, może to był młynek do kawy, malakser lub blender z przystawką tnącą. Miksujemy do dokładnego zmielenia, powstanie nam cukier puder z drobinkami wanilii. 
Ja oczywiście robię to w kilka sekund w Thermmixie.

Otrzymany cukier z wanilią przekładamy do słoiczka, zakręcamy i odstawiamy w suche miejsce. 

Zdrowych i smacznych wypieków :)


sobota, 21 maja 2016

Masło orzechowe oraz orzechowe z czekoladą




Lubicie masło orzechowe?
Jeśli tak, to warto je zrobić samemu i uwierzcie mi, że wcale nie jest to trudne...
Wystarczą dwa składniki, blender z pojemnikiem do siekania, kilka minut i gotowe.
Polecam też wersję czekoladową, taką finalnie zrobiłam, wystarczy dodać roztopioną czekoladę i dobrze wymieszać.
Ja dodałam gorzką, na co moje dzieci bardzo się skrzywiły i wyraziły swoje niezadowolenie w tonie głosu mówiąc "...z gorzką?!!"
Co za pomysł ;-)
...no nic zobaczymy jak im pójdzie....

Jak nie będzie cieszyć się powodzeniem to wkrótce na blogu pojawią się ciasteczka z czekoladowym masłem orzechowym :)

Ale wszystkich wielbicieli masła orzechowego gorąco zachęcam do wykonania bo naprawdę jest bardzo dobre i szybkie w wykonaniu, a przede wszystkim nie ma w sobie chemii jak wersje sklepowe!

Ach i jeszcze jedno!
Moje masło jest gładkie, co widać na zdjęciu, ale taki był zamysł jako że miało być czekoladowe i chciałam aby gładkie było :)
Jeśli chcecie mieć wyczuwalne orzechy w maśle, trzeba je mniej rozdrobnić.





Składniki na słoiczek 300 ml:

  • 250 g orzechów arachidowych prażonych, niesolonych
  • 1 łyżka oleju rzepakowego 
Dodatkowo do wersji czekoladowej: 100 g gorzkiej czekolady


Orzechy wsypać do pojemnika do siekania dołączonego do blendera ręcznego. Zmiksować orzechy na mniejsze kawałki, dodać olej i dalej miksować do momentu aż orzechy połączą się z olejem w jednolitą masę tworząc masło. Wszystko zależy od mocy blendera, mój należy do tych mocnych zatem przygotowanie masła zajęło mi około 5 minut).

Jeśli chcemy zakończyć na maśle orzechowym to przekładamy je do słoiczka i odstawiamy aby ostygło.

Jeśli decydujemy się na wersję z czekoladą to teraz należy rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej i dodać ją do masła orzechowego, wymieszać łyżeczką do dokładnego połączenia składników.

Masło przełożyć do słoiczka i odstawić do ostygnięcia.

Smacznego!







poniedziałek, 26 października 2015

Czekoladowy pudding chia



....były chia w jogurcie, były o smaku kokosowym, więc czas na wersję czekoladową :)
Mi niestety nie udało się jej spróbować, bo Natalka a zaraz po niej Emilka zaatakowały 2 przygotowane porcje! Zrobiłam tylko dwa bo Maciek raczej niechętnie, Emilka do tej pory nie lubiła, ale jak widać wersja czekoladowa baaardzo jej zasmakowała.

Podana z sosem truskawkowym ze świeżych truskawek, ale wcześniej jedliśmy z frużeliną wiśniową. Obie wersje idealnie się skomponowały z wersją czekoladową!

Zachęcam serdecznie do wykonania!



Składniki dla 2 osób:
  • 1 szklanka mleka
  • 3 łyżki chia
  • 2-3 łyżki kakao
  • 2 łyżki miodu
Do mleka dodać miód i dokładnie wymieszać, można też delikatnie podgrzać jeśli nie będzie chciał się połączyć z mlekiem. Jeśli podgrzewany przestudzić. Następnie dodać kakao i dokładnie wymieszać do połączenia kakao z mlekiem.

Dodać 3 łyżki nasion chia i wymieszać.
Wstawić do lodówki i mieszać co jakiś czas podczas gęstnienia, aby nasiona równo się rozmieszczały w puddingu.



Gdy będzie już dość gęsty i równomiernie nasiona chia rozłożą się po całości przełożyć do oddzielnych pojemniczków.

Można podać z frużeliną wiśniową lub malinową lub truskawkową. Wszystkie będą się świetnie komponować z czekoladowym chia.

Smacznego!








środa, 10 grudnia 2014

Szyszki z ryżu preparowanego



W ramach "smaki z dzieciństwa" zrobiłam swoim dzieciom szyszki z ryżu preparowanego :)
Hmmm bardzo apetyczne! 
zwłaszcza te białe cieszyły się popularnością....
I Emilka powiedziała, że lepsze niż w szkolnym sklepiku :)
...ale coś mi się przypomina że ja bardziej lubiłam szyszki z płatkami kukurydzianymi.... 
next time będą....


Składniki na około 30 mniejszych szyszek:
  • 400 g masy kajmakowej
  • 50 g czekolady mlecznej
  • 50 g czekolady białej
  • 90 g ryżu preparowanego


Masę kajmakową podzielić po połowie na dwa małe garnuszki. Do jednego dodać białą czekoladę do drugiego mleczną.
Nastawić na mały ogień i podgrzewać, ciągle mieszając do rozpuszczenia czekolady.

Przełożyć do dwóch miseczek (oddzielnie z białą, oddzielnie z mleczną czekoladą), dodać do każdej miski po 45 g ryżu. Dokładnie wymieszać łyżką.

Wilgotnymi rękoma formować szyszki lub po prostu kuleczki :)
Odkładać na talerz, jak wszystkie będą gotowe wstawić do lodówki do zastygnięcia.

Smacznego!


niedziela, 7 grudnia 2014

Skórka kandyzowana



Kandyzowana skórka z pomarańczy lub cytryn.
U mnie w domu raczej jest zawsze, stoi sobie w słoiczku w lodówce i czeka na moment kiedy będzie potrzebna.
W ciągu roku mało jej używam, czasem do chałki czy innych ciast drożdżowych, czasem do sernika....
...ale tuż przed świętami używam jej najwięcej....
...do pierniczków...

Najlepsza oczywiście jest ta własnej roboty.
U nas specjalistą od przygotowywania jest mój tata - nie wiem czy zauważycie to na zdjęciu ale jest baaaaardzo precyzyjnie przycięta i ani śladu białych błonek ze skórki.

PERFEKCYJNA!


Składniki:
  • 6 pomarańczy lub 8 cytryn z jak najcieńszą skórką 
  • 2 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki wody

Pomarańcze/cytryny umyć, wyszorować, sparzyć wrzątkiem.
Skórkę zdjąć z pomarańczy/cytryn w jak największych kawałkach, dokładnie usunąć białą, wewnętrzną cześć skórki i wyrzucić.
Pozostałą skórkę kroić najpierw w paseczki a potem w kostkę, wielkość w zależności od Waszych upodobań, ja zdecydowanie wolę drobną.

Tak pokrojoną całą skórkę przełożyć do małego garnuszka zalać wrzątkiem i gotować 10 minut, pozostaw w wodzie.

W drugim garnuszku wymieszaj 1/4 szklanki wody z 2 szklankami cukru, wymieszaj. Teraz przelej na sitko i odcedź skórkę z garnuszka, przełóż do garnka z cukrem i wodą. Włącz mały ogień i gotuj przez około 30 minut, aż większość płynu odparuje, a skórka będzie półprzezroczysta.

Na sitku odcedź nadmiar płynu, a skórkę przełóż do słoiczków, ostudź, zamknij i schowaj do lodówki.

Teraz Wasze ciasta będą jeszcze smaczniejsze!







poniedziałek, 8 września 2014

Mus dyniowo-jabłkowy



Ten mus zrobiłam przy okazji robienia kremu dyniowego z kokosowym smakiem.
Tak pomyślałam, że może moim dziewczynkom podpasuje do naleśników czy po prostu na kanapkę...

I muszę Wam powiedzieć, że podpasował przede wszystkim mi!
No ma naprawdę boski smak, to połączenie dyni (zresztą mojej ulubionej odmiany) z uwielbianymi przeze mnie jabłuszkami z dodatkiem przypraw....
No po prostu nie mogłam się powstrzymać żeby nie wyjadać prosto z garnka :)



Składniki na 2 słoiczki 300ml:
  • 4 jabłka
  • 4 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu z pomarańczy
  • 1/3 łyżeczki mielonego cynamonu 
  • 1/4 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
  • 200 g puree z dyni

Przygotować puree z dyni.
Ja najczęściej korzystam z dyni Hokkaido, ta dynia charakteryzuje się tym że jest niewielka, ma pomarańczowy kolor, a co również ważne pieczemy ją ze skórką i ze skórką jemy!
Aby przygotować puree należy umyć i wytrzeć do sucha dynię.
Przekroić na pół, wydrążyć środek wraz z pestkami. Dynię pokroić na małe cząstki, połówkę przekroić na pół a każdą ćwiartkę jeszcze raz na pół.
Położyć na blachę piekarnika i piec w 180 prze około 30-40 minut.
Jak dynia jest już miękka, wyłączyć piekarnik, wyjąć dynię i ostudzić.

Jabłka umyć, obrać ze skórki, pokroić na ćwiartki, wydrążyć gniazdo z pestkami. Każdą ćwiartkę pokroić jeszcze na 4-6 części. Wrzucić do rondelka, dodać cukier, ekstrakt pomarańczowy, cynamon, gałkę muszkatołową.
Doprowadzić do zagotowania i zmniejszyć ogień do minimum. Dusić przez około 20 minut, aż jabłka będą miękkie i będą się rozpadać. W tym momencie dodać puree z dyni, ręcznym malakserem rozdrobnić nasz mus.
Dusić przez kolejne 15 minut na małym ogniu co chwila mieszając, aż mus będzie gęsty i nabierze bardziej wyrazistego koloru.

Mus przechowywać w lodówce przez 7 dni.
Jeśli chcecie go zapasteryzować to oczywiście jest to możliwe i czynimy to tak samo jak z przetworami, na przykład tutaj.





Smacznego! 





piątek, 25 kwietnia 2014

Golden Syrop



Golden syrop - już kilkakrotnie pojawił się w przepisach zatem śpieszę z informacją jak zrobić go samemu :)

Często używany jest do deserów czy ciast, ale muszę Wam powiedzieć że świetnie spisuje się jako polewa do naleśników....

Nie jest go trudno zrobić, ale trzeba robić dokładnie z instrukcją i być nieco cierpliwym, bo zdarza się że nie wychodzi
...mój pierwszy został wylany :)

Na pierwszy raz zachęcam do zrobienia z połowy porcji.




Składniki na 1 litr:
  • 200 g cukru
  • 50 g wody
W większym garnuszku zagotować cukier z wodą, na średniej mocy. Nie mieszać. Gotować do momentu, aż cukier się skarmelizuje i całość będzie rzadka i będzie miała piękny ciemnozłoty kolor (nie przypalić - nada to gorzkiego posmaku). Zdjąć z palnika.

Ponadto:
  • 1 kg cukru
  • 600 g wrzącej wody
  • 2 łyżki soku z cytryny lub nieco więcej
Ostrożnie do gorącej mieszaniny dodać wrzącą wodę (należy być bardzo ostrożnym bo reakcja będzie prawie wybuchowa). Wsypać cukier i dodać soku z cytryny.
Wymieszać, zagotować i gotować na minimalnym ogniu przez 45 minut (najlepiej nie mieszając w ogóle), aż syrop  trochę zgęstnieje. Gorący syrop będzie jednak rzadszy, po wystudzeniu zgęstnieje. 

Jeśli mimo wszystko po wystudzeniu nie będzie wystarczająco gęsty, wystarczy go jeszcze raz przelać do garnuszka i pogotować. Jeśli będzie zbyt  gęsty wystarczy dodać gorącej wody i wymieszać.
Wystudzić, przelać do buteleczek. Przechowywać w szafce, w temperaturze pokojowej.